|
|
| Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla zapytania: sklep z butami nike 2007 |
|
|
| SONDA gdzie najczęsciej robicie zakupy? | |
Jedzenie: sklepik na rogu Ubrania: W Galeriach sklepów, więc różnie H&M, Zara, Americanos, i wiele innych akurat nie mam ulubionego bo patrzę na jakośc i wygląd bardziej niż na firmę, plus ubrania z bazarów Buty: przeróżnych sklepach po których moge wędrowa godzinami, również Galerie:) sportowe najczęściej puma i nike, a do boksu adidas lub green hill [ Dodano: Pon 27 Sie, 2007 ] Plus to co mi się spodoba kupuję na allegro | |
| Car Audio | |
... ale po 1 to tak jak z Nike,Adiddas badz RBK przereklamowane i placisz za firme.... A tu się nie zgodzę Od wielu wielu lat kupuję tylko rzeczy dobrych marek i nigdy się nie zawiodełem (może raz, ale to były Adidas'y z USA za 270 dolców i miałem tylko rok ). Przykładów mam dużo, ale średnio kupując buty za jakieś 400zł mam je około 4-5 lat więc to spory kawał czasu Mam np. w bdb stanie Nike'i z serii ACG z roku 2001, tak samo buty do kosza z serii Stouckhouse z 2001 roku i są w bdb stanie Na dzień dzisiejszy mam 6 par obuwia markowego (And1, Nike, Adidas, RBK) i żadne z tych butów nie jest młodsze niż 2005 rok (jedną parę mam tylko z 2007 roku, bo mi się akurat spodobały przechodząc obok sklepu RBK-a). Chcę kupić kolejną, bo bardzo mi się podoba jeden model Pumy, ale z tym jeszcze zaczekam. Zasada jest jedna - jak się dba to się ma Lepiej wydać raz 400zł lub nieco więcej i mieć na długo niż wydać 100zł i mieć pół roku Ale to tylko takie małe OT Wróćmy do tematu CA | |
| Gdzie można nabyć gadżety F1? | |
Mnich sam chodzę w butach Puma Ferrari, Dałeś 350zł tylko za znaczek ferrari, ale nie moja sprawa. Jestem w stanie to zrozumieć. Przypomniała mi się taka sytuacja: gadałem z gościem który miał koszulkę Ferrari z 2005 roku i próbował mi wmówi że to 2007 tylko ja się nie znam. Choć oczywiście jak dziś pamiętam w kilku sklepach pumy pytałem o kolekcję innych zespołów jak F1 (w końcu sporo zespołów ubiera ów firma) a sprzedawcy za każdym razem robili wielkie oczy o czym ja gadam w ogóle... Znam gościa który ma autoryzowany sklep Pumy w Polsce i Nike wielkości 1/2 Biedronki. Jest mi w stanie załatwi każdy artykuł jaki puma produkuje. Zaczynając na butach, kończąc na Nomexowych kombinezonach. | |
| Wrocław | |
Zobacz w decatlon-ie i w intersporcie to dobry czas na kupowanie butów do biegania bo moża się załapać na modele z 2007 roku w ładnej cenie. Polecam Nike air pegasus http://www.wszystkoobieganiu.com.pl/?strona=6&f=detale&pid=12 Super bucik i bardzo dobra amortyzacją. Latałem w tych butach w modelu z 2005 i 2006 roku. Najlepiej w sklepie założyć sobie je na nogi i pobiegać zawsze tak robię . Pozdrawiam | |
|
| |
Nigdy nie jarałem się modą lat 80-tych i tym bardziej jej powrotem w pierwszym dziesięcioleciu tego millenium.Zawsze byłem fanem połowy lat 90-tych i tak też pozostało do dziś.Na szczęście moda powraca zwykle co 20 lat także za parę lat wrócą na półki sklepów te rzeczy,które tygrysy lubią najbardziej.Nie jarają mnie totalnie wszystkie proste modele butów sportowych z płaską podeszwą (z małymi wyjątkami).Nie założyłbym 95% tych butów z tego całego tematu za którymi tak szaleją małolaty.Od kilkunastu lat noszę tylko różne modele butów do kosza oraz żółtych traperów.Szczególnie upodobałem sobie klasyczne połączenie czerni i bieli w różnych wariantach,najlepiej gdy ten czarny jest "głeboki" co daje np.nubuk.Co do Nike to trudno w tej chwili o dobre modele (szczególnie w tutaj w Anglii dostać dobre buty do kosza to jest nie lada wyczyn)-dlatego sprowadzam je sobie ze Stanów (a niski kurs dolara jak najbardziej mi w tym pomaga).Moje ostatnie zakupy: Nike Air CB34 (Charles Barkley) Black / White / Purple Nike Max Penny IV White / Black / Royal ![]() Jordan XIII low White / Varsity Maize ![]() | |
