Jelita
U mnie lekarz stwierdził dyspepsję.
Zaczęło się od dreszczy i bólu brzucha. Ból przychodził nagle, co sprawiało, że gdziekolwiek stałam/byłam/siedziałam/jechałam musiałam natychmiast skorzystać z toalety! Do dzisiaj pamiętam jak zostałam oddelegowana do innego Marketu jako kasjerka na jeden dzień. Nie potraficie sobie wyobrazić jak wygląda kasjerka biegnąca przez CAŁY SKLEP trzymająca się "za dupę" pozostawiająca miejsce pracy i lecąca do wc. W tych chwilach nie interesowało mnie nic. Nie ważne, że zostawiam miejsce pracy, nie ważne że mogę dostać naganę I NIE WAŻNE, że muszę zgłosić opuszczenie miejsca pracy przełożonym - rzucałam wszystko i biegłam. Tak jak nigdy nie potrafię załatwiać swoich potrzeb w innych miejscach niż mieszkanie tak w tych momentach nie liczy się nic, czy to krzaki, czy toi toi czy nawet wc w sklepie meblowym gdzie kiedyś jadąc z katowic musiałam załatwić potrzebę.

Do tego później doszły "czkawki bolączki" tak to nazywałam bo w momencie gdy chciało mi się czknąć/beknąć nie dość że gazy zatrzymywały mi się przy przeponie to jeszcze ból był tak niesamowity że szło wyć. W nocy skurcze przy przeponie/ żołądku które sprawiały, że nie przesypiałam nocy.
Potem zgaga.. I inne piekące dolegliwości w przełyku ;/
Wieczna biegunka, ehh.

Po lekach mi przeszło, chociaż czasem jak mnie przyciśnie to.. aż żal normalnie ;/

     

  uniknąć katastrofy
Nie tak dawno w Bawarii zawalił się dach lodowiska, gdzieś w Niemczech dwie ujeżdżalnie koni. I co ? No i nakazano sprawdzenie stanów technicznych podobnych budowli, hal, nakazano usunięcie śniegu, częśc basenów, hal sportowych pozamykano. I co ? Nie mówiło się już o podobnych przypadkach u naszych zachodnich sąsiadów.

A u nas? Zawalił się dach teatru w Katowicach, w Mikołowie ewakuowano ludzie z hipermarketu Auchan po tym, jak pękły śruby w konstrukcji podtrzymującej dach, na samym Śląsku zawaliło się kilka hal, sklepów. W samych Świętochłowicach, w których mieszkam, a które mają 13 km2, a więc mało zawalił się pawilon meblowy, a także hala Zakładu Urządeń Technicznych "Zgoda", w którym produkuje się silniki do statków. No i co? No i nic. Z niektórych szkół czy marketów śnieg zrzucono, lecz była to kropla w morzu potrzen. Dorn dopiero teraz zaś nakazuje usunięcie śniegu z dachów.

Inna sprawa to taka, że wiele takich budynków to budynki lekkie, wykonane z blachy - mają automatycznie mniejszą wytrzymałość. Kolejna sprawa - znakomita większość marketów, hal to budynki budowane na szybko, częstokroć najniższym kosztem, aby otworzyć jak najszybciej (vide SCC). Również nie mały wpływ na to ma korupcja, bowiem gdyby skrupulatnie sprawdzono stan budynków, zgodność materiałów z których się buduje, a z których budować się powinno, śmiem twierdzić, że takich przypadków byłoby mniej. W Polsce za nic się ma bezpieczeństwo obywateli - robi się marmurowe podejścia, spadnie deszcz mróz, no i wszyscy "tańczą". Chodniki również oblodzone i zasypane...

  PAŹDZIERNICZKI / LISTOPADÓWKI 2006
Hej dziewczynki,
Monika:-) GRATULACJE!!!!!, patrze co slychac po weekendzie, a tu takie nowiny - na pewno wszystko bedzie dobrze z Dawidkiem - buziaki wielkie dla Was
Klaudia tak to jest - Ty na weekend jezdzisz do Szczyrku, a ja do Katowic - bylam w sklepach meblowych m.in. w IKEI, bo rozgladamy sie za meblami do pokoju.
U nas remont na dobre sie zaczal - dzieki czemu nie mam wody caly dzien, bo podlaczaja bojler, a potem plytki w pralni, pralka, malowanie pokoi i wreszcie skrecanie lozeczka juz sie nie moge doczekac...
Wyprawki sliczne - mi sie szczegolnie podoba to body w paseczki - cudne
Ja poscieli jeszcze nie mam - czekam na mame, to wtedy sie wybierzemy na zakupy - ech, dziewczyny, Wy to jestescie nieuleczalne zyrafkowo - pokazujcie fotki, jak bedzie wygladal pokoik, albo kacik maluszka

  Rozbudowa Galerii Kalisz
Za PB :

"Cztery nowe salony sprzedaży: w Szczecinie, Opolu, Kaliszu i Płocku uruchomi do początku przyszłego roku sieć Agata Meble. Jako pierwszy, w maju, ruszy budowany kosztem ponad 45 mln zł sklep w Szczecinie. Pracę znajdzie tam ponad 100 osób - podała w czwartek spółka.

"W tym roku, oprócz Szczecina, do użytku zostaną oddane jeszcze dwa salony: w Opolu i Kaliszu, a na przełomie 2009 i 2010 roku zostanie otwarty salon w Płocku" - powiedział wiceprezes firmy, Sebastian Ćwik.

Po uruchomieniu nowych placówek zatrudnienie w sklepach sieci wyniesie ok. tysiąca osób, wobec ponad 800 obecnie i ok. 500 trzy lata temu.
Obecnie sklepy Agaty mieszczą się w Katowicach, Gliwicach, Rybniku, Bielsku-Białej, Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi i dwa w Warszawie, gdzie znajduje się także drugi ľ obok Katowic ľ magazyn mebli. Łączna powierzchnia wszystkich dziewięciu salonów to ponad. 130 tys. m kw.

Zgodnie z ubiegłorocznymi zapowiedziami, sieć Agata Meble zamierza otwierać 3-4 nowe sklepy meblowe rocznie, w różnych miastach Polski. Średni koszt jednego obiektu to ok. 40-60 mln zł.

Akcjonariuszami spółki Agata Meble są członkowie rodziny Ćwik "

Koszt budowy salonu Agata bedzie większy niż GK2

     

  >>> SLAJDY I KONCERTY FOLKOWE <<<<
TAVERNA LATARNIA - GLIWICE, Ul. Dworcowa 50-52 <po lewej stronie za sklepem meblowym JYSK>

JAK W KAŻDY PONIEDZIAŁEK - POKAZ SLAJDÓW:

06.02.2006 - slajdy GRECJA

"Zobaczymy zdjecia Pawła Bilczyńskiego, wieloletniego przewodnika i prezesa Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Katowicach, współpracownika katowickiego oddziału Gazety Wyborczej, fotografa, dziennikarza.

godz. 20:00, wstęp jak zawsze bezpłatny.
<tego dnia palimy tylko w małej sali>

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W SOBOTĘ - KONCERT PIOSENKI ŻEGLARSKIEJ

"Zapraszamy po raz drugi na koncert grupy NA RAZIE.
Jak było poprzednio, ci nieliczni (100 000!), którzy byli wiedzą.

Sobota, 11.02.2006
godz. 20:00
wstęp: ZMIANA!!!!!
bilety w przedsprzedaży: 8 zł
bilety w dniu koncertu: 10 zł "

http://www.latarnia.gliwice.pl

  PKSy, których już nie ma
A co powiecie na takie PKSy śmiecie: Wołów, Namysłow, Kluczbork, Iława, oczywiście Katowic w tym zacnym gronie zabraknąć nie może, Brzozów to już chyba Veolia, Skarzysko to chyba teraz Starachowice, Skierniewice, Rawa Mazowiecka jeszcze funkcjonuje??, Świdwin, Pszczyna, Łęczyca, Lubliniec, Brzeg, Włodawa, Kutno??, Lipno, Myślibórz?? Wałcz. Sorry, że tak bez ładu i składu, ale w takiej kolejności mi sie przypominały. Może nie wszystkie te PKSy są całkowicie do (pipipipipipipi) ... bo prowadzą przewóz towarów, sprzedaż paliw, stacje kontroli pojazdów, sklep meblowy, czyli radzą sobie jak mogą, ale pod względem przewozu osób co jest działalnościa podstawową tych przedsiębiorstw//firm, są juz raczej wyrzucone poza margines czy nawias przewozów pasażerskich.

