|
|
| Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Sklep Meblowy Marcin |
|
|
| Mlode malzenstwo? | |
Czesto widze jakies promocje, chocby w sklepach meblowych itp - znizka dla Melisa Wytyczne? Wiesz, system centralnie kierowany skonczyl sie jakies 10 lat temu :)). Jezeli komus przyjdzie fantazja uznac za "mlode", malzenstwo ludzi po diamentowych godach to nic nikomu do tego :). Jego wola jesli chce robic promocje. Niektorzy ludzie maja dziwne poglady na temat prawa :)) MArcin B. | |
| Mlode malzenstwo? | |
| Czesto widze jakies promocje, chocby w sklepach meblowych itp - znizka dla | Melisa Wytyczne? Wiesz, system centralnie kierowany skonczyl sie jakies 10 lat | |
| 13 letni wielbiciel luksusowych samochodów:) | |
Kętrzyńscy policjanci zatrzymali 13 letniego Marcina M. podejrzanego o kradzież mercedesa. To kolejna kradzież samochodu przez tego nastolatka. Po zgłoszeniu kradzieży auta funkcjonariusze byli pewni, że to sprawka Marcina. Nie pomylili się. Wczoraj rano do oficera dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Kętrzynie zadzwonił mężczyzna i powiadomił o kradzieży mercedesa. Do przestępstwa doszło chwilę wcześniej. Pokrzywdzony auto pozostawił tylko na chwilę przed sklepem meblowym. Sam w tym czasie przenosił zakupione meble. Niestety, w samochodzie przez nieuwagę pozostawił kluczyki i część zakupionego właśnie fotela. Kiedy właściciel po raz kolejny wszedł do sklepu, dwóch młodych chłopców wsiadło do Mercedesa. Złodzieje szybko odjechali. Skradziony samochód porzucili pod Giżyckiem. Do Kętrzyna wrócili taksówką. Z auta zabrali nawet siedzisko dopiero co kupionego fotela. Ponieważ chłopcy nie zapłacili za kurs i uciekli, taksówkarz zawiadomił Policję. Po krótkich poszukiwaniach policjanci zatrzymali 13 letniego Marcina M, który jest doskonale znany miejscowym funkcjonariuszom. W ostatnim czasie ukradł trzy samochody i ciągnik. Drugiego sprawcę â 14 letniego Przemysława M. przyprowadziła matka. Obaj chłopcy po raz kolejny staną przed sądem rodzinnym i nieletnich. KGP (7.12.2007) | |
| łóZKO DLA DZIECKA | |
Takie rzeczy w meblowych sklepach. Wiek chyba nie gra roli. Marcin na Świętego Piątka/Weteranów oraz drugi na Lubelskiej/Granicznej. Abra na Legionów, itp. Ale osobiście poleciłbym Ci inne, trochę zdrowsze i nie koniecznie droższe rozwiązanie. Mianowicie zakup dobrego materaca. I pomysłowe osadzenie go. Pomysłów może być na to wiele. Jakoś nie jestem przekonany o wygodzie i prawidłowym ułożeniu ciała na jakiejś kanapie z gąbki. A szczytem jest twór zwany rozkładanym fotelem. | |
| Biznes na przeprowadzkach | |
W chwili obecnej rynek przeprowadzkowy wart jest 300 mln zł., ale w ci?gu kilku lat jego warto?ć może wzrosn?ć do miliarda. Trochę to trwało, nim dwaj koledzy z liceum: Marcin Wasilewicz i Paweł Poradzki zrozumieli, że to co? dla nich. Próbowali w różnych biznesach, a i tutaj rzucili się nie znaj?c rynku, mieli jednak dobry pomysł i firma się rozkręciła. Klient o nic nie musiał się martwić: firma dostarczała meble z jednego do drugiego mieszkania - w?skie schody, czy nieczynne windy. Wszystkie przeszkody pracownicy firmy pokonywali sami , bez pomocy - i kłopotu klienta. Opłaciło się inwestowanie wszystkich zysków w promocję: z czasem przyszła - bardziej intratna - współpraca ze sklepami meblowymi. W końcu przeprowadzanie dużych firm (1800 stanowisk pracy Polkontela w 3 weekendy do nowej siedziby), a nawet przeprowadzki międzynarodowe. Zaczynaj?c od 40 tys. w kieszeni i kupionych za to dwóch lublinów, firma po kilku latach ma 5 mln. przychodu, 22 samochody i 60 pracowników. Doj?cie do tego miejsca zajęło im 6 lat, czyli chyba do?ć szybko. Zatem miejsce na tym rynku jeeszcze jest. Oni również, czyli DTS Przyjemne Przeprowadzki nie mog? "spoczywać na laurach", bo konkurencję maj? siln? i u siebie w Warszawie, a także - przy przeprowadzaniu ddużych instytucji - firmy z innych miast też walcza? o swój "kawałek tortu". | |
| Nauczyciel gangsterem !! | |
Mieszkaniec Otwocka, Marek S. (36 lat), nauczyciel wf w renomowanym liceum im. Władysława IV przy ul. Jagiellońskiej na Pradze Pólnoc, okazał się bandytą poszukiwanym przez policję od 2003 roku, za napady z bronią w ręku i liczne wymuszania haraczy. <center> </center>Został ujęty 5 października, gdy przyszedł do jednego ze sklepów w Piasecznie odebrać okup w wysokości 20 tys. zł. Po dwóch dniach wsypał wspólnika, Marcina S. (lat 24), mieszkańca Warszawy studenta IV roku prawa Niespełna tydzień przed wpadką bandziora do komendy powiatowej w Piasecznie zgłosiła się właścicielka sklepu meblowego i powiadomiła, że odwiedził ją mężczyzna i zażądał od niej 20 tys. zł w zamian za ochronę. Zagroził, że jeśli nie otrzyma pieniędzy, zrobi krzywdę jej dzieciom. Zabrał jej telefon komórkowy i laptopa. Zapowiedział, że zgłosi się za dwa dni. Kryminalni z piaseczyńskiej policji zastawili na bandytę zasadzkę. 