|
| |
te niebiesko-czarno dunki to w moich stronach są od jakiegoś czasu, jeśli mowa o air maxach 90, to spotkaliście się kiedyś z brązową wersją tych butów? kupiłem je bodajże ponad 1.5 roku temu i niewiele z nich teraz zostało a w sklepie już nie mają tej kolorystyki... ![]() chodzi mi o ten model (dokładnie to Nike Air Max 90 - premium bison) wie ktoś? te też niczego sobie są ;) | |
| MP3 | |
akurat Blazery to zajebiście klasyczny but, zajebiście wygodny i do tego dobrze wyglądają jesli chodzi o vandale to w Polsce z wysokimi jest kiepsko, na allegro u P_rincess jest kilka par, jesli jestes z Warszawy to polecam sklep Warszawska Nike, znajdziesz tam dużo sneaków, ale przyszykuj portfel (buty po np 1000zł, zajebiste AF1 Mid po 800zł Barkleye które chyba wezme) a zeby nie było juz totalnego offtopu Smarki Smark - Najki | |
|
| |
Chciałbym kupić buty do biegania. Stopa normalna lub lekka pronacja, biegam ok 60km na tydzien (jeżeli jest wolne lub coś w tym stylu dochodzi do 80-100km na tydzien), biegam droga asfaltowa tylko i wyłacznie. Mój problem jest taki, że nie mam za bardzo kogo spytać i nie mam gdzie iść do sklepu (chyba, że ktoś wie o jakimś sklepie z kompetentną obsługą i dobrym zaopatrzeniem w okolicach Bielska Białej). Zastanawiałem się nad butami firmy Nike, a mianowicie Nike Air Pegasus+ 2007, ogónie nie wiem dlaczego ale ciągnie mnie do firmy Nike. Proszę o sugestie czy ktoś biegał w tych butach, czy polecacie firmę Nike czy może jakąś inną (nie zawodność bardzo ważna) maksymalnie na buty mogę wydać te 370zł. Czy może polecacie coś tańszego/droższego. I pytanie odnośnie koszulki... jaka marka wg Was jest dobra. Ja znowu wybrałem coś z kolekcji Nike. A mianowicie zastanawiam się między: http://www.run4fun.pl/nike-basic-crew-boxed-p-154.html?cPath=1_7&osCsid=c52ad97c778b8a0fbe4bfc979c882157 http://www.run4fun.pl/nike-revolution-p-157.html?cPath=1_7&osCsid=c52ad97c778b8a0fbe4bfc979c882157 Którą Wy byście wybrali i dlaczego? A może coś innego? I pytanie od którego powinienem zaćżąć, jestem szczupły i mam 17 lat czy ta koszulka będzie na mnie wisiała i wyglądała beznadziejnie czy będzie się dobrze sprawowała podczas biegu. Bardzo proszę o rade | |
|
| |
podobało mi się , "biegam, nie patrzę na buty" brzuch mi zasłania ale jak już je będę widział gdzieś poza lustrem to kto wie A tak na poważnie lekarz powiedział ze jak nie zacznę uprawiać jakiegoś sportu to czeka mnie zawał albo co innego. no to mówię wezmę się za bieganie bo tanie. Ceny butów które podałeś prawie mnie zabiły http://sklepbiegacza.pl/produkt/nike-air-pegasus--2007-/ jak nie kupie tego to zostanę przy Kalenji Ekiden chyba że w w/w sklepie zaproponują coś innego. ogólnie dzięki za informacje i porady idę na spacer. | |
|
Komentarz do artykułu Czy dobre | |