  PKSy, których już nie ma
A co powiecie na takie PKSy śmiecie: Wołów, Namysłow, Kluczbork, Iława, oczywiście Katowic w tym zacnym gronie zabraknąć nie może, Brzozów to już chyba Veolia, Skarzysko to chyba teraz Starachowice, Skierniewice, Rawa Mazowiecka jeszcze funkcjonuje??, Świdwin, Pszczyna, Łęczyca, Lubliniec, Brzeg, Włodawa, Kutno??, Lipno, Myślibórz?? Wałcz. Sorry, że tak bez ładu i składu, ale w takiej kolejności mi sie przypominały. Może nie wszystkie te PKSy są całkowicie do (pipipipipipipi) ... bo prowadzą przewóz towarów, sprzedaż paliw, stacje kontroli pojazdów, sklep meblowy, czyli radzą sobie jak mogą, ale pod względem przewozu osób co jest działalnościa podstawową tych przedsiębiorstw//firm, są juz raczej wyrzucone poza margines czy nawias przewozów pasażerskich.



Ej tam...Wołów się rozwija, o czym świadczą kursy dalekobieżne;) Dopiero busiarstwo na skalę lubelską odebrałoby mu niemal monopol na przewozy lokalne na północ od Wrocławia. Namysłów bazuje praktycznie na kursach do Opola i przewozach szkolnych, podobnie Kluczbork. Widać taka specyfika regionu. Dopóki nie ma liczącej się konkurencji prywatnej, wszystko OK. Myślibórz też sobie dzielnie radzi w swoich stronach. A Wałcz to praktycznie jedyne połączenie tych stron ze światem. Tam prędzej Szczecinek padnie niż oni.

  SPRZEDAWCA
PRACA 4 YOU

Nasz Klient, ogólnopolska firma obecna na rynku poszukuje kandydatów na stanowisko

SPRZEDAWCA

do nowo otwieranych sklepów i salonów w następujących miastach:
&middot; Trójmiasto
&middot; Warszawa
&middot; Poznań
&middot; Kraków
&middot; Katowice
&middot; Łódź
&middot; Wrocław
&middot; Lublin
&middot; Toruń
&middot; Bydgoszcz
&middot; Radom
&middot; Zielona Góra
&middot; Olsztyn
&middot; Białystok
&middot; Gorzów Wielkopolski
&middot; Szczecin
§ Ostrów Wielkopolski
Opis stanowiska:
Głównym zadaniem sprzedawcy jest obsługa klienta w sklepach i salonach, doradztwo przy doborze sprzedawanych produktów, a wszystko w oparciu o obowiązujące standardy obsługi i szkolenia.

Naszym pracownikom zapewniamy:
&middot; Umowę o pracę
&middot; Realny system motywacyjny
&middot; Pracę w kolektywnym zespole
&middot; Stabilną pracę w firmie o dużym zasięgu
&middot; Szkolenia oraz niezbędne narzędzia do wykonywania pracy

Od naszych pracowników oczekujemy:
&middot; Doświadczenia w kontaktach z klientami
&middot; Wykształcenie minimum średniego
&middot; Mile widziane: sprzedażowe doświadczenie w branży meblowej, odzieżowej, samochodowej, telekomunikacyjnej, optycznej, sprzedaży ubezpieczeń lub w bankowości detalicznej, wcześniejsza praca w firmie posługującej się standardami jakości
&middot; Jeśli jesteś absolwentem wówczas interesuje nas Twoja dodatkowa aktywność i działalność szkolna i pozaszkolna, prace tymczasowe, wakacyjne i inne

Twoim atutem będzie:
&middot; Motywacja i wysoka kultura osobista
&middot; Zaangażowanie w wykonywaną pracę
&middot; Systematyczność, dokładność
&middot; Znajomość obsługi komputera

Jeśli chcesz pracować wśród ludzi pogodnych, ambitnych i doświadczonych, jeśli chcesz się od nas uczyć i przekazać nam swoje doświadczenie lub zapał do pracy, prześlij swoje CV wraz ze zdjęciem na adres mailowy :
biuro@praca4you.com.pl

z podaniem nr ref. SPRZEDAWCA/MIASTO

Do wysyłanej oferty proszę załączyć niniejszą klauzulę: "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesów rekrutacji (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych, Dz. Ustaw nr 133 poz. 883)."

  SPRZEDAWCA
PRACA 4 YOU

Nasz Klient, ogólnopolska firma obecna na rynku poszukuje kandydatów na stanowisko

SPRZEDAWCA

do nowo otwieranych sklepów i salonów w następujących miastach:
&middot; Trójmiasto
&middot; Warszawa
&middot; Poznań
&middot; Kraków
&middot; Katowice
&middot; Łódź
&middot; Wrocław
&middot; Lublin
&middot; Toruń
&middot; Bydgoszcz
&middot; Radom
&middot; Zielona Góra
&middot; Olsztyn
&middot; Białystok
&middot; Gorzów Wielkopolski
&middot; Szczecin
§ Ostrów Wielkopolski
Opis stanowiska:
Głównym zadaniem sprzedawcy jest obsługa klienta w sklepach i salonach, doradztwo przy doborze sprzedawanych produktów, a wszystko w oparciu o obowiązujące standardy obsługi i szkolenia.

Naszym pracownikom zapewniamy:
&middot; Umowę o pracę
&middot; Realny system motywacyjny
&middot; Pracę w kolektywnym zespole
&middot; Stabilną pracę w firmie o dużym zasięgu
&middot; Szkolenia oraz niezbędne narzędzia do wykonywania pracy

Od naszych pracowników oczekujemy:
&middot; Doświadczenia w kontaktach z klientami
&middot; Wykształcenie minimum średniego
&middot; Mile widziane: sprzedażowe doświadczenie w branży meblowej, odzieżowej, samochodowej, telekomunikacyjnej, optycznej, sprzedaży ubezpieczeń lub w bankowości detalicznej, wcześniejsza praca w firmie posługującej się standardami jakości
&middot; Jeśli jesteś absolwentem wówczas interesuje nas Twoja dodatkowa aktywność i działalność szkolna i pozaszkolna, prace tymczasowe, wakacyjne i inne

Twoim atutem będzie:
&middot; Motywacja i wysoka kultura osobista
&middot; Zaangażowanie w wykonywaną pracę
&middot; Systematyczność, dokładność
&middot; Znajomość obsługi komputera

Jeśli chcesz pracować wśród ludzi pogodnych, ambitnych i doświadczonych, jeśli chcesz się od nas uczyć i przekazać nam swoje doświadczenie lub zapał do pracy, prześlij swoje CV wraz ze zdjęciem na adres mailowy :
biuro@praca4you.com.pl

z podaniem nr ref. SPRZEDAWCA/MIASTO

Do wysyłanej oferty proszę załączyć niniejszą klauzulę: "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesów rekrutacji (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych, Dz. Ustaw nr 133 poz. 883)."



Hahahahahahahahahahahahahahaha, ta firma jaja sobie chyba robi, śmiejcie się takim pracodawcom w twarz.

  Ikea
Centrum IKEA - Port handlu i rozrywki

04.04.2008

Jesienią 2009 roku ma być otwarty Port Łódź - ogromne centrum handlowo-rozrywkowe koncernu IKEA. Oprócz mebli i dekoracji wnętrz, w czym specjalizuje się IKEA, będzie można tam nabyć niemal wszystko - od materiałów budowlanych, po artykuły spożywcze i modną odzież. Kompleks handlowy stanie przy ul. Pabianickiej.

- Jeszcze nie wiemy, kiedy rozpocznie się budowa - mówi Karolina Horoszczak, rzecznik prasowy IKEA. - Czekamy na pozwolenie. Powinniśmy rozpocząć prace w najbliższych miesiącach. Łódzkie centrum będzie miało znacznie szerszą ofertę od istniejących parków handlowych. Łódź została wybrana jako miejsce dużej inwestycji po przeprowadzeniu badań. Wykazały one, iż łodzianie pragną właśnie takiego obiektu. Potwierdzają to również częste wizyty mieszkańców Łodzi w naszych sklepach, głównie w warszawskich Jankach i w Katowicach.

Port Łódź dołączy do takich miast, jak Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Poznań i Katowice, gdzie IKEA ma już swoje sklepy. Łódzki punkt szwedzkiego potentata meblowego będzie jednak zdecydowanie największy w kraju.

Oprócz tego, w Porcie Łódź pojawi się wiele innych markowych firm. IKEA już podpisała umowy z marketem budowlanym Leroy Merlin i siecią delikatesów Alma. Trwają negocjacje z przedstawicielami różnorodnych branż, głównie ze świata mody. Będą kawiarnie, restauracje, obiekty sportowe i rekreacyjne. Łódzkie centrum ma się także kojarzyć z rozrywką i kulturą.

- Chcemy stworzyć miasteczka handlowe, w których będzie można wszystko kupić, zjeść i zabawić się - mówi Karolina Horoszczak. - Wizja IKEA jest taka, że chcemy zaoferować ludziom jak najlepsze warunki życia. W najbliższych latach rozpoczną się budowy i rozbudowy wielu naszych sklepów i parków handlowych.