5 października w sklepie pojawił się wskazany mężczyzna. Na widok funkcjonariuszy wyjął broń, przeładował i zaczął celować w policjanta. Szybko został jednak obezwładniony. Napastnikiem okazał się 36-letni Marek S. z Otwocka. Mężczyzna nie był dotąd notowany. Zatrzymanemu zarzuca się rozbój, usiłowanie dokonania wymuszenia rozbójniczego, nielegalne posiadanie broni i czynną napaść na policjanta. W trakcie przesłuchań mężczyzna zeznał, że działał z nim Marcin S. student IV roku prawa. Obaj podejrzewani są także o napad na konwojentów na Dworcu Wschodnim, dokonany 13 grudnia 2004r. Jest prawdopodobne, że zatrzymani mają też na swoim koncie napady na dwa kantory w Szklarskiej Porębie i dwa napady na warszawskich notariuszy w 2003 i w 2004r. Sąd wobec obu bandytów zastosował trzymiesięczny areszt tymczasowy. Opr. na podstawie komunikatu stołecznej policji Myka Ponoc nawet werbowal ludzi do gangu posrod swoich ex uczniow (jakis student prawa sie pojawia w sprawie). . Normalnie szok. Niezla przykrywka - Dr Jackyl i Mr. Hyde | |
| Ikea | |
Centrum IKEA - Port handlu i rozrywki 04.04.2008 Jesienią 2009 roku ma być otwarty Port Łódź - ogromne centrum handlowo-rozrywkowe koncernu IKEA. Oprócz mebli i dekoracji wnętrz, w czym specjalizuje się IKEA, będzie można tam nabyć niemal wszystko - od materiałów budowlanych, po artykuły spożywcze i modną odzież. Kompleks handlowy stanie przy ul. Pabianickiej. - Jeszcze nie wiemy, kiedy rozpocznie się budowa - mówi Karolina Horoszczak, rzecznik prasowy IKEA. - Czekamy na pozwolenie. Powinniśmy rozpocząć prace w najbliższych miesiącach. Łódzkie centrum będzie miało znacznie szerszą ofertę od istniejących parków handlowych. Łódź została wybrana jako miejsce dużej inwestycji po przeprowadzeniu badań. Wykazały one, iż łodzianie pragną właśnie takiego obiektu. Potwierdzają to również częste wizyty mieszkańców Łodzi w naszych sklepach, głównie w warszawskich Jankach i w Katowicach. Port Łódź dołączy do takich miast, jak Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Poznań i Katowice, gdzie IKEA ma już swoje sklepy. Łódzki punkt szwedzkiego potentata meblowego będzie jednak zdecydowanie największy w kraju. Oprócz tego, w Porcie Łódź pojawi się wiele innych markowych firm. IKEA już podpisała umowy z marketem budowlanym Leroy Merlin i siecią delikatesów Alma. Trwają negocjacje z przedstawicielami różnorodnych branż, głównie ze świata mody. Będą kawiarnie, restauracje, obiekty sportowe i rekreacyjne. Łódzkie centrum ma się także kojarzyć z rozrywką i kulturą. - Chcemy stworzyć miasteczka handlowe, w których będzie można wszystko kupić, zjeść i zabawić się - mówi Karolina Horoszczak. - Wizja IKEA jest taka, że chcemy zaoferować ludziom jak najlepsze warunki życia. W najbliższych latach rozpoczną się budowy i rozbudowy wielu naszych sklepów i parków handlowych. Budynek Portu Łódź stanie na planie trójkąta. Wewnątrz znajdzie się gigantyczne patio, a sam sklep IKEI zajmie ponad 30 tys. metrów kwadratowych. Na klientów będzie czekał parking dla 5200 samochodów. Natomiast dla osób, które nie są zmotoryzowane, przygotowane zostaną dodatkowe przystanki tramwajowe. Bo najważniejszy jest tu sprawny dojazd. ![]() Tak ma wyglądać front Portu Łódź, czyli gigantycznego centrum handlowo-rozrywkowego koncernu IKEA Marcin Bereszczyński - POLSKA Dziennik Łódzki | |
| Stara Szwalnia byłych Nowotarskich Zakładów Obuwniczych | |
Dzięki za komentarze i zainteresowanie. Napiszę parę słów o w/w obiekcie bo uważam że ta inwestycja warta jest tego. Inwestor: Pani Maria i Anna Czerhoniak (sklep Adam i Ewa w Gorlicach) Projektant sprawdzający: Pani mgr inż. arch. Irena Tokarz (Gorlice), Projekt całości wg pomysłu: arch. Marcin Ceglarek (Gorlice/Kraków) inspirowany przez inwestora. konstrukcja: inż. Jan Szymański (Projbud Gorlice) Jest to budynek dawnej szwalni byłych nowotarskich zakładów obuwniczych i prosiłbym wszystkich o używanie nazwy "Stara Szwalnia" bo taka oficjalna nazwa figuruje w nazwie inwestycji. Chciałbym podkreślić że budynek wygląda w ten sposób dzięki potwornemu wysiłkowi inwestora, jego rodziny oraz przychylnych znajomych i wykonawców, których nie jestem w stanie wymienić a nie wyobrażam sobie żeby można było ich pominąć. Osobiście jestem wdzięczny pani Marii Czerhoniak, że budynek ten po części stał się moim projektowym sukcesem i wizytówką jako młodego projektanta i architekta. Krótko nadmienię tylko że inwestycja zakupiona była w stanie zupełnego rozkładu, w fazie masowej i chaotycznej rozbiórko-kradzieży nawet po