Bardzo ważna kwestia poruszona w artykule zastanowiła mnie na tyle, aby wszcząć poszukiwania. Mamy dwa sklepy i jedną parę butów: Nike Pegasus +25 [url=http://www.run4fun.pl/air-pegasus-25-p-335.html?cPath= 1_4_71_72_75]Sklep nr 1[/url] - cena buta 339 zł Sklep nr 2 - http://www.butysportowe.net/index.php?url=nike_buty_meskie&page_id =8&search=1&showCat=17&filters[purpose_filter&filters[purpose_filter][]=17 - 3 but od góry - cena 229 !!!!!!!! Skep nr 3 - tradycyjny - ten sam but to równe 400zł Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi takie gigantyczne różnice w cenie. to proste w run 4 fun masz kilka Pegasusów z róznych okresów , uśrednili cenę na 339, jest tam Pegasus z 2007, z jesieni 2008, i letni z 2009 buty.sportowe.net, to model bodaj z wiosny 2008 więc cena niska, nie zwróciłęs uwagi ,że ceną wyjściową było 399 sklep tradycyjny - zalecana cena w Polsce na tego buta to 399 więc tyle w tym sklepie kosztuje powszechną praktyką jest obniżanie ceny na modele z poprzednich kolekcji aby zrobić miejsce na aktualna ofertę | |
| Sprzęt do koszykówki, Jaki?? | |
sto razy lepiej i w tej samej cenie, przynajmniej w tym sklepie są Nike 2k5 ogólnie to warto się porozglądać za innymi butami. Ceny na prawdę bardzo się różnią. Jak wrócę z ang. to napiszę na co ja poluję obecnie [ Dodano: 2007-01-10, 17:12 ] | |
| Basketball Shoes | |
Mam nadzieje że ten tematrozkręci się ponieważ zapewne wielu z nas nie tylko zbiera karty ale również interesuje sie Basketem i gra w Kosza. Zakładam ten temat żeby każdy mogł się podzielić odczuciami, i zdaniem na temat butów w których gra czy też poprostu chodzi. Oczywiście chodzi tylko o obuwie Koszykarskie. Piszcie swoje doświadczenia z butami o ich wytrzymałości, wygodzie podzczas gry, wygladzie, o wszystkitm. Dodatkowo zalaczam ankiete która marka obuwia Najbardziej przypadła Ci do gustu. Oprócz glosowania w ankiecie mozna wpisac w poscie dlaczego buty tej marki a nie innej i jaki model oczywiście. Mam nadzieje ze każdy poswięci chwile i napisze też cos od siebie odnosnie butów. Mam nadzieje też że temat pomoże w wyborze '' niezdecydowanym''. Może ja zaczne:) NIKE AIR UPS ![]() - Buty bardzo lekkie, - znakomicie trzymaja kostkę, - przepływ powietrza w Bucie również zwraca uwage, noga sie nie poci tak bardzo, - bardzo wygodne co sprawia większy komfort podczas gry, - szyte na czubku buta, w wiekszości ogólnie szyte a nie tylko klejone - ładne, zgrabne , fajnie sie prezentuja na nodze - skórzane Buty za małą, bardzo małą cene OCENA : 9,5/10 NIKE Terminator High (Seattle Supersonics '71 Edition) ![]() - butki juz troche waza, sa masywne - zwraca uwagę duża wytrzymałość, można grac i na betonie jak i na hali - Wykonane ze skóry - Trzymajaą kostke ale jeśłi chodzi o to to 5/10 - można powiedziec że uniwersalne buty, mozna i pograć i ubrać na codzien - niestety ciężko dostępne w Polsce - Ciekawy i oryginalny kolor i wygląd OCENA : 6,5/10 Link do sklepu w USA z tymi butami: http://www.pickyourshoes.com/collectible/nike_terminator_seattle_71.htm LukaszekNNN dnia Czw 11:11, 22 Mar 2007, w całości zmieniany 1 raz | |
| OBUWIE | |