Budynek Portu Łódź stanie na planie trójkąta. Wewnątrz znajdzie się gigantyczne patio, a sam sklep IKEI zajmie ponad 30 tys. metrów kwadratowych.

Na klientów będzie czekał parking dla 5200 samochodów. Natomiast dla osób, które nie są zmotoryzowane, przygotowane zostaną dodatkowe przystanki tramwajowe. Bo najważniejszy jest tu sprawny dojazd.


Tak ma wyglądać front Portu Łódź, czyli gigantycznego centrum handlowo-rozrywkowego koncernu IKEA

Marcin Bereszczyński - POLSKA Dziennik Łódzki

  Czyżby znów supermarket??
Nie wiem, czym się zajmujesz, może jesteś super biznesmenem, który ma prawo mówić o złym zarządzaniu, ale jak nie, to najpierw spróbuj poprowadzić własny interes a dopiero potem wygłaszaj (wypisuj) takie sądy.



Nie jestem, jak to określiłeś "super biznesmenem" jak to zgryźliwie określiłeś, ale prowadziłem działalność gospodarczą przez przez ok 10 lat. Więc jeśli pozwolisz, pozostanę przy swoim zdaniu

Teraz codziennie mam okazję bywać w małych, rodzinnych sklepach - co prawda nie meblowych, i nie w Chorzowie - ale to akurat niewiele zmienia. Sklep sklepowi nierówny - są bardzo dobrze prosperujące sklepy rodzinne - i są kicimenty, które sobie nie radzą na rynku. Handel detaliczny staje się coraz trudniejszy - coraz większy udział mają i będą miały hipermarkety - czy to się komus podoba, czy nie. Konsumenci głosują nogami - i pójdą tam, gdzie jest taniej, lepszy wybór, gdzie można łatwo zaparkować i zapłacić kartą. Czy sklepy, o których piszesz spełniają te kryteria? Ja nie jestem tego pewien. Jeśli nie zdobędą klientów, to padną, niezależnie od tego, czy salon BRW w Chorzowie powstanie, czy nie (czy powstanie w kilkaset metrów dalej w Katowicach, czy Bytomiu).

Jeśli w tych sklepach, jak pisze Bartek są takie same "lekko przestarzałe meble", to nie ma się co dziwić że ledwo przędą. Ja lubię meble z litego, np. sosnowego drzewa - ale trzeba się nieźle nachodzić, żeby coś sensownego znaleźć - a gdyby jeden z tych sklepów wyspecjalizował sie w takich meblach - (albo wilkinowych, czy jakichś innych), to mógłby przyciągnąć klientów z okolicznych miast.
Ale dużo łatwiej wegetować i narzekać na hipermarkety.

O kondycję polskiego polskiego przemysłu meblowego nie masz się co obawiać - jesteśmy w europejskiej czołówce.

  Czyżby znów supermarket??
nie no... ja powoli odczuwam (za kazdym razem jak forum odwiedze), ze Pan Jacek chce byc naczelnym moralizatorem Chorzowa, wykladnia norm etycznych, wzorem gustow czy kratorem wyborow konsumenta...
ale do sedna
1) wole zlikwidowac boisko (mimo duzego do niego sentymentu, bo w czasie liceum dosc czesto tam grywalem) i zbudowac tam ten krwiozerczy, szkodliwy jak rak w ludzkim ciele hipermarket. a to z prostego powodu - jest cos takiego jak renta gruntowa i jako czlowiek wyksztalcony znasz jej zasady - szlaki komunikacjne (a zwlaszcza taki) tez generuja wysoka cene gruntu. zatem w bilansie wole budowe boiska w innym miejscu i kapitalistyczny supermarket niz boisko, na ktorym drzewa rosly, i brak inwestycji.
2) nikt mi nie moze zabraniac zakupu czegokolwiek i gdziekolwiek ja tylko chce. i nikogo widzimisie nie zabroni mi tego - i jezeli samorzad jest madry, to nie ogranicza takowych inwestycji, bo w przeciwnym wypadku - zwlaszcza w naszej aglomeracji policentrycznej - jest skrupulatnie wykorzystywane to przez innych. i mielismy przyklad swietny jeszcze pare lat temu - z jednej strony hit/tesco w bytomiu z drugiej auchan w katowicach... i gdzie wiekszosc mieszkancow chorzowa robila zakupy??? myslisz Jacku ze w osiedlowym sklepiku?? no wlasnie nie. era "floty" juz tez sie skonczyla... tier Ci wyjasnil - jezeli gusta konsumentow sa takie a nie inne to sorka, ale trzeba sie dostosowac, a nie plakac ze supermarket stawiaja.
pomine kwestie - ze supermarkety jednak podatki placa...
3) tutaj tez cofne sie do jednego z watkow spotkania w dfk... bedziesz kojarzyl o co chodzi.
lepiej burdel na plebani niz wylacznie plebania na widokowce.
i wole "kiepskiego" prezydenta ktory tak uwaza, niz kogos kto neguje wiekszosc decyzji. i wole tego prezydenta, ktory zrobi supermarket, bo ten supermarket /w tym przypadku wyspecjalizowany/ bedzie mial wieksze oddzialywanie niz sklep meblowy na pniokach. i to ten BRW sciagnie klientow z katowic, swionow, rudy etc, ktorzy tutaj zostawia pieniadze, a nie sklep meblowy z pniokow.

zrozum Jacku - gdybys mial racje, to bys w tym miescie mial wiecej do powiedzenia.

PS . i CHORZOW jak najbardziej z wielkimi literami pisze!

  KTO CZYM SIĘ ZAJMUJE?
Celem tego tematu jest stworzenie obiegu informacji o ludziach którzy pracuja lub prowadzą firmy lub wiedzą co i gdzie mozna kupić, załatwić , naprawić. Wymiane kontaktów które ułatwi i pozwoli zaoszczędzić czas i pieniadzę.W miare mozliwosci udostepnić kontakt do siebie.Informacja o często pokonywanych trasach pozwoli na pomoc w przypadku pilnej przesyłki załatwienia sprawy poza Krakowem lub podwiezienia.

Prosze wpisywac w kolejności:

1.Rodzaj prowadzonej działalności jeśli jesteście włascicielami firmy. ( np. prowadze sklep z częściami samochodowymi, jestem lakiernikiem ,)
2. Rodzaj i profil firmy w której pracujecie ( np. pracuje w warsztacie samochodowym, jestem blacharzem)
3.Rodzaje kontaktów które posiadam ( np. dlatego ze pracuje w warsztacie znam dobrego lakiernika , blacharza itd)
4.W tym punkcie można opisac pokonywane czesto trasy zwiazane z praca lub prywatnymi obowiazkami ( np. raz w tygodniu służbowo jestem w warszawie)

TAKA BAZA DOSKONALE FUNKCONUJE OD 4 LAT NA ODWIEDZANYM PRZEZEMNIE ZNAJOMYM FORUM I POZWALA JEGO CZŁONKOM NA SZYBSZE A CO ZA TYM IDZIE MNIEJ ABSORBUJACE CZAS I PIENIADZE ZAŁATWIENE CODZIENNYCH SPRAW.

W moim przypadku to:

1.Budowa infrastruktury dróg i autostrad ( posiadam sprzęt budowlany i transportowy)
Wykonuje bariery drogowe , oświetlenie , tablice elektroniczne, oświetlenie , ekrany dzwiękochłonne, przepusty stalowe.

2.Jak punkt 1

3.Pośrednictwo w stylizacji samochodów ( lakiernik , spojlery , tapicerka , audio)
Profesjonalna regeneracja turbin , korbowodów , urzadzeń pneumatycznych i hydraulicznych.
Posiadam zaufanego i dobrego : mechanika, lakiernika ,tapicera samochodowego i meblowego, naprawe zderzaków, produkacja i naprawa spojlerów.
Zniżki na opony , felgi , sprzęt audio.
Ceny hurtowe na wybrane artykuły firmy NIKE
Zniżki na odziez motocyklową i codzienna firmy BULL

4. Raz w tygodniu jestem na ślasku ( Sosnowiec , Katowice i okolica)

  e30 325i waska lampa 86` (siemianowice śląskie)
Zgodnie z umowa wstawiam tu opis i kilka ciekawych zdjec tego auta

Zaczne od poczatku...
Godzina 3.00
Wyjezdzamy z wlodawy ja i ojciec. Jedziemy przez Chełm po fachowca, który od 15lat sprowadza bmw z Niemiec.