zakupie, która postępowała w wyniku braku jakiegokolwiek zainteresowania przez władze miasta stanem obiektu i tego co na jego terenie się działo. Teren ten w tak atrakcyjnej okolicy zlewni dwóch rzek, sąsiedztwie Parku Miejskiego, i terenów sportowych (oraz niestety od niedawna stacji paliw) był pierwszoplanowym akcentem brzydoty w naszym mieście przez wiele lat, generował niepożądane zachowania. Nikt się jednak tym nie przejmował i nie chciał kiwnąć palcem by to zmienić. Problemami technicznymi inwestycji było m.in. to że GDDKiA wykonując drogę obwodową odcięła wszystkie media czyli mówiąc potocznie zlekceważyła nieruchomość na lewym brzegu rz. Ropy oraz dodatkowo przecięła historyczną już ulicę Rzeźniczą na pół nie planując żadnej perspektywy czy to zlikwidowania czy zachowania ulicy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przegrała sprawę sądową (podziękowanie za rozsądek składu sędziowskiego) i umożliwiono korzystanie ze zjazdu z ul. Parkowej co umożliwiło otwarcie pierwszych dwóch segmentów (sklepu meblowego i restauracji) i uchroniło inwestora przed bardzo poważnymi problemami. Jako Gorliczanin, obywatel i architekt czuję się zobowiązany żeby odsłonić choć trochę kulisów inwestycji, pokazać jak ciężką drogę przechodzi inwestor żeby dać nam dodatkowe miejsca pracy, ściągnąć inwestora i kapitał z poza naszego miasta. Co do wyglądu samej inwestycji to zachowano kubaturę brył oraz pochylenia połaci a ponieważ prawie płaskie dachy były bardzo mało atrakcyjne zdecydowano na detal który może się podobać lub nie i może być kontrowersyjny ale z pewnością wygonił z budynku nudę i płaskie powierzchnie. Zdecydowano na dominację środkowej bryły żeby zlikwidować magazynowy wygląd obiektu co mam nadzieję się udało. Osobiście uważam za najbardziej atrakcyjne to że obiekt otwiera się na dolinę rzek a odwraca od spalin i hałasu drogi obwodowej. Chciałbym natomiast ażeby doliną rz. Ropy można było kiedyś przespacerować się bulwarem z latarniami, ławkami i urządzeniami zabaw dla dzieci, przejechać na rolkach lub rowerem od ulicy blich aż do szkoły im. Wincentego Pola w Gorlicach. Co do samego obiektu to posiada nowoczesne instalacje grzewcze, jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych, posiada bardzo nowoczesną sygnalizację p.pożarową instalację hydrantową, wentylacyjną oraz czytelną komunikację wraz z placem manewrowym dla samochodów straży pożarnej. Co do segmentu środkowego na ww zdjęciu to jest on zupełnie nowy ponieważ stary obiekt po pożarze i akcji gaśniczej miał ściany do wyburzenia cegły rozgrzane pod wpływem zimnej wody zamieniały sie w proszek. Wyrwany został nawet betonowy fundament wg zaleceń konstruktora. Planowana jest tez rozbudowa czwartego segmentu czyli wygenerowania dodatkowej powierzchni biurowo-handlowej. Jak napisał kiedyś Italo Calvino "miasta jak sny zbudowane z pragnień i lęków nawet jeśli watek ich mowy jest utajony, zasady absurdalne, perspektywy złudne a każda rzecz kryje w sobie inną" Mam nadzieję że Stara Szwalnia nie dzięki fortunie a dzięki rozważnym działaniom i konsekwentnym dążeniom wygląda dziś nieźle i uświadomi że nie należy odpuszczać a odwrotnie należy wymagać od naszych administracyjnych władz bo żyją dzięki naszym ciężko wypracowanym podatkom. Jeżeli tylko mogę to odpowiem na Wasze pytania. Pozdrawiam | |
| Handlowe centrum Gniezna umiera... | |
Powstanie tam 80 sklepow, w sasiedniej galerii jest ich 50 - na Winiarach w krotkim czasie powstalo wiec ponad 130 sklepow. Ile jest sklepow na Chrobrego i Warszawskiej - glownych handlowych ulicach miasta??? Na obu tych ulicach jest ich duzo mniej. Otwarcie tej galerii przyczyni sie do wyprowadzki kolejnych ciekawszych sklepow z centrum miasta i zmniejszenia popytu na powierzchnnie handlowa w centrum. Ponadto, sklepy zlokalizowane w centrum straca kolejnych klientow. Dla przykladu - zakladam ze oba CH na Winiarach odwiedzi w ciagu doby 10.000 osob. Oznacza to, ze wieksza czesc z tych 10.000 osob podczas robienia zakupow calkowicie pominie sklepy zlokalizowane w centrum miasta. Po co chodzic godzinami po miescie zdominowanym przez nedzne bary piwne, placowki parabankowe, komisy z szemranymi telefonami i sklepy z tania odzieza, jezeli cale zakupy mozna zrealizowac pod jednym dachem? Z tych zalozonych 10.000 osob prawdopodobnie tylko mieszkancy centrum beda jeszcze odwiedzac sklepy zlokalizowane w swoim sasiedztwie. A jeszcze niedawno do centrum na zakupy przyjezdzali klienci z calego powiatu i innych mniejszych miejscowosci lezacych w sasiednich powiatach... Spadek popytu na towary i powierzchnie handlowa w tej czesci miasta oznacza powazny spadek dochodu handlowcow i wlascicieli nieruchomosci a to w konsekwencji