ecco jest znaną i dobrą marką na rynku obuwia lecz wydaje mi się że ma bardzo nieznaczny udział w rynku sportowym. tutaj prym wiodą takie marki jak: - Nike - Adidas - Reebok - New Balance - Asics - Saucony co oczywiście nie znaczy, że buty ecco będą gorsze zwłaszcza w przypadku rekreacyjnego biegania. wg mnie jednak powinnaś się zwrócić w kierunku tych wiodących producentów bo nają tutaj większe doświadczenie i szerszą ofertę. tak mi się wydaje, że fakt iż nie jest się wyczynowcem wcale nie zmniejsza ryzyka kontuzji płynącego ze złego doboru obuwia. paradoksalnie jest chyba nawet odwrotnie - tzn. amatorzy, a szczególnie początkujący mają dużo większe szanse na konsekwencje z tym związane z uwagi na słabszą wytrzymałość fizyczną, która pewnie szybciej ujawni charakter problemu. przede wszystkim oceń gdzie głównie biegasz (nawierzchnia) - przeważnie asfalt lub ścieżki. potem oceń jak stawiasz stopę bo producenci butów mają przeważnie dwie linie dla biegaczy z uwagi na troszkę inne punkty oparcia - znajdziesz o tym mnóstwo informacji na forum włącznie z różnymi metodami oceny http://www.newbalance.pl/pliki/70.swf nie musisz ujawniać ile ważysz ale zastanów się czy jesteś lekko stąpającym czy raczej ciężko opadającym biegaczem bo to też może być argument przy wyborze butów. i to chyba tyle przynajmniej tyle ja przyswoiłem na forum przed zakupem. masz osobny temat z promocjami w sklepach internetowych. ja kupowałem butki w promocji intersportu bo mają całkiem ciekawe przeceny: http://sklep.intersport.pl/search.php?promo=y zmierz sobie buta jakiejś marki w obuwniczym tak by mieć ten cm luzu. tzn gdy dosuniesz palec do czubka buta to powinnaś móc włożyć palec wskazujący za piętę przy rozsznurowanym bucie. ktoś tutaj pisał też o takiej metodzie że w normalnie ułożonej nodze między dużym palcem, a czubkiem buta powinno dać się przyłożyć kciuk (ale bokiem). później tylko dobrać właściwy typ buta i w teren jak już coś wybierzesz to oczywiście wrzuć tu swoje przemyślenia i bardziej doświadczeni ode mnie na pewno pomogą podjąć decyzję btw. może ktoś wrzucić jak wyglądał Athletic Footwear Market Share Report za 2007? | |
| bieganie w 2008 :) | |
Witajcie Widzę, że na forum dyskusje o sezonie łyżwiarskim, a tymczasem wraz z topniejącymi resztkami śniegu można ogłosić otwarcie sezonu biegowego Rok 2007 przyniósł nam wiele radości ze spotkań na biegowych imprezach, więc początki były niezłe, a 2008 może eksploduje nowymi talentami i rekordami... zwłaszcza, że nadszedł ROK OLIMPIJSKI, a to zobowiązuje Warto już powoli zaplanować kilka imprez, bo najlepszą motywacją do regularnych treningów jest myśl o zbliżających się zawodach W kalendarzu biegowym na 2008 rok jest cała masa imprez - to już są chyba setki wydarzeń na przeróżnych dystansach. Jako ciekawsze, bliższe Poznania i moim zdaniem warte przemyślenia w pierwszym półroczu są następujące: 1) 15.03 Poznań - 10 km (MANIACKA DZIESIĄTKA) - TAK LICZNIE PRZEZ NAS OBSADZONA JUZ W ZESZŁYM ROKU 2) 30.03 Warszawa - 21,1 km 3) 6.04 Poznań - 21,1 km (tak tak - pierwszy raz Poznań robi półmaraton!!!) 4) 22.04 Wrocław - 42,2 km 5) 3.05 Gniezno - 10 km (BIEG EUROPEJSKI) 6) 11.05 Praga - 42,2 km )))) 7) około połowy maja - Swarzędz - 15 km 8) 1.06 lub 8.06 Nowa Sól - 21,1 km (jubileuszowy 25 PÓŁMARATON SOLAN) 9) 16.06 Grodzisk Wlkp. - 21,1 km ... ... na a w październiku POZNAŃ MARATON a oprócz tego wiele, wiele innych )) Mam nadzieję, że chociaż na niektórych się spotkamy i pościgamy... może pobiegniemy czysto rekreacyjnie Wiele informacji oraz kalendarz biegów dostępne są na stronce: http://www.maratonypolskie.pl/ Wszystkim Setkowym biegaczom wielu sukcesów w 2008!!!!! Waldziu PS. jeśli ktoś się zastanawia nad zakupem bucików do biegania, to w Intersporcie w Browarze jest trochę ciekawych propozycji (znacznie tańsze niż w specjalistycznym sklepie na Wronieckiej) - m.in. Nike Pegasusy czy też kilka modeli Asicsa - w granicach 250 zł. Czyli jak za markowy but, który nie doprowadzi do zniszcenia kolan i wystarczy naprawdę na długo - moim zdaniem warto. Tylko pamiętajcie kupować o około numer większe niż noszone normalnie, coby po dłuższym biegu nie było problemów z paznokciami | |