Godzina 6.00 - Radom
Godzina 7.00 - Kielce
Godzina 9.00 - Katowice
Godzina 9.30 - ikea gdzies chyba na obrzezach Katowic
Wlasciciel kaze na siebie czekac 30min. W koncu slychac pisk opon, podjezdza srebrny golf a w nim mlody chlopak moze 2-3 lata starszy ode mnie i rzuca haslo jezdzcie za mna...ledwo wpakowalismy sie do auta a golf juz wyjezdza z parkingu. po dluzszej chwili doganiamy go na torach i jedziemy za nim. przez cala droge nie zauwazylem zeby golfista uzyl choc raz kierunkowskazu ale co mnie to obchodzi wazne ze mam kase na e30. Wjezdzamy do siemianowic i tu zaczynaja sie jaja. Podjezdzamy pod jakis sklep meblowy i oto jest...piekna czarna szeroka niemiecka niska lsniaca e30 na waskiej lampie...wow zatkalo mnie, wysiadam z auta i podchodzi do mnie wlasciciel daje kluczyki i mowi ze musi na chwile pojsc do sklepu do klienta...hmm myslalem ze to ja nim jestem i ze poswieci mi te 15min czasu w koncu to jego perelka z ktora tak bardzo nie moze sie rozstac.

WNĘTRZE
Jak male dziecko chwytam za kluczyk i przekręcam go w drzwiach...wsiadam i dostaje orgazmu. Siedzialem juz raz w e30 ale to byla szeroka lampa i 1.8is.patrze przed siebie a tam dluuuuga maska kryjaca 6garowego potwora. Kierownica m-tech 1, boczki m-tech 1, tyl indywidual z zaglowkami oraz dzielonym siedzeniem - po prostu stan kolekcjonerski.
SILNIK
Gdy juz mialem przekrecic kluczyk w stacyjce fachowiec mowi zebym sie z tym wstrzymal - otworz maske. Otwieramy i oto piekny jeszcze nie dawno wymyty rogaty silnik bmw Nawet moje amatorskie oko zauwazylo ze byl nie dawno myty. fachowiec go maca i mowi ze silnik jest cieply i ze benzyniak ma to do siebie ze jak raz byl w dzien odpalony to bedzie cieply przez bardzo dlugo wiec nie ma pewnosci ze samochod pali za 1 razem. odkreca wlew paliwa a tam kawa z mlekiem i zapach ciagnika mojego wujka ble...patrzy na mnie ja na niego i mowie i tak chcialem za jakis czas zrobic swap na 3.5 wiec silnik nie wazny. Pokazuje mi ze jakis zbiorniczek przecieka i ze brak oslony na nad kola.
BLACHA
na zdjeciach sa oznaczone miejsca czy bylo gradobicie jak rowniez gdzie jest szpachla polozona bez zadnego przemyslenia, blacharz nawet dobrze nie powyrownywal miejsce. niektore miejsca malowane na szybko jak te obok lamp albo klapka od paliwa

Wiem, ze niektorzy beda pisac "czego sie spodziewales za tylo letni samochod"...ano spodziewalem sie ze osoba jest uczciwa i powie o tych wszystkich usterkach a nie tlumaczy sie tym ze "za mojej kadencji nie byl bity"lakier i te kilogramy szpachli...nie wieze w to ze bylo to robione 5 lat temu od tylu lat podobno ma ten samochod

jedyne w czym byl uczciwy to to ze powiedzial ze wnetrze jest idealne. jak masz do wydania 10tys zl to moge sie zalozyc ze znajdziesz cos lepszego NIE TRACIC CZASU NA TAKIE AUTO.

http://www.fotosik.pl/pok...8094ac155e.html
http://www.fotosik.pl/pok...8f8a8a3503.html
http://www.fotosik.pl/pok...0adf083b02.html
http://www.fotosik.pl/pok...4c86b3bb51.html
http://www.fotosik.pl/pok...a1b54c9c88.html
http://www.fotosik.pl/pok...0a9167fb6c.html
http://www.fotosik.pl/pok...55f17cfc2c.html

pozdrawiam i dalej poszukuje

  NowoÂści w Rybniku
Informacja o ewentualnym powstaniu w Rybniku fili TVP3 Katowice, to rzecz jasna świetna wiadomość. I o ile dobrze pamiętam, to w eleganckiej siedzibie WiK znajduje się już redakcja terenowa Radia Katowice. Także w sumie te dwa przedsięwzięcia (zakładając, że telewizyjne dojdze do skutku) są jednym z solidnych potwierdzeń, że Rybnik jest stolicą ponad 600 tyś. podregionu w ramach regionu województwa śląskiego. I tak jak mówi prezydent Rybnika, jest to głównie zaszczyt i promocja dla miasta. Poza tym ośrodek terenowy telewizji w danym mieście oznacza dla tego miasta m.in., iż będzie on nieco częstszym gościem w serwisach informacyjnych, choć akurat Rybnik zbytnio narzekać nie może na rzadką obecność w Aktualnościach TVP3 Katowice. A to by były przekazywane informacje o wydarzeniach zwłaszcza w Rybniku na antenie telewizyjnego serwisu informacyjnego o zasięgu wojewódzkim, to wymierna korzyść. Nawet jeśli są to złe wiadomości (a takie jak wiadomo dominują), to jednak obecność w mediach powoduje, że Rybnik jako miasto staje się widocznym podmiotem.

Co do informacji Arteksa, iż słyszał on - umówimy się, że właśnie plotkę - iż Ikea jest zainteresowana Rybnikiem, to zgadzam się z opiniami, że brzmi to dosyć mało prawdopodobnie. Dlatego tak to brzmi, gdyż Ikea jest już chyba jedyną siedzią wielkich sklepów w Polsce, która buduje swoje obkety wyłącznie w największych miastach. I to nie np. kilkunastu, nie mówiąc już o większej liczbie miast, lecz w kilku, bo zaledwie na tyle można w Polsce z punktu widzenia Ikei podzielić kraj na duże regiony z odpowiednio dużym potencjałem, zwłaszcza ludnościowym.
O Płocku nic nie słyszałem, by Ikea chciała się tam znależć, ale nad Lublinem zastanawia się już wiele lat, choć jest to około 350 tyś. miasto i największe miasto w całej wschodniej Polsce. W ogóle Ikei nie ma jeszcze nigdzie we wschodniej Polsce, chyba, że licząc Warszawę.
Ale Ikea w Lublinie wczesniej czy póżniej i tak powstanie. Może też w dużo pózniejszym czasie również w Białymstoku i Rzeszowie. Bo z czasem strategia lokalizowania centrów handlowych przez Ikeę zliberalizuje się. I może to doprowadzić nawet do powstania parku handlowego (meblowego, choć nie tylko) również w subregionie rybnickim, a więc najpewniej w Rybniku, ale sądzę, że jeśli nawet, to nie prędko. Chyba, że Ikea przeformułuje swoją koncepcję lokalizaji już teraz.
I zgadza się, że w Gliwicach mają oni sporą nieruchomość. Mają ją od bardzo długiego czasu i nadal nie ma żadnych wiarygodnych informacji, że Ikea chce budować swoje centrum w tym mieście. Zresztą może dlatego właśnie część z tych aż kilkadziesiąt ha odsprzedali niedawno i na tej sprzedanej części ma powstać kolejne w Gliwicach duże centrum handlowe. Coś czego w Rybniku wciąż nie ma i nie jest w budowie.

I jeszcze moze jedna rzecz. Pewnie nie jedna osoba już to czytała, ale te osoby, które nie, a choć trochę ich to interesuje, to wklejam link: http://biznes.onet.pl/0,1527600,wiadomosci.html . Pisałem już w którymś wątku na forum, że za kilka lat nie będzie miasta od około 100 tyś mieszkańców (także i trochę poniżej tzn. nawet 80 tyś. miast) w których nie będzie centr handlowych i handlowo-rozrywkowych. Szkoda tylko, że choć Rybnik ma 40 tyś. powyżej 100 tyś. mieszkańców plus 75 tyś. mieszkańców powiatu ziemskiego, nie mówiąc już o kilkuset tyś. mieszkańców subregionu, to nasze rybnickie centra handlowo-rozrywkowe będą tymi najmniejszymi. Chyba, że jakiś deweloper interesuje się działką Ryfamy. To już jest być może nawet ostatnia szansa na coś przyzwoitego z punktu widzenia wielkości obieku. Bo nie ma pewności, że przy Wodzisławskiej może postać coś bardzo dużego z tego powodu, że ten teren przedzielony jest rzeką.
----------------------------------------------------------

Ziupo, ale to nie jest prognoza pogody, czy też prognoza polityczna typu kto będzie w Polsce rządził za 6,5 roku. To jest zwykłe stwierdzenie przesądzonej rzeczy. Przekazanie masowemu odbiorcy wiadomości, która dla węższej grupy ludzi jest znana od długiego czasu. W budowie jest już wiele centr handlowo-rozrywkowych a kolejna duża ilość jest w fazie przygotowań na różnym etapie. To, że każde miasto w Polsce od około 80-90 tyś. mieszkańców będzie miało swoje nie małe w większości centrum handlowo-rozrywkowe (wyjątkiem jest Rybnik), to jest to dla zorientowanych w temacie rzecz oczywista. W tym artykule wypowiada się przedstawicel firmy, która wynajmuje powierzchnie najemcą. Oni wiedzą co mówią. Nie ma żadnego znaczenia czy taki artykuł powstał w Rzeczpospolitej czy Naszym Dzienniku.