przyspieszy degradacje srodmiescia. Poznan, jak i wiele innych miast w Polsce, popelnil kilka lat temu ten sam blad. Lobby sieci handlowych skutecznie wprowadzilo do opinii spolecznej przekonanie, ze duze obiekty handlowe nalezy budowac poza miastami - mieli w tym swoj interes - brak konkurencji, niskie ceny dzialek, brak powazniejszych wymogow architektonicznych. Powstaly wiec na polskich przedmiesciach setki blaszanych hal podobnych do poznanskiego M1. Skutecznie i doslownie wyssaly ludzi z miasta. Takie same bledy, tylko ze kilkadziesiat / kilkanascie lat temu, popelnialy miasta amerykanskie i tzw Europy Zachodniej. Postepujaca degradacja centrow wielu miast otworzyla oczy urzednikom i urbanistom. Obecnie na przedmiesciach europejskich i amerykanskich miast powstaja glownie sklepy budowalane, remontowe czy meblowe. Na przedmiesciach wielu amerykanskich miast stoja porzucone i zdewastowane hale dawnych CH. Co tam sie stalo? Wladze samorzadowe w reakcji na degradacje zmienily plany zagospodarowania przestrzennego wymuszajac na inwestorach budowanie prawdziwych domow towarowych w centrach miast. Ludzie wrocili do miasta. Poznanskie M1 i Stary Browar sa przykladami skrajego oddzialywania duzych CH na strukture miasta. Budowa M1 przyczynila sie do trwalego wyludnienia ulic i sklepow w centrum, nawet Swietego Marcina. Na niektorych ulicach zmiany sa widoczne do dzisiaj, chociazby na Glogowskiej, Garbarach czy Dabrowskiego. Dopiero budowa Starego Browaru ozywila centrum i wlasciwie zmienila duza jego czesc w atrakcyjna dzielnice handlowa. Pamietacie Polwiejska, Plac Wiosny Ludow, Krakowska, Ratajczaka i Szkolna przed powstaniem Starego Browaru i Kupca Poznanskiego? Ja pamietam i chce zapomniec... Centra handlowe maja pozytywny wplyw na otoczenie i staja sie jego integralnym elementem ale pod jednym warunkiem - MUSZA POWSTAWAC W CENTRUM MIASTA. Lokalizacja w centrach nie podoba sie jednak inwestorom i tam gdzie jeszcze moga, wykorzystuja niewiedze i naiwnosc urzednikow czasami podsuwajac im korzystne dla siebie wyniki roznych "niezaleznych" badan i analiz... | |
| Zawody pokerowe część 1 | |
ZAWODY POKEROWE część 1 Dzisiejszy poker jest czymś więcej niż zwykłą grą hazardową. Dla wielu stał się sposobem na życie, zawodem, i jedynym źródłem dochodu. Młodsi gracze jak Phil Ivey, czy Phil Hellmuth już za czasów szkolnych wiedzieli w jaki sposób będą zarabiać pieniądze, jednak nie zawsze tak było. Kilkanaście lat wcześniej, pokerzyści dzisiaj uznawani za wielkich mistrzów, wiązali swoje życiowe kariery z bardzo różnymi zawodami, nie wiedząc, że ich przyszłość ostatecznie zwiąże się z talią kart i Las Vegas. Z boiska do kasyna Słyszałem wiele teorii, które mówią, że dawni sportowcy mają doświadczenie wyjątkowo dobrze sprawdzające się przy pokerowych stołach, i być może jest w tym ziarno prawdy. Doyle Brunson, uważany jest przez niektórych za ojca pokera, zdobył10 bransoletek WSOP. Ale zanim zaczął zbierać kolejne trofea, trenował w szkole bieganie i koszykówkę, a robił to na tyle dobrze, że otworzyła się przed nim możliwość zrobienia zawodowej kariery w NBA. Niestety, kontuzja, złamana noga w fabryce gipsu, gdzie dorabiał przed sezonem uniemożliwiła mu dalszą grę, wobec czego postanowił związać się z kartami, stając się wkrótce legendą. Thomas James Cloutier również przez wiele lat uprawiał sport – football amerykański, najpierw na Uniwersytecie Kalifornijskim, później jw Canadian Football League w drużynie Toronto i Montrealu. Później zajął się biznesem – otworzył firmę spożywczą, ale interesy nie szły pomyślnie, więc zrezygnował z niej i zatrudnił się na platformie wiertniczej. Niedługo potem odkrył swój pokerowy talent – dzisiaj jest posiadaczem 6 bransoletek WSOP. Warto w tym gronie wymienić jeszcze Polaka, Marcina Horeckiego, także związanego ze sportem – w tym przypadku narciarstwem. Być może on również wzorem utytułowanych „pokerowych sportowców” zdobędzie upragnioną bransoletkę WSOP? Azjatyckie marzenie Jedną z pięknych stron pokera jest to, że wygrywać może właściwie każdy, bez względu na przeszłość i status społeczny. Udowadnia to Men „The Master” Nguyen – urodzony w Wietnamie, od dziecka przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Już w wieku 13 lat, żeby wesprzeć rodziców, został kierowcą autobusu. Ze wględu na trudną polityczną sytuację w kraju, po wielu perypetiach ostatecznie trafia w roku 1978 do USA, gdzie zaczyna pokerową karierę ( w sumie zdobył 6 bransoletek WSOP). W międzyczasie próbuje swoich sił w biznesie, jednak bez sukcesów (m.in. sklep meblowy). W 1973 r. z Chin do Stanów Zjednoczonych przyjeżdza Johnny Chan. Miał on zająć się rodzinnym biznesem – restauracją w Houston, i w tym