| Po czym poznać Polaka? | |
Ogolony na łyso, odziany w dres prymityw, albo krótko ostrzyżony osobnik z wąsami, które maskują braki w uzębieniu. Polka – na głowie pasemka, krótki top z dekoltem po kolana, złota torebka, złote buty, złoty pasek. Tak Polki i Polaków widzą inni... Polacy. Kpimy z „drespoli” i „disco-Polek” irytując się, że kompromitują nas w oczach Brytyjczyków, że utrwalają w oczach Wyspiarzy nasz negatywny obraz, ale zaraz, zaraz... skąd mamy pewność, że w tym różnorodnym, wielobarwnym tłumie nasz rodak czy rodaczka jest w stanie zwrócić na siebie uwagę czymkolwiek? Czy wygolona czaszka, złote buty i szeleszczący dres mogą zaintrygować tych, którzy uchodzą za największych ekscentryków na świecie? - Poznać po wąsach – zastanawia się Radek Wielgosz, copywirter z Londynu. - Jeśli tylko Polacy są wąsaci, to znaczy, że Freddie Mercury był Polakiem. Ja nie mam wąsów i znam angielskich dresiarzy, którzy też mają łyse łby. Znam też Anglika, który do pracy przychodzi w czarnym garniturze, pod krawatem, w zielonych japonkach. Cóż to w ogóle za problem? – dziwi się. Na internetowych forach dyskutanci z podziwu godną konsekwencją drążą temat Polaka za granicą, nie zostawiając na sobie suchej nitki. „Po czym poznać Polaka za granicą” to oprócz „pracy za granicą” najbardziej popularne wątki. Forumowicze nie analizują zjawiska, lecz wydają sądy. Dominują dwa rodzaje postaw: „pro-polacka” i „anty-polacka”. Większość poznaje krajan po przesadnie eleganckim lub zbyt niechlujnym ubraniu lub ubraniu ochlapanym farbą i zaprawą. Zdarzają się także opinie, że Polak łazi w sobotę pijany po mieście, wrzeszczy lub śpiewa, a w dzień spaceruje obładowany zakupami z „Netto”. Najważniejsze nam umyka Ocenianie ludzi na podstawie wyglądu czy ubioru, to zjawisko normalne, ale niekoniecznie miłe. Zbytnie koncentrowanie się na tzw. walorach zewnętrznych sprawia, że umyka nam to, co w człowieku najważniejsze, czyli uczucia, myśli, osobowość, to co człowiek, ma do powiedzenia, kim jest. To jest istotniejsze przecież, niż to, ile kosztował szalik, który ma na sobie, czy komponuje się z torebką – podsumowuje psycholog Natalia Tomala z CEWOP Support w Rzeszowie. Wyróżniamy się nie wiadomo czym Polacy przywiązują chyba większą wagę do ubioru przy ocenianiu innych, niż pozostali Europejczycy, stąd pewnie więcej krytycznych opinii ze strony naszych rodaków na temat powłoki doczesnej, niż wnętrza. Czy Anglików w ogóle interesuje, skąd kto przyjechał i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej? Pytanym przez nas Brytyjczykom trudno było udzielić odpowiedzi na pytanie, po czym poznają Polaków. Większość odpowiadała, że nie rozpoznaje, podobnie jak nie odróżnia Anglika od Portugalczyka czy Norwega. Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii opinia o nas na ogół jest dobra, a w każdym razie lepsza niż w innych krajach. Nie ma tu kawałów o Polakach, nikt też nie wytyka nam naszych wad narodowych, natomiast coraz skwapliwiej zauważamy je u siebie. Co dziwne, wcale nie jesteśmy bardziej tolerancyjni wobec własnych przypadłości, niż nasi sąsiedzi. - Wielka Brytania to taki kraj, w którym nikt nikogo nie ocenia po kolorze skóry czy ubraniu i między innymi dlatego 10 lat temu wyjechałem z Polski – mówi Maciej Torgal, bibliotekarz w Westminister Library. - Zrozumcie to wreszcie kochani Polacy, że tu nikogo nie obchodzi, kto kim jest, czy ma wąsy, brodę, czy brodę bez wąsów, czy jest czarny, czy biały. Ja noszę dredy i nie przeszkadza mi to w awansach ani w niczym. Mój serdeczny przyjaciel, który niedawno przyjechał z Polski, powiedział mi, że nie podoba mu się moja dziewczyna, bo za niska, ma za dużą głowę i w ogóle nieforemna. Jak przedmioty Tak Polacy traktują kobiety – jak przedmioty. Ważniejsze jest to, by nogi były dłuższe, foremniejszy biust, ładna buzia. Ten kolega jest w szoku, bo bez przerwy spotyka jakieś niepasujące do siebie pary. Albo facet kurdupel o brzydkiej twarzy albo na odwrót. Tłumaczę mu, że tu ludzie dobierają się na zasadzie powinowactwa duchowego, a nie cielesnego. Brytyjczycy, to naród wagabundów, odkrywców, podróżników, otrzaskany w świecie, tolerancyjny. Spójrz, człowieku, tu jest miejsce dla każdego – polskiego inteligenta i chama, brudasa i pedanta, geja i lesbijski, Eskimosa i Marsjanina. Natalia Tomala z kolei dodaje, że to ciągłe dowiadywanie się, co inni o nas sądzą, to przejaw kompleksu niższości przemieszanego z megalomanią. Mamy niskie poczucie wartości i jednocześnie wydaje się nam, że wszyscy się nami interesują, a przecież tak nie jest. Jeżeli na tej stronie widzisz błąd Napisz do nas Komentarze gorem 01.11.2007 - 15:52 brytyjczycy maja to w dupie jak wygladamy, ja z reszta tez. Zauwazylem jedna roznice w swoim przypadku. Mam wytatuowane rece i trzy kolczyki w uchu. Szukajac pracy w Polsce musialem sie maskowac, zakladac koszule z dlugim rekawem bo trudno mi bylo znalezc zatrudnienie. Tutaj nie mam z tym zadnego problemu, pracodawcy to jakos nie interesowalo. Zgłoś do moderacji Iwo! 01.11.2007 - 15:54 jakby ten artykul byl niby o chlebie a wyszedl o niebie.. Albo nie rozumiem artykulu albo co ma piernik do wiatraka, jasne freddie mercury moze i mial wasy i spodnie pod pachy ale czy on nie umarl nie wiem 15lat temu?co ma megalonania i kompleks nizszosci do rozpoznawania polakow. Musze autora zaskoczyc ale wyglad sie liczy wszedzie! Art do bani Zgłoś do moderacji Ilonek 01.11.2007 - 15:55 taa, raj na ziemi... 100% tolerancji.. a-ha Zgłoś do moderacji prymityw 01.11.2007 - 15:55 ...jush tam od razu qrwa mac prymityw:P... ...bo w Polsce czlek z tatuazem to napewno psiakis recydiwsta:P... Zgłoś do moderacji bus37 01.11.2007 - 15:55 a ja najbardziej nie lubie steretypu polaka z siatka z lidla!!!!! wszyscy ktorzy tak sie dowartosciowuja to m&s-skie duupki!!!!!!! Zgłoś do moderacji Iwo! 01.11.2007 - 15:57 anglicy chodza z grubaskami a w polsce co?same 90-60-90? Zgłoś do moderacji bus37 01.11.2007 - 15:57 a to ze czasami wyglad idzie z w parze z zachowaniem to juz inna para kaloszy!! Zgłoś do moderacji bus37 01.11.2007 - 15:59 ehhhhhhhh ciezki temat, lece poki co bo mi lidla zamkna!!! ))) Zgłoś do moderacji RomanP 01.11.2007 - 16:05 ja mam pikne zabki:) Zgłoś do moderacji mariuszaberdeen 01.11.2007 - 16:05 kto na to zwraca uwage ,szczegolnie dzis ! 