  Citronex
Początek

Firma powstała w Zgorzelcu w 1988 roku, zaczynając praktycznie od zera. Z powodu lokalizacji na obrzeżach Zgorzelca nie zwracała specjalnie niczyjej uwagi. W ten sposób bez specjalnego rozgłosu Citronex I rozrósł się do całkiem pokaźnych rozmiarów. Na początku zatrudnienie znalazło w nim zaledwie kilka osób, lecz wskutek dynamicznej polityki prezesa Artura Toronowskiego w roku 1997 firma zatrudniała już 60 pracowników.

W kolejnych latach Citronex I rozwijał się na tyle szybko i mocno, by osiągnąć poziom zatrudnienia około 150 osób w Zgorzelcu i największych miastach min. w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Katowicach oraz obrót kilkadziesiąt razy większy niż na początku działalności.
Biura firmy Citronex

Citronex I jest firmą rodzinną działającą na rynku już 19 lat. Przez te wszystkie lata naszym głównym celem jest import i dojrzewanie bananów.

Siedziba
Siedziba Citronex I mieści się w nowoczesnym biurowcu w Zgorzelcu, przy ulicy II AWP 64. Założycielem i prezesem firmy jest Artur Toronowski, który jak sam mówi, zawsze jest pełen energii i ciekawych pomysłów.

Dyrektorem zajmującym się branżą bananów, a zarazem viceprezesem firmy jest Rafał Zarzecki. To pod jego ścisłą kontrolą banany z plantacji rozmieszczonych na całym świecie trafiają wprost do sklepów należących do dużych sieci handlowych.

Cele
Głównym celem Citronex I Sp. z o.o. jest osiągnięcie oraz utrzymanie wysokiej jakości świadczonych usług.

Dla ich realizacji firma spełnia wymagania klientów poprzez:

* stałe doskonalenie jakości naszych usług
* wprowadzenie i stosowanie ekologicznych, nowoczesnych środków transportu
* doskonalenie metod kontroli w firmie na wszystkich szczeblach w celu zapewnienia wysokiego poziomu niezawodności
* systematyczne podnoszenie kwalifikacji pracowników
* stałą poprawę gospodarności i organizacji pracy
* nawiązanie ścisłych kontaktów z Klientem w celu jednoznacznej identyfikacji jego potrzeb

Ponadto naszym celem jest sukcesywne rozwijanie sieci sprzedaży, ekspansja na rynek polski i na rynki zagraniczne, eliminowanie przy tym pośredników oraz konkurencji.

Realizujemy to poprzez bardzo rozbudowaną bazę transportową – „Jak wiadomo, w naszej branży, transport jest podstawą całego przedsięwzięcia” – uważa Robert Zarzecki, dyrektor zajmujący się naszą flotą.

Dorobek
Obecnie dysponujemy 60 zestawami TIR-chłodnie. W skład tych zestawów wchodzą samochody Scania, najnowszej generacji, oraz naczepy Krone. Każdy taki zestaw mieści 33 europalety. Wykonują one transport na terenie całej Europy oraz w kraju.
O zaawansowaniu naszej logistyki może świadczyć fakt, że posiadamy własny serwis naprawy pojazdów oraz to, że mamy własny terminal kolejowo - samochodowy, który mieści się w Węglińcu, tj. około 20 km od Zgorzelca.

Banany docierają tu w specjalnych wagonach chłodniczych zaledwie w ciągu doby od załadunku, ponieważ jest on połączony z każdym portem w Europie.
Dojrzewalnia bananów10.000

O doskonałej organizacji pracy w naszej firmie może świadczyć fakt, że 30 wagonów jest rozładowywanych w ciągu zaledwie 3 godzin. To jednak nie wszystko, na terenie naszej bazy w Zgorzelcu posiadamy jedną z najnowocześniejszych dojrzewalni bananów w Europie, która jest w stanie jednorazowo pomieścić towar z 40 TIRów!

RestauracjaRestauracjaDodatkowo Citronex I świadczy usługi logistyczne z zakresu transportu międzynarodowego i krajowego oraz posiada myjnie TIR,sklep meblowy oraz restauracje.

Powierzając firmie Citronex swój towar do przewozu macie Państwo pewność, że dotrze on do odbiorcy w określonym terminie.

Firma Citronex I sp. z o.o. zgodnie z obowiązującymi wymogami otrzymała certyfikat w zakresie realizacji usług transportowych, spedycyjno – logistycznych, obejmujących przewóz towarów na terenie Europy i Azji oraz realizacje usług załadowczych dla potrzeb przedsiębiorstwa.
Transport - spedycja

Polityka jakości, którą kieruje się firma, za cel nadrzędny stawia sobie świadczenie wysokiej jakości usług w pełni satysfakcjonujących naszych Klientów oraz spełniających ich oczekiwania.

Odpowiedzialność, zaufanie, bezpieczeństwo, terminowość i kompleksowość są gwarancją sukcesu naszej firmy.

Samochody Citronexu przemierzają drogi Europy w różnych kierunkach, przewożąc powierzone im ładunki.





Moje Autko



  Katowickie Varietes Centrum u Michalika popada w ruinę


Katowickie Moulin Rouge popadło w ruinę

Bawili się tu dygnitarze ze Związku Radzieckiego, najwyżsi rangą działacze partii komunistycznej, ale także elita Śląska. Z końcem PRL-u zawitały tu potańcówki Samotnych Serc, studniówki i dancingi. Dziś katowickie Varietes Centrum u Michalika popada w ruinę!
Obiekt ma jedną z najatrakcyjniejszych lokalizacji w mieście. Położony w samym centrum, między Urzędem Stanu Cywilnego a Biurem Wystaw Artystycznych, od lat przyciągał tłumy. Dziś o tym, że miejsce tętniło życiem, świadczą tylko przyklejone na szybach budynku nazwy: Disco, Varietes. - Lokal istniał ponad 30 lat. Po nocach śni mi się sala bankietowa, na której bawią się goście - Stefan Michalik, były dzierżawca budynku, jest bliski płaczu.

Kiedy Michalik zaczynał działalność, Varietes Centrum nazywane było "Śląskim Moulin Rouge". W nazwie nie było przesady: na scenie występowały największe gwiazdy Europy Wschodniej, zdobycie biletu graniczyło z cudem. - Bywała u nas kapryśna Violetta Villas, występowała posągowo piękna Hanna Banaszak, romantyczny Piotr Szczepanik czy Jan Pietrzak z kabaretem. Ściągaliśmy też gwiazdy z zagranicy. Helena Vondráeková i Ji ~ Korn zawierali z nami miesięczne kontrakty - wspomina Michalik. Na scenie pojawiało się też coś niezwykle odważnego, jak na owe czasy, co poruszało wszystkich mężczyzn - striptiz.

Po 1989 roku musiały nastąpić zmiany. Artyści podnieśli koszty swoich występów, a dookoła rosła konkurencja. - Nie oznacza to jednak, że straciliśmy naszą klientelę. Dalej były dancingi, spotkania Klubu Samotnych Serc, organizowałem spotkania AK-owców - wzdycha pan Stefan.



Nad Varietes Centrum mieścił się kultowy w latach 80. sklep Dom Dziecka. Był świetnie zaopatrzony, matki z całego regionu mogły tu kupić zabawki czy ubrania dla dzieci. Mimo to właściciel obiektu, PSS Społem, zdecydował się na przebranżowienie. Ze sklepu zniknęły pieluchy i klocki, a pojawiły się eleganckie meble. Nowy sklep nie cieszył się jednak popularnością. Jednym z powodów był zapewne fakt, że wokół budynku brakowało po prostu dróg dojazdowych dla samochodów dostawczych.

Wraz z plajtą sklepu meblowego Michalik otrzymał pismo od PSS Społem. - Pisali, że budynek chcą sprzedać. Odpisałem więc, że ja sam chętnie go kupię. Zaznaczyłem, że nie mogę dać więcej niż 4 mln zł. Odpowiedź była porażająca: chcieli 7,5 mln!

Tyle restaurator nie był w stanie zapłacić i trzy lata temu musiał się z budynku wyprowadzić. - Sprzedaliśmy nieruchomość spółce Millenium Centrum z Katowic. Nie mogę zdradzić za ile - zastrzega Andrzej Kowalski, dyrektor zakładu eksploatacji bazy PSS Społem w Katowicach.

W Millenium Centrum dowiadujemy się z kolei, że spółka nie jest już właścicielem budynku. - Sprzedaliśmy ją spółce, która wyprowadziła się do Warszawy. Nazywała się chyba Millenium Rondo - słyszymy w sekretariacie prezesa.

Na tym ślad się urywa. O Millenium Rondo nie sposób dowiedzieć się czegokolwiek przez internet, spółka nieznana jest też w katowickim magistracie.