kierunku się kształcił. Jednak wbrew planom rodziców postanowił zostać zawodowym graczem pokera, w wieku lat 21 porzucił studia i wyjechał do Vegas. Dziś jest posiadaczem 10 bransoletek WSOP. Urodzeni gracze Niezaprzeczalnym faktem jest, że wiele przydatnych cech przy pokerowym stole można wynieść z różnych gier strategicznych. Dlatego wielu bywalców kasyna zaczynało od Backgamonna czy szachów. Przykładem może być tu Dan Harrington (2 bransoletki WSOP) który oprócz swojej pracy jako doradca finansowy, osiągał znaczne sukcesy w tych właśnie grach. Warto dodać, że w jego życiu pojawia się też wątek sportowy, jeden z jego kuzynów Padraig Harrington był zawodowym golfistą, drugi Joey Harrington zawodowym graczem NFL. Obecnie Dan zajmuje się również nieruchomościami i giełdą papierów wartościowych. Osiem lat gry w Backgamonna to przeszłość Erika Seidela (8 bransoletek WSOP). Natomiast Johnny Moss (9 bransoletek WSOP) i Layne Flack (5 branoletek WSOP) od małego związani byli z hazardem – obaj byli też pracownikami kasyna w latach młodości. Layne grał w pokera z dziadkami, natomiast Johnny nauczony jako dziecko wielu pokerowych nielegalnych sztuczek wykorzystał swoją wiedzę jako nastolatek zajmując się wyłapywaniem oszustów dla jednego z kasyn. Praca pozwoliła tym dwóm znakomitym graczom dobrze opanować pokerową taktykę, którą później skutecznie zastosowali robiąć godne podziwu kariery. Sam lubię poczytać teksty związane z całą "otoczką" pokera, więc pomyślałem że spłodzę coś takiego jeśli by komukolwiek przypadło to do gustu, będę kontynuował przy czym postaram się trochę usprawnić styl pisania, bo ma on kilka niedociągnięć, miłej lektury | |
| Tow. Makuch nie jest jednak taki glab... | |
...jak o nim sadzilem, kiedy mielismy bardzo watpliwa przyjemnosc "goscic" go w UPR w czasach tych kundli (czyli mieszancow) z kolidUPR-a... Wiele osob mialo wtedy wrazenie, ze ten ponurak i majacy autentyczne trudnosci z wyslawianiem sie osobnik o czolku nie skazonym lzejsza mysla jest typowym reprezentantem wspolczesnej "mlotcieszy" idacej przebojem i o niepo(c)hamowanej zadzy waaacy biurwokratycznej dla niej samej, nie zas dla jakichs profitow przyziemnych, ulubionych przez takich skanaliozowanych ich sparringpartnerow z "ezelde", jak np. pieniadze... Ale bylismy w blednym bledzie! Poniewaz zrodlo to "Zydeta" - wiec mozna podejrzewac z granica w <Citata: "Jak PiS wszedł w Emilię Działacze warszawskiego PiS bez konkursów objęli najatrakcyjniejsze Partyjny po znajomości Gdy kilka lat temu firma wpadła w tarapaty finansowe, wojewoda Leszek Gdy nastał PiS-owski wojewoda, Cisowski musiał odejść. - Wyrzucono mnie, Pod koniec kwietnia wojewoda Jacek Sasin (PiS) na nowego zarządcę firmy (...) Posady partyjnego lidera Dwa tygodnie temu Wojdak zatrudnił w przedsiębiorstwie Marka Makucha, Makuch został zastępcą dyrektora SPHW ds. zarządzania z pensją 12 tys. Co robi się na stanowisku koordynatora? Barbara Fijałkowska z działu - A dokładniej? - Pomaga przy łączeniu przedsiębiorstw. Jednak Makucha nie znają pracownicy PKS, którzy zajmują się Folwark PiS Makuch i Wojdak w SPHW Meble Emilia mają gabinety w biurowcu przy ul. Pod koniec maja do działu marketingu firmy trafił Marcin Rolski, radny Pracownicy SPHW Meble Emilia są oburzeni. - PiS zrobił sobie z naszego - Zatrudniłem pana Wojdaka, bo to kompetentny młody człowiek. W (...) Makuch zwykle bardzo chętnie rozmawiał z "Gazetą". Gdy zainteresowaliśmy - Chciałabym porozmawiać z Panem o SPHW Meble Emilia. - Nie chcę. - Dlaczego? - Bo nie. - Ile Pan zarabia w SPHW Meble Emilia? - A co panią to interesuje? Nie powiem. - Pan nie może mi odmówić takich informacji. - Pytania może mi pani zadać faksem. Żegnam. Ostatecznie przesłał pismo, ale nie na pytanie o pensję, kwalifikacje </Citata 01.06.2007 ...wyciete miejsca maja zachecic do odwiedzin chetnych do zanurzenia sie Uklony kpawlak | |
| dla rozluznienia humoru opowiadalnia kawalow | |
Dawno nikt tu nie pisał więc by poprawić humory: JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ 1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkę w pozostałych pakach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć. 2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz. 3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę. 4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pyski policz do dziesięciu. 5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy. 6. Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki między rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia. 7. Wyciągnij kota siedzącego na karniszu i rozpakuj nową tabletkę. Zanotuj sobie żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać je później. 