8000 polakow w aberdeen ..kazdego obejrzec czlek by oszalal ! odwracam sie gdy slysze wyraz k*** ostatnio sie ubawilem stoje w korku mam przed soba 3 auta do skrzyzowania i ida 2 lale przez przejscie i tak glosno K**** K***** K**** po co patrzec na ubranie posluchac wystarczy ! Zgłoś do moderacji bugi81 01.11.2007 - 16:32 Bradzo madry lecz yez oczywisty artyluł:)...szczególnie podsumowanie...mogłoby coś rozjaśnić nierozjaśnialnym *pałom*...gdyby tylko olśnienia pragnęły:) Spójrz, człowieku, tu jest miejsce dla każdego – polskiego inteligenta i chama, brudasa i pedanta, geja i lesbijski, Eskimosa i Marsjanina. Natalia Tomala z kolei dodaje, że to ciągłe dowiadywanie się, co inni o nas sądzą, to przejaw kompleksu niższości przemieszanego z megalomanią. Mamy niskie poczucie wartości i jednocześnie wydaje się nam, że wszyscy się nami interesują, a przecież tak nie jest. Tak, tak i jeszcze raz tak!!! Zgłoś do moderacji cropa 01.11.2007 - 16:37 juz kiedys na forum odpowiedzialem na pytanie po czym rozpoznac polaka. otorz polaka mozna poznac po tym, ze zadaje pytanie po czym rozpoznac - bo innych nacji to nie interesuje. i tym stwirdzeniem, ze podpadlem bo ujednolicilem wszystkich polakow a tak nie jest Zgłoś do moderacji szara_szarotka 01.11.2007 - 17:24 Bosh... co za jakieś dziwne wnioski o tym jak poznać polaka.... jedyne co nas może wyróżniać z tłumu wyspiarzy to inne, słowiańskie rysy twarzy....no i oczywiście język jeśli rozmawia ze sobą dwóch polaków lub ktoś gada przez komórke. A apropos lidla.... tyż racja Zgłoś do moderacji hexe 01.11.2007 - 18:37 tez wlasnie mam wrazenie ze tu wyglad dziewczyny ma znaczenie drugorzedne, jezeli nie ma nic do powiedzenia, podczas gdy polka usilujaca zarwac polaka musi byc na ciaglej diecie, ciagle w solarium, ciagle ufarbowana itd Potem sie mnie koledzy z egzotycznych krajow pytaja czy to prawda ze w polsce amy duzo prostytutek : / Zgłoś do moderacji hexe 01.11.2007 - 18:43 a i owszem, wyglad liczy sie wszedzie, tylko ze tu jest pelne pryzzwolenie spoleczne dla ludzi o wygladzie swirow, a atrakcyjnosc sprowadza sie nie do tego ze wygladasz jak kolejny klon ze stadionu dziesieciolecia/galerii centrum (na jedno wychodzi) tylko masz swoj styl i to on jest oceniany a nie umiejetnosc odtwarzania wzorcow z czasopism typu cosmo, gala etc Zgłoś do moderacji bugi81 01.11.2007 - 19:11 ludzie są rózni...zawsze byli i będą...nie wszyscy się urodzili piękni...(piekno...jakże pojęcie względne)...tu na wyspach ludzie zdają się to rozumieć... ...Nie dyskwalifikują ludzi po wygladzie zew...jak to robią polskie lampucery:/ ... Zgłoś do moderacji Malyyniak 01.11.2007 - 21:47 ... nie rozumie dlaczego w dziesiatkach tematow ludzie uwzieli sie na tego LIDLA jak by to bylo cos gorszego , a wcale tak nie jest , wystarczy zrobic tygodniowe zakupy w lidlu a za tyudzien takie same w tesco albo asdzie i wychodzi na to ze w tesco sie wyda o £20 mniej. No i jeszcze jedno czy w tesco kupicie np. takie dobre wedline jak w LIDLU ?? Zgłoś do moderacji Michal1978 01.11.2007 - 22:30 wyglond jest niewarzny, najwarzniejsze to pelne kato. Zgłoś do moderacji marianna 01.11.2007 - 22:32 zestaw harcerza czyli polar i plecak. Zgłoś do moderacji Thol 01.11.2007 - 22:40 (iezko, polako poznac i sie zaprzyjaznic na zawsze ucieka w jakies swoje Jestestwojowice gdzie ma krole na pasztet Zgłoś do moderacji Jagoda_P 01.11.2007 - 22:46 A mi akurat świetnie pasuje powyższy opis Polki i Polaka w UK do rzeczywistości. Praktycznie codziennie widzę na mieście takie właśnie blondyny i dresów/karków z Polski :-/ a jak już lecisz do kraju na urlop, to wystarczy