- Nie mamy wpływu na stan czyjejś własności. Pozostaje tylko ubolewać nad faktem, że z centrum miasta zniknęło takie miejsce i mamy ruinę. Być może, kiedy dojdzie do przebudowy śródmieścia, właściciel zdecyduje się obiekt sprzedać lub też po prostu zadba o niego - Waldemar Bojarun, rzecznik Urzędu Miejskiego, rozkłada ręce.

W centrum Katowic miejsc, które kiedyś były reprezentacyjne, a teraz, po przejściu w prywatne ręce, stoją puste, niestety przybywa. Opisaliśmy ostatnio historię położonego w pobliżu Varietes Hotelu Silesia czy też gmachu przedwojennego kina Capitol.

Anna Malinowska

  Wiem ze to juz było.... Prosze o rade.
Przedewszystkim witam wszystkich…
Jestem tutaj nowy i z góry przepraszam ze powtarzam temat, który chyba już mnóstwo razy się tutaj przewijał…
Zanim napisałem Poczytałem sporo. Siedzę także na innych forach i musze stwierdzić ze to jest najbardziej kulturalne i rzeczowe… Posty pisane przez forumowiczów SA bardzo rzeczowe wiec wnioskuje ze jest tutaj sporo osób znających się w temacie, którzy z nie jednego pieca chleb jedli… Wreszcie trafiłem w właściwe miejsce. ;)
A wiec tak… Mam 21 lat… Studiuje we Wrocławiu-Rolnictwo (niewypał), gdzie również chwilowo mieszkam. Mam zamiar przezucic się na studia zaoczne-najprawdopodobniej Administracja- i wrócić na moje „stare śmieci”…

Mieszkam na samym południu wielkopolski. Okolice Kępna. Bezrobocie najmniejsze w Wielkopolsce… Cos około 8,9% i cały czas maleje…. Tak niskie bezrobocie jest za sprawo Wielkiego swego rodzaju „zagłębia Meblowego”…. Wokół jest mnóstwo naprawdę dużych fabryk mebli różnego rodzaju… Produkcja na ogromna skale… Kępno-Miasto około 15 tys. Mieszkanców. Takie centrum powiatu. Właściwie jakby popatrzeć na mapę to z każdej strony inne województwo-ale to chyba nie ważne.

Wiec tak. Zamierzam zacząć studia zaoczne a co za tym idzie płatne. Wracając do domu mogę jak każdy „zaciągnąć” się jak każdy do jednej z wielkich stolarni lub tapicerni… I może i było by ok., idę na kilka godzin odbębnić swoje i wszystko jak należy… Ale mnie nie do końca to satysfakcjonuje. Praca na kogoś jakoś mi nie podchodzi. Może to i pyszne, ale jak widze mnogość chłopaków, którzy pracują w tych molochach, jak chinczyki… Zero życia… Chciałbym zacząć cos sam… Mam zerowe doświadczenie w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej, ale mam znajomych, którzy mogą w sprawach nie jasnych dla mnie pomóc. Własciwie pytanie do was wszystkich to poprostu: CO?
Jakis handel, ale czym? Co może przynieść największe kozysci.? Co jest potrzebne do rozkręcenia interesu? Jakie pieniądze SA potrzebne?
Mamy dopłaty dla młodych przedsiębiorców. Jakies 10000złotych. Reszta to kwestia tego ile będzie potrzebne-no 100000 to raczej nie mam..:)

Jeden z pomysłów jaki mi wpadł do głowy to sklep z droga odzieza typu: Dolce&Gabbana, Versace czy choćby Sunset Suits. Z racji tego ze SA te fabryki. Właściciele i ich rodziny SA bardzo bogaci… (Często się mówi ze mieszkamy w „Powiecie mercedesów”)…. Wiem także ze ci ludzie jeżdżą do Wrocławia czy Katowic na zakupy, bo u nas po prostu takich sklepów nie ma… Pomysł może i dobry, bo rynek zbytu by raczej był… Ale nie mam pojęcia jak z taka marka jest.. Czy te firmy otwierają same swoje butiki czy jak? Import z Włoch tez nie jest dla mnie osiągalny, a przynajmniej jak na razie nie mam pojęcia jak można to zrobić…

Dziękuje, jeśli ktoś w ogóle przeczyta te moje wypociny… Jeśli cos nie jasno napisałem, proszę zwrócić uwagę. Czekam z nadzieja na cenne dla mnie rady i informacje.…
Jeśli trzeba cały czas uczestnicze w „rozmowie”.

Pozdrawiam
Przemek

  Gang Pruszkowski
Z Pruszkowem w szczytowym okresie (lata 1994/95) współpracowało około tysiąca gotowych na wszystko tzw. żołnierzy. Armie innych gangów też były liczne. W sumie szacuje się, że przez grupy przestępcze przewinęło się przynajmniej 50 tys., a niektórzy eksperci twierdzą, że nawet 100 tys. osób, a więc prawie dwukrotnie więcej niż wynosi pojemność wszystkich polskich więzień. Stały trzon polskich gangów ma 5 tys. przestępców.

Mafie zmonopolizowały przemyt spirytusu, papierosów i narkotyków, prowadzą nielegalne rozlewnie alkoholu i wytwórnie amfetaminy. Wzorem gangsterów amerykańskich z lat 30. wymuszają haracze od kupców, restauratorów, właścicieli agencji towarzyskich, a nawet znanych biznesmenów. Napadają na TIR-y, kradną samochody osobowe, obrabowują konwoje z gotówką. Prowadzą rozległe interesy. Nie płacą jednak podatków, a mimo to nigdy mafijnych bossów nie spotkała żadna dolegliwość ze strony kontroli skarbowej.

Nie pytano ich, jakie jest źródło pochodzenia pieniędzy, za które wybudowali luksusowe wille i nabyli eleganckie samochody. Pershing, ojciec chrzestny grupy pruszkowskiej, indagowany przez dziennikarza, skąd ma tyle pieniędzy, odrzekł, że to efekt szczęśliwej ręki do hazardu. Po prostu częściej wygrywa niż przegrywa. Inspektorowi skarbowemu takie wyjaśnienie pewnie by nie wystarczyło, ale żaden inspektor Pershinga o czystość jego pieniędzy nie pytał.

O możliwościach finansowych mafii opinia publiczna dowiadywała się przy okazji porwań. Za syna osławionego Dziada, uważanego za lidera mafii wołomińskiej, porwanego przez Pruszków, zażądano 100 tys. dolarów - okup prawdopodobnie wpłacono, bowiem syn Dziada niebawem został uwolniony. Potem stawki wzrosły nawet do pół miliona dolarów. Mafia jest szczególnie szczodra, kiedy chce pozbyć się konkurencji. Za zabicie brata Dziada, Wiesława N. ps. Wariat, Pruszków oferował początkowo (w 1994 r.) 50 tys. dolarów. Podobno zastrzelono go w końcu za pięciokrotność początkowej stawki. Życie dwóch oficerów policji z Centralnego Biura Śledczego liderzy Pruszkowa wycenili ponoć na milion dolarów. Tyle mieli oferować killerom wyszkolonym przez wielokrotnego mordercę Roberta K. ps. Ciolo. Co ciekawe, kilka miesięcy temu właśnie miliona dolarów zażądali dowódcy Pruszkowa za ochronę od jednego ze znanych biznesmenów. Pieniędzy nie dostali, biznesmen obawia się jednak, że mogą ponowić propozycję.

Wojna o strefy

Polska mafia narodziła się w 1990 r. jednocześnie w dwóch miejscach - okolicach podwarszawskiego Pruszkowa i w środowisku Polaków przebywających w Niemczech. W Pruszkowie gang zorganizowali wychowankowie słynnego w czasach PRL bandyty Barabasza.

W Niemczech skrzyknęli się złodzieje samochodów na czele z Nikodemem S., zwanym Nikosiem. Ambicje kierowania organizacją miał co prawda niejaki Zbigniew N., ale konkurenci podłożyli w jego aucie bombę i N. zamachu nie przeżył.

Nikoś, szalenie barwna postać, w latach 70. był bramkarzem w gdyńskim Maximie. Potem wyspecjalizował się w kradzieży aut zachodnich. W 1986 r. pojawił się w Hamburgu, gdzie otworzył sklep z elektroniką, ale była to tylko przykrywka. Nadal kradł auta, ale już na skalę przemysłową. Aresztowany uciekł z niemieckiego więzienia. Wrócił do Gdańska i tam niebawem wyrósł na szefa podziemnego światka. W 1998 r. zastrzelił go killer wynajęty przez ludzi z Pruszkowa. W całym kraju trwała wówczas wojna gangów. Trup słał się gęsto. Na samym tylko Dolnym Śląsku w walkach o kontrolę nad przejściem granicznym w Zgorzelcu zanotowano 16 śmiertelnych ofiar gangsterskich porachunków.