8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka. 9. Sprawdź na opakowaniu czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedną butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy ciepłej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu. 10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki recepturki strzel tabletką między rozwarte zęby. 11. Przynieś śrubokręt ł przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić. 12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier... kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z opakowania. 13. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę. 14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół. 15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików. JAK ZAAPLIKPWAĆ PSU TABLETKĘ 1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa. *************************************************************************************************************************** Pewna anorektyczka była tak szczupła, że kiedy nadepnęła na grabie, to jej nie trafiły! ***************************************************************************** Sąsiad nie miał co zrobić z dzieckiem w ostatnią niedzielę. Tylko na dwie godzinki - prosił. On będzie grzeczny, telewizję sobie poogląda. Miły chłopczyk, pięciolatek, co mi szkodzi - pomyślałem. Akurat na TVN zaczynało się "Mam talent". Dzieciaki różne tam tańczą, śpiewają, w sam raz dla niego. I tak straciłem sąsiada. Zaczęło się, kiedy jurorka Foremniak chwaliła młodych tancerzy. Chłopaki, teraz będą dziewczyny, flesze I narkotyki dodał z uśmiechem drugi juror, Kuba Wojewódzki. Ploszę pana, co to są nalkotyki? pyta chłopczyk. Zacząłem kaszleć i uciekłem z pokoju. Jak dziecko przestrzec, skoro facet w telewizji cieszy się jak głupi. Ale Wojewódzkiemu najwyraźniej taniec też się spodobał, więc krzyczy: Jesteście super. Tańczycie, jakbyście zażyli wcześniej pigułkę gwałtu! Ploszę pana - mówi chłopczyk. Ja też chcę taką pigułkę Zbladłem, ale nic, gorzej już nie będzie. A jednak. Śpiewa boys band, fajnie śpiewa, ale kamera pokazuje jurorkę Chylińską, która nagle zaczyna robić miny, jakby się rzeczywiście czegoś nałykała. A potem woła: Marcin jest w moim typie. I chcę powiedzieć, że po raz ostatni występuję z Małgosią Foremniak, bo ona mi wyrywa najlepsze towary!. Rany boskie, co tam się wyprawia? Ploszę pana, co to znaczy wylywa towaly? - słyszę z fotela. Telefon zadzwonił, zostawiłem chłopczyka. Ale z przedpokoju już słyszę Wojewódzkiego: Człowieku, ja mam wrażenie, że nawet twoja kiszka stolcowa tańczyła!. A zaraz potem Chylińską: Byłeś zajebisty!. Nie wytrzymałem, wykręciłem korki. Chłopczyk w krzyk, dzwonek do drzwi, otwieram - sąsiad. A pan co tak po ciemku z dzieckiem siedzi? - pyta podejrzliwie. Chciałem wytłumaczyć, ale chłopczyk już go złapał i woła: Tatusiu, ja chcę nalkotyki i pigułkę gwałtu! A co to jest kiszka stolcowa? Tatusiu, a czy ty jesteś zajebisty?. Sąsiad zrobił duże oczy, spojrzał z byka, potem zobaczyłem ciemność. Ma facet talent w ręce. Ale na jurora w TVN by się nie nadawał.Za mało wyluzowany. *********************************************************************************************** Trzech króli przybyło do Betlejem aby złożyć hołd i podarować dary dzieciątku. Wchodzą do stajenki i jeden jak nie pierd...lnie głową w belkę nad drzwiami i się drze : ŁOOO JEZU !!! A na to Matka Boska : O Józek widzisz , Jezus - to jest imię a nie jakiś Stefan ! | |
| Moja nowa sofa | |
Po dlugiej wedrowce po sklepach meblowych, znalazlam nareszcie taka sofe, jaka chcialam. W pieknym, seledynowym kolorze. Bardzo ucieszona, poprosilam sprzedawce, aby przywieziono mi ja do domu jeszcze tego samego dnia. Facet powiedzial, ze to nie bedzie takie proste, ale poniewaz uzylam wszelkich swoich urokow, a mimo moich trzydziestu czterech lat, potrafie jeszcze podzialac na mezczyzn, w drodze wyjatku zgodzil sie. Przy mnie zatelefonowal do magazynu, a potem powiedzial : - Wszystko zalatwione. Chlopaki beda przejezdzac obok domu pani, to ja podrzuca. Zadowolona wrocilam do domu i z niecierpliwoscia czekalam na moj nowy mebel. Po dwoch godzinach zobaczylam dostawczy samochod parkujacy pod moim blokiem. Bardzo podekscytowana zbieglam na dol i przywitalam sie z dostawcami. Bylo ich dwoch i byli bardzo sympatyczni. Jeden, mial na imie Marcin i byl wysokim, na oko dwudziestoczteroletnim blondynem. Drugi byl znacznie mlodszy, mogl miec najwyzej osiemnascie albo dziewietnascie lat, mial dluzsze, ciemne wlosy, spiete w kucyk, fajna brodke, i ten starszy wolal na niego "mlody". Niestety, od jakiegos czasu mieszkalam sama, tak wiec bylam zmuszona poprosic ich aby wtargali sofe na moje piate pietro. Byla duza i dosc