Po zabójstwie Nikosia i jego dawnego ochroniarza Szwarcenegera oraz sukcesie w bitwie zgorzeleckiej Pruszków tryumfował. Można zaryzykować twierdzenie, że wyrósł na największą i najbardziej niebezpieczną przestępczą strukturę w Polsce. Poza Krakowem, gdzie jak dotychczas nie udało się ludziom z Pruszkowa zdobyć większych wpływów, podwarszawski gang opanował kraj. W większych miastach jego interesów pilnują (pilnowali?) rezydenci. Siatka jest szczelna i precyzyjnie skonstruowana. Być może do dzisiaj gang rósłby w siłę, gdyby nie przerost ambicji poszczególnych pruszkowskich watażków. Początkowo działali zgodnie, ale szybko zaczęli rywalizować o wpływy.

Czerwona kartka od Kiełbasy

Pierwszą ofiarą wewnętrznej konkurencji był Zbigniew K. ps. Ali. Na bossa grupy namaścił go osobiście Barabasz. Według policjantów Ali miał szczęście w nieszczęściu. Koledzy nie pozbawili go życia, a jedynie odsunęli na boczny tor. - Został wyautowany - twierdzi funkcjonariusz rozpracowujący gang pruszkowski na początku lat 90. Być może dzięki temu ma dzisiaj spokój, nie ścigają go policyjni antyterroryści i może bez obaw zajmować się interesami (do niedawna prowadził sklep z alkoholem i dwa magazyny meblowe).

Wojciech K. ps. Kiełbasa miał mniej szczęścia. W 1996 r. został zastrzelony na ulicy w Pruszkowie. Zginął z ręki kompanów, bo, jak mówi były żołnierz gangu, chciał wyrosnąć za wysoko. Kiełbasa był człowiekiem ambitnym, dbał też o własny wizerunek. W 1994 r. niżej podpisany napisał w "Życiu Warszawy" na podstawie informacji uzyskanej od kolegi Kiełbasy (redakcja uruchomiła specjalny telefon dla czytelników, którzy chcieliby podzielić się swoją wiedzą o gangsterach, co ciekawe, dzwonili głównie sami mafiosi, donosili na siebie nawzajem), że o Wojciechu K. kumple mówią pogardliwie: penis. Następnego dnia zatelefonował osobiście Kiełbasa i zaprotestował: - Jaki penis? Za tego penisa daję ci czerwoną kartkę. Wiesz co to znaczy? Już nie żyjesz! Groźby już nie zdążył zrealizować, bo ktoś inny jemu wręczył czerwoną kartkę.

Bez wątpienia za wysoko wyrósł Andrzej K. ps. Pershing. Chciał jednoosobowo decydować o Pruszkowie. Nasz rozmówca, biznesmen, który znał Pershinga, twierdzi, że ten zamierzał wejść w legalne interesy, zrezygnować z dotychczasowej działalności.

- To był inteligentny człowiek - ocenia biznesmen. Dzisiaj już wiemy, że 5 grudnia 1999 r. wyrok na Pershingu prawdopodobnie wykonał inny "inteligentny" człowiek, były biznesmen Ryszard Bogucki, poszukiwany międzynarodowym listem gończym (według naszych informacji przebywa w Meksyku). Ale zleceniodawcą w imieniu Pruszkowa miał być Mirosław Danielak ps. Malizna, człowiek z najbliższego kręgu Pershinga.

Agentura wybiera wolność

Według policji bandą pruszkowską dowodzi sześcioosobowy zarząd: Leszek D. ps. Wańka, Zygmunt R. ps. Bolo, Janusz P. ps. Parasol (cała trójka już w areszcie) i Andrzej Zieliński ps. Słowik, Mirosław Danielak ps. Malizna (brat Wańki) oraz Ryszard Szwarc ps. Kajtek (poszukiwani listem gończym). Niższe piętro w hierarchii gangu zajmują: Żaba, Pawlik i Jąkaty. Wcześniej ze struktur wypadli m.in.: Wojciech B. ps. Budzik (odsiaduje wyrok za morderstwo), Czesław B. ps. Dziki (siedzi za napady na TIR-y), Marek K. ps. Oczko (proces w Szczecinie). Jarosław S. ps. Masa, po śmierci Pershinga postanowił zmienić front - podobno współpracuje z policją, licząc na status świadka koronnego.

Charakterystyczne, że wszyscy wyżej wymienieni działali w gangu od początku. Dziki, Parasol i Budzik w 1990 r. wpadli w policyjną zasadzkę w motelu George, ale do więzienia wtedy nie trafili - policja źle zebrała dowody. Bolo, Kiełbasa i Parasol brali udział w nieudanej akcji w Siestrzeniu (1990 r.), kiedy Pruszków próbował zrabować pieniądze należące do rosyjskiej mafii. Pawlik, Kajtek i Dziki napadali na TIR-y. Zmieniały się konfiguracje i sprawy, a ludzie zawsze ci sami. Dlaczego więc przez lata pozostawali bezkarni?

Bezkarność to może niewłaściwe określenie. Większość bandytów była przecież wielokrotnie karana. Ali ma na koncie 8 wyroków skazujących. Pawlik usłyszał wyrok skazujący go na 10 lat więzienia. Dziki - karany 9 razy w sumie na 33 lata więzienia. Parasol - skazany pięciokrotnie. Ale za kratami siedzieli krótko, korzystali z warunkowych zwolnień z powodu złego stanu zdrowia, przerw w odbywaniu kary. Adwokaci mafii używali wszelkich dostępnych kruczków prawnych, aby zapewnić swoim klientom wolność. Byli skuteczni.

Nasi policyjni rozmówcy twierdzą, że trzon Pruszkowa stanowiła agentura SB i milicji. - Dzisiaj już wiemy - mówi jeden z policjantów - że na początku lat 90. niektórzy gangsterzy pruszkowscy byli specjalnie chronieni. Ich polisą bezpieczeństwa miała być obietnica składania donosów na konkurencję, a szczególnie na bandytów przybywających ze Wschodu.

Pruszków umiejętnie korzystał z uprzywilejowanego statusu. Co pewien czas podrzucano policji informacje o nielegalnych rozlewniach alkoholu (w tym czasie banda zarabiała olbrzymie pieniądze na przemycie i fałszowaniu wódki). - Ich bezkarność wynikała też z naszej słabości - przyznaje policjant. Brakowało odpowiednich narzędzi prawnych, które dzisiaj już obowiązują: instytucji świadka incognito i koronnego, przesyłki kontrolowanej, prowokacji policyjnej. Nie wolno było używać tzw. przykrywkowców (policjantów przenikających w struktury mafii).

Ale działali przykrywkowcy w drugą stronę. - Istniały nieformalne powiązania - przyznaje nasz rozmówca. - W skrócie mówimy, że eksczwórka działała na dwa fronty.

Eksczwórka to dawni pracownicy IV wydziału Służby Bezpieczeństwa (rozpracowywanie Kościoła), którzy przeszli weryfikację i pozostali w policji.

- Wcześniej pracowali na zasadzie: zakoleguj się z księdzem - opowiada policjant. - Mieli to we krwi, spoufalili się z mafią.

Jeden z eksczwórkowców ze Szczecina, podejrzewany o współpracę z Pruszkowem, zmarł niedawno na zawał. Podobno był w miarę czysty, nie donosił mafii, a tylko zanadto się zakumplował.

Inna forma spoufalania trwa do dzisiaj. Policjanci, szczególnie z jednostek specjalnych, chętnie po godzinach dorabiają do skromnych pensji jako bramkarze w dyskotekach i nocnych klubach. Tam spotykają gangsterów, są z nimi na bliskiej stopie, w końcu mafiosi występują w roli klientów nocnych lokali, a klient nasz pan.

Banda pcha się do rządu

W języku prawniczym polskie mafie noszą miano związków o charakterze zbrojnym (za kierowanie takim związkiem grozi 8 lat więzienia, za udział - 5 lat). Ale kryminolodzy dostrzegają pewne cechy upodabniające polskie organizacje przestępcze do struktur mafijnych. Gangsterzy nawiązują kontakty z wpływowymi politykami, biznesmenami, dziennikarzami. Korumpują prawników i lekarzy (którzy wystawiają im fałszywe zaświadczenia o złym stanie zdrowia). Próbują prać brudne pieniądze inwestując je w legalne przedsięwzięcia. Bez wątpienia nie są to już zwykłe bandy skrzykujące się w celu dokonania skoku na kasę - jak w PRL - ale tajne, przestępcze przedsiębiorstwa, mające ambicje wywierania wpływu na struktury władzy.

Trzymajmy się przykładu Pruszkowa. W 1990 r. grupa pruszkowska wpadła na szatański koncept umieszczenia swojego człowieka na wysokim stanowisku w Ministerstwie Budownictwa. Prawdopodobnie chodziło o dostęp do informacji i możliwość wywierania wpływu na decyzje.

Pruszków chciał zarabiać prowadząc fikcyjne budowy luksusowych osiedli mieszkaniowych (kilka tego typu przewałek udało im się dokonać). Kandydatem mafii został Wojciech P., właściciel spółki budowlanej, ale policja zamiar udaremniła. Dwa lata później ten sam Wojciech P. próbował otworzyć w Katowicach salon gry w bingo. Wśród członków spółki powołanej do prowadzenia tego przedsięwzięcia były też znane z kronik kryminalnych nazwiska pruszkowiaków: Kiełbasy, Masy i Parasola. Rzecz całą miała uwiarygodnić obecność w tym towarzystwie niejakiego Konstantego C., znanego reżysera telewizyjnego, ale - znów po interwencji policji - spółce odmówiono zgody na otworzenie salonu.

Nasz rozmówca z KGP twierdzi, że do jednego z pierwszych rządów solidarnościowych grupa próbowała przeforsować na wysokie stanowisko w resorcie finansów biznesmena Jerzego K., przyjaciela samego Pershinga. I ten zamiar nie powiódł się.

Niektórzy twierdzą, że Pruszków miał jednak silne możliwości wpływu na poczynania władzy. W czasach koalicji SLD-PSL szefem GUC był Ireneusz S., bliski znajomy Pershinga (poznał go przez Bogusława B. z Art-B). To przecież sytuacja wymarzona dla przestępczej organizacji - szczelności granic pilnuje przyjaciel przemytników, do tego - jak twierdzą wtajemniczeni - zadłużony u mafiosów.

Równie dogodna - z punktu widzenia mafii - była pozycja innego jej przyjaciela, posła Tadeusza K. z Radomia (najpierw PC, potem BBWR), założyciela fundacji Bezpieczeństwo. Fundacja sponsorowała radomską policję za pieniądze ludzi mających na pieńku z prawem. Tadeusz K. miał bezpośredni dostęp do informacji interesujących mafię - działał jako członek Politycznego Komitetu Doradczego przy ministrze spraw wewnętrznych. To on poręczył za innego przyjaciela Pershinga - Stanisława M., kiedy aresztowano go pod poważnymi zarzutami. W 1995 r. Tadeusz K. był jednym z szefów kampanii prezydenckiej kandydata Marka Markiewicza. Dwa lata później zginął w wypadku drogowym pod Puławami.

Jak widać z powyższego, człowiekiem, który miał najwięcej przyjaciół we wpływowych sferach, był Pershing. Bywalec sopockiego festiwalu piosenki, znajomy artystów, zapalony kibic bokserski (sam był w młodości zapaśnikiem i piłkarzem), zakumplowany z samym Andrzejem Gołotą. Przyjaźnił się m.in. z Bogusławem B., b. szefem Art-B. Po śmierci Pershinga mafia pruszkowska utraciła wielu wpływowych znajomych.

W rytmie disco polo

Pershing w ostatnich latach chciał się ulegalnić. Na Wybrzeżu otworzył firmę produkującą płyty CD. Inwestował też w fabrykę kożuchów (prawdopodobnie tę w Kurowie, gdzie prezesem zarządu jest Bogusław B.). Ale to nie Pershing wymyślił patent na legalne (paralegalne?) inwestycje.

W 1990 r. punktem spotkań członków grupy pruszkowskiej była hurtownia cytrusów DAK w Ożarowie. Należała do braci D. Wańka i Malizna posiadali też oficjalnie zarejestrowaną firmę doradztwa podatkowego na Saskiej Kępie w Warszawie. O ile hurtownia handlowała cytrusami, to doradcza spółka braci D. była typową przykrywką.

Z działalnością Pruszkowa policja wiąże niebywały rozkwit muzyki disco polo. Mafia inwestowała w wytwórnie płytowe, lansowała piosenkarzy, opłacała znanych telewizyjnych dziennikarzy muzycznych.

W 1993 r. pruszkowscy liderzy Parasol i Pawlik przejęli od Gminnej Spółdzielni w podwarszawskim Brwinowie restaurację Kaskada. Przez pewien czas organizowali w niej dyskoteki. Reklamowali się nawet w lokalnym tygodniku. Reklama zawierała ich fotkę na tle Kaskady oraz napis: "U nas najbezpieczniej".

Leszek D. ps. Wańka próbował wymusić od legalnych właścicieli warszawski klub Dekadent. Lokal zyskał sławę po imprezie, na której wspólnie biesiadowali dziennikarze "Teleekspressu" i mafiosi.

Poważnym przedsięwzięciem Pruszkowa, już pod przywództwem Wańki, był udział w produkcji wódki Kremlowska. Oficjalnym właścicielem tej marki jest wytwórnia wódek w S., ale Pruszków rozlewał Kremlowską we własnej tajnej fabryczce. Miał dostęp do odpowiednich butelek i etykiet, ich Kremlowska niczym nie różniła się od oryginalnej. Do tego stopnia, że szła na eksport w ilościach przebijających produkcję legalnej wytwórni w S. Centralne Biuro Śledcze prowadzi dochodzenie, które być może ujawni, kto z pracowników prawdziwej fabryki alkoholu współpracował z Wańką.

Małe mniej groźne

Ostatnie aresztowania dokonane przez CBŚ sugerują, że organa ścigania ostro wzięły się do roboty, ale nawet policja nie ma złudzeń. Zjawisko przestępczości zorganizowanej będzie istniało, bo to jedyny sposób na zarabianie szybkich i wielkich pieniędzy. Być może zmienią się jedynie struktury organizacji mafijnych. Znikną potężne mafie wzorowane na włoskich, japońskich, czy amerykańskich. Przyjmie się model zachodnioeuropejski - liczne, luźno ze sobą powiązane małe grupy.

- Z małym łatwiej walczyć - uważa Paweł Biedziak, rzecznik KGP.

Wyrok na mafię Lublin

Toczy się proces grupy Mumosa (związanej z Pruszkowem). Rzeszów Proces grupy Kwiatka i Prezesa (jak wyżej). Łódź Proces tzw. Ośmiornicy, główni oskarżeni: Materac, Kłos i Mikser. Grupa Popeliny po nieprawomocnym wyroku, trwa postępowanie w II instancji. Łódzcy przestępcy związani są z Pruszkowem. Poznań Proces gangu Grubego (luźno związany z Pruszkowem). Katowice Toczy się proces grup Krakowiaka i Sandokana (bliski związek z grupą pruszkowską). Holender czeka na proces (killer wynajmowany m.in. przez Pruszków). Bydgoszcz Procesy Donbasa i Księcia. Zielona Góra Carington i jego ludzie w areszcie czekają na proces (gang blisko związany z Pruszkowem). Trójmiasto W areszcie siedzi Zachar (związany z Pruszkowem). Białystok Proces wołomińskiej grupy Dziada, Henryka N. i Siwej, Ewy N., wdowy po bracie Dziada, Wariacie. WARSZAWA Po wyrokach są już gangsterzy pruszkowscy i wołomińscy: Kikir, Kasza, Yoggi, Budzik, Dziki, Rympałek, Szczur. W areszcie przebywają: Wańka, Bolo i Parasol. Rozpisano listy gończe m.in. za: Słowikiem, Kajtkiem, Malizną, Pawlikiem, Żabą i Jąkatym. Masa prawdopodobnie został świadkiem koronnym i zeznaje na dawnych kolegów. Szczecin Trwa proces rezydenta Pruszkowa Marka K. ps. Oczko.

Lista poległych

Janusz S. ps. Dzik zginął od kuli we własnej knajpie w Otwocku w 1994 r. Wojciech K. ps. Kiełbasa zginął od kuli pod sklepem w centrum Pruszkowa w 1996 r. Artur G. ps. Kręciłapka zginął w lipcu 1997 w zamachu bombowym na warszawskiej Pradze. Czesław K. ps. Cerber (kasjer Dziada) zginął w zamachu bombowym 13 marca 1995. Zbigniew Sz. ps. Simon zginął od kuli w Będzinie, pod własną knajpą Zielone Oczko w 1999 r. Andrzej G. ps. Junior w 1998 r. zastrzelony w podziemnym przejściu pod warszawskim hotelem Marriott. Janusz K. ps. Malarz zginął od kuli przed swoim domem w Międzylesiu w grudniu 1998 r. Wiesław N. ps. Wariat zginął od kuli w lutym 1998 r. Nikodem S. ps. Nikoś zginął od kuli w Gdyni w klubie Las Vegas 24 kwietnia 1998 r. Wiesław K. ps. Szwarceneger zastrzelony w Gdańsku 5 maja 1997 r. Marian K. ps. Klepak i Ludwik A. ps. Lutek zastrzeleni wraz z trzema innymi gangsterami z grupy wołomińskiej w kwietniu 1999 r. w barze Gama na warszawskiej Woli.