niewygodna, wiec troche sie meczyli, bo nie zmiescila sie do windy. W koncu jednak dotarlismy do mojego mieszkania. Pomyslalam, ze sprobuje jeszcze naklonic ich, aby wniesli sofe do salonu. Musieli sie natrudzic,ale w koncu przeprowadzili mebel przez wszystkie drzwi i moja piekna sofka spoczela tam, gdzie miala spoczac. Zdjelam z niej folie i przygladalam sie zachwycona. Tymczasem dostawcy zbierali sie do wyjscia. - Bardzo dziekuje za fatyge - podziekowalam, podajac dlon Marcinowi - Nie chce byc nieuprzejmy - odpowiedzial, ale na wnoszenie mebli do mieszkania, nasza firma ma odpowiedni cennik - Ach, gapa ze mnie - zasmialam sie - nie pomyslalam o tym z tego wszystkiego. Poczekajcie tu panowie momencik, pojde po pieniazki. Zostawilam ich na chwile w salonie i udalam sie do przedpokoju po portfel. Z przerazeniem i zmieszaniem stwierdzilam, ze nic w nim nie ma. Rano zrobilam drobne zakupy, a za mebel zaplacilam karta, tak, ze w portfelu zostala zaledwie zlotowka. - Strasznie mi glupio - powiedzialam wracajac, ale nie mam przy sobie pieniedzy Stali tam i widac bylo, ze sa niezadowoleni. Pomysleli sobie na pewno, ze jestem jakas glupia, niezyciowa idiotka, ktora nie wie na jakim swiecie zyje. No i wlasnie wtedy dopiero przyszla mi do glowy ta mysl. Bylo to tak banalne i oczywiste, ze dziwilam sie, ze wczesniej o tym nie pomyslalam. Przypomnialam sobie nagle te wszystkie opowiesci, a takze scenariusze filmow dla doroslych, o tym jak nieszczesne kobiety, ktore nie moga akurat zaplacic za cos pieniedzmi, radza sobie w takich niezrecznych sytuacjach. Ta mysl bardzo mnie podekscytowala, tym bardziej, ze obaj dostawcy byli niczego sobie. - Ale mam inny pomysl - powiedzialam smialo, stajac pomiedzy nimi. I wtedy zsunelam z siebie moja sukienke, na ramiaczkach, pozostajac w samej, bialej, koronkowej bieliznie. Obaj byli zszokowani i z niedowierzania, usmiechali sie glupkowato, a ten mlodszy zaslonil odruchowo twarz dlonmi. - Na czym polega ten ... pomysl? - zapytal w koncu blondyn, wciaz glupio sie usmiechajac - Mysle, ze powinnismy przetestowac nowa sofe - usmiechnelam sie zadziornie, co wy na to? Zanim zdarzyl odpowiedziec moja dlon powedrowala juz miedzy jego nogi. Tak jak przypuszczalam - wyczulam tam cos twardego. To byl dobry znak. Grunt byl gotowy. Odsunelam sie wiec troche i patrzac na nich, uwolnilam moje cycuszki ze stanika. Wyskoczyly z niego radosnie - nie sa duze, ale mysle, ze ladne. Bardzo sprezyste, o ksztalcie przewroconych kieliszkow do koniaku. - Bierzemy sie za to mlody - powiedzial blondyn, spogladajac na nastolatka - Yyyyy, dooobra - przytaknal mu ochoczo tamten Podeszli do mnie powoli i nachylili sie nad moimi sutkami. Zaczeli je delikatnie lizac i piescic wargami. Jeden jednego, drugi drugiego. Zrobilo mi sie bardzo przyjemnie. Ich jezyki byly cieple, a usta delikatnie ale stanowczo obejmowaly moje twardniejace guziczki. Wyciagnelam dlonie i zaczelam masowac im to, co mieli w spodniach. Obaj byli juz twardzi. Poczulam, ze mocniej przygryzaja moje sutki i to podzialalo na mnie. Zaczelam robic sie wilgotna. Ta cala sytuacja byla niedorzeczna, przeciez widzialam tych gosci pierwszy raz w zyciu, oni tylko dostarczyli mi sofe. W dodatku ten mlody, pewnie jeszcze chodzil do szkoly sredniej. Oderwalam jego glowe od swojego sutka i zaczelam go calowac. Lubieznie piescilam ustami jego wargi, a jezykiem dotykalam jego jezyka. Pomrukiwal z zadowolenia. - No no, maly - zasmial sie blondynek, widze, ze swietnie sobie radzisz - Ile on ma lat? - zapytalam - Jest juz pelnoletni - zasmial sie Marcin. Od wczoraj. Podeszlam do swiezo upieczonego osiemnastolatka i zdjelam z niego bialy t-shirt. Zaczelam piescic ustami jego sutka. - O kurwa - jeknal Blondyn usmiechnal sie i przybil mu "piatke" : - Masz swoj prezent urodzinowy, mlody! - Zajebiscie - szepnal dzieciak, a ja schylilam sie i rozpielam zamek jego spodni. Wlozylam reke do srodka i przedarlam sie przez bokserki, ujmujac w dlonie jego twardego, goracego i niespodziewanie pokaznego "zwierza". Wyciagnelam go na powierzchnie i przygladnelam mu sie. Byl niesamowicie gruby, obejmowalam go cala dlonia, masturbujac delikatnie. - Mlodziez jest teraz bardzo .. rozwinieta - powiedzialam z nieukrywanym zachwytem i zaczelam mu obciagac. Chlopiec pojekiwal cicho, patrzac na moje pracujace zawziecie usta. - Dobra jest - pochwalil mnie blondyn, dobrze ci ciagnie maly? - Zajebiscie - westchnal mlodzik a ja obciagalam mu coraz mocniej. Tymczasem blondyn podszedl do mnie od tylu i zaczal ocierac sie krokiem, w ktorym rysowal sie juz pokazny "namiot", o moje plecy. Wiedzialam, ze to czas aby wyprobowac moj nowy mebelek. Odwrocilam sie i delikatnie, ale stanowczo popchnelam blondyna na sofe. W chwile potem znalazlam sie pomiedzy jego rozchylonymi nogami. Zsunelam jego lekkie, sportowe spodnie i wyciagnelam na swiatlo dzienne to, co w nich chowal. Blondynek mial dlugiego, znacznie cienszego niz "mlody" i lekko wygietego w dol kutasa. Wygladal bardzo interesujaco i oryginalnie. Wzielam go do ust i zaczelam piescic, pomagajac sobie reka. Juz po chwili zrobil sie sztywny jak slup. - Chce zebyscie mnie wzieli razem - powiedzialam do mlodzika, ktory stal obok i przygladal sie, robiles to juz wczesniej? - Nieee - odpowiedzial nastolatek, ale moge sprobowac Zsunelam swoje majteczki. Widzialam jak przelknal sline na widok mojej starannie wypielegnowanej cipki. - Mam nadzieje, ze ta sofa to przetrzyma - powiedzialam, wbijajac swoja tylnia dziurke na pal blondyna Jeknelismy oboje, gdy jego kutas wdarl sie w moje kakaowe oczko. Rozlozylam szeroko uda i wykonalam kilka powolnych ruchow na palu starszego dostawcy. Zlapal mnie za cycki i palcami piescil moje sutki. Tymczasem cipka czekala na mojego osiemnastolatka. Nie czekala jednak dlugo. Ostrzeglam go jedynie, ze musi wyjsc ze mnie gdy poczuje, ze zbliza sie do finalu. Chlopak podszedl do mnie, przykleknal i zaczal lizac moja rozwarta muszelke. Nie spodziewalam sie tego, sadzilam, ze takie dzieciaki sa egoistyczne, i ze mnie przeleci i tyle. Tymczasem mlody gentleman bardzo sie trudzil by doprowadzic mnie do ekstatycznego szalu. Jego jezyk szybciutko draznil moje wargi, a ja tymczasem delikatnie ujezdzalam blondyna. Osiemnastolatek nie przestawal piescic mojej coraz bardziej wilgotnej muszelki. Byl nia chyba zachwycony bo lizal ja jak opetany, mruczac z zadowolenia. - I jak mlody, radzisz sobie? - zapytal blondyn - Zrob jej tak jak cie uczylem ... Chlopak usmiechnal sie troche speszony ( uwielbiam to polaczenie niesmialosci z zepsuciem ), a potem delikatnie wsunal w moja szparke dwa palce i zaczal nimi poruszac. Najpierw wolno, patrzac na moja reakcje. Jeknelam z rozkoszy. Wtedy zaczal poruszac palcami nieco szybciej. W tym samym czasie jezyczkiem wciaz szturmowal moje wargi. Poczulam, ze w ten sposob moze doprowadzic mnie do szczytu wcale we mnie nie wchodzac. Zaczelam jeczec glosno, coraz glosniej, a on nie przerywal. Ten dzieciak robil mi tak dobrze, ze prawie zapomnialam, ze siedze na jego starszym koledze. Moje biodra z rozkoszy zaczely krecic sie nabite na pal blondyna. A nastolatek posuwal mnie teraz palcami bardzo mocno, przez caly czas atakujac jezykiem moj srom. Poczulam, ze za chwile zaczne dochodzic. Krzyczalam a moja cipka podarowala dzieciakowi duza porcje sokow. Nagle moim cialem wstrzasnal dreszcz i zastyglam w ekstazie. Osiemnastolatek doprowadzil mnie do orgazmu tylko swoim jezykiem i palcami. Lezalam wciaz na Marcinie nieco wyczerpana, ale mlody nie dawal za wygrana. Teraz zabral sie za moje sutki. Piescil je delikatnie, lekko przygryzajac. Po chwili moje podniecenie zaczelo powracac. Zaczelam coraz rytmiczniej poruszac sie na blondynie. - Na co czekasz mlody, zerznij ja - zawolal Marcin Chlopiec wyciagnal ze spodni swojego "zwierza" i delikatnie wsunal go w moja szparke. Byla dla niego zbyt ciasna, pewnie kazda by byla. Poczulam chwilowe uczucie rozpierania, ale juz po chwili jego smok znalazl sie we mnie i zaczal pracowac. Rozchylilam szeroko uda. Teraz byli we mnie obaj. Chwile potrwalo zanim zsynchronizowali ruchy, ale juz po chwili zaczeli wspolpracowac ze soba harmonijnie. Poruszalam biodrami z rozkoszy, ujezdzajac blondyna, a nastolatek w tym czasie posuwal moja cipke rytmicznie. Z chwili na chwile przyspieszal ruchy, az w koncu mlocil mnie jak zwierzak, poruszajac tylkiem jak maszynka. Znow krzyczalam, stracilam panowanie nad soba. Drugi orgazm byl jeszcze potezniejszy niz pierwszy. Darlam sie jak opetana ( jak dowiedzialam sie pozniej, sasiedzi zastanawiali sie czy nie wezwac pogotowia ). Po krociutkiej chwili zeszlam z blondyna i polozylam sie na mojej nowej sofie. Dostawcy staneli nade mna i patrzac na moje cycki walili konia. Zaczelam masowac je aby bardziej ich pobudzic. Wystrzelili niemal jednoczesnie. Blondyn jednym, porzadnym ladunkiem, a chlopiec trzema seriami. Gesta, ciepla maz zalala moje piersi i brzuch. Rozsmarowalam ja na sobie lubieznie, a oni przybili sobie "piatke". Marcin poklepal mlodszego kolege po ramieniu i byli strasznie zadowoleni. Kiedy sie pozbieralismy, odprowadzilam dostawcow do windy. Nie wspominali juz o zadnej zaplacie za transport mebla. Pozegnalismy sie bardzo grzecznie i kurtuazyjnie. - Bardzo dziekuje za pomoc - usmiechnelam sie - Polecamy sie na przyszlosc - zasmial sie blondyn Wrocilam do mieszkania i usiadlam na swojej nowej sofie. Tak, to zdecydowanie byl udany zakup.
| |