spojrzeć wokół siebie na ludzi w kolejce do odprawy!! Babki odziane od stóp do głów w ciuchy z peacocks zgrywają bogate panie zarabiające w funtach, żeby przed znajomymi z Polski zaszpanować. Potworne. Na szczęście jest też dużo Polaków, odbiegających od tego wizerunku. Ja nie mam blond pasemek ani nie wbijam się w różowe wdzianka, mój facet ma długie włosy i w dresach tylko biega... Zgłoś do moderacji eddapl 01.11.2007 - 23:13 witaj Jagoda z jednej strony sie zgodze widze wielu chlopakow z Polski z tymi ogolonymi wlosami ..ale mysle ze to raczej z praktycznosci nie trzeba chodzic do fryzjera i placic za uslugi jesli chodzi o mode...mowi sie ze o gustach sie nie dyskutuje...moje znajome z pracy Szkotki ubieraja sie w Primarku gdzie ciuchy sa koszmarne wg mnie ale im sie podoba wiec Peacocks moze nie byc taki zly choc tani ..wazne aby miec swoj styl wyrazic osobowosc ubiorem ja osobiscie wybieram te marki do ktorych bylam przyzwyczajona w Polsce Mango. Bennetton ale tez odwiedzam charity shop aby znalezc cos niepowtarzalnego .. ktos kto jest ubrany od stop do glow w rzeczy od Vittona albo Gucci wyglada strasznie niestylowo i pretensjonalnie nie mowiac ze na ogol to podrobki hehe ... Zgłoś do moderacji KRZYZAK-TORUN 01.11.2007 - 23:18 po takim pytaniu widac co interesuje polakow najbardziej dla polonii wy stanch mam uznanie i szacunek tu chyba wiekszosc to ludzie tylko zazdrosc ten ma a ja nie .moje spostrzenie to kazdy polaczek nosi plecaczek. kazdy czlowiek jest kowalem swego losu jesli my sobie nie bedziemy nawzajem pomagac to napewno szkoci nam nie pomoga pozdrawiam rodakow zawsze bede polakem i nie wstydze sie tego Zgłoś do moderacji katz12 02.11.2007 - 00:36 Wiecie co?ja cale zycie bylam i jestem przy kosci,tyle,ze w Polsce nie moglam znalesc pracy bo za gruba,tutaj jakos nie mam problemu,ba nawet zaczelam myslec o swoim wygladzie bardziej pozytywnie.Ale jak jade do Polski na urlop,znowu powraca myslenie,czy ta bluska nie jest za krutka,czy nie wygladam jak debilka itd itp... Zgłoś do moderacji radnor 02.11.2007 - 00:42 Malyyniak, ty chyba oak smoked ham albo bawarskiej z tesco jeszcze nie probowales. Zgłoś do moderacji Technik 02.11.2007 - 01:06 A wracajac do tematu "po czym poznac polaka" to dopisze sie do tego co napisala szara_szarotka - w pracy mam do czynienia z ogromna iloscia ludzi i w tym calym tlumie, polaka mozna poznac tylko po slowianskich rysach i jesli cokolwiek powie, to po akcencie. Mozna spotkac roznie ubranych polakow - tanio i skromnie, drogo i lansowo, itp. Jedni nie przywiazuja uwagi do ubrania ani do wygladu zewnetrznego, inni lubia sie wydziarac i ubrac w cos skorzanego, jeszcze inni nosza dyskoteke na sobie caly tydzien... i co z tego! Kazdy czlowiek jest inny bo dorastal w innym srodowisku, z innymi wartosciami i innym wychowaniem. Kazdy widzi w UK inny cel i znowu, jedni zostana tu tylko na chwile zeby cos odlozyc i wrocic do Polski i beda chodzic w tym co przywiezli z ojczyzny, nie przywiazujac uwagi do wygladu, inna grupa planujac zostac tu na dluzej bedzie chciala sie wkomponowac i pojdzie za lokalna moda, beda i tacy ktorzy sami nie wiedza czego chca od zycia ale wiedza napewno ze ch*%# ich obchodzi co inni sadza o ich skorzanym plaszczu i butach na 10cm koturnie. Nie warto oceniac ludzi po wygladzie... Zgłoś do moderacji bajabongo76 02.11.2007 - 08:10 ja mysle ze jednak troche racji w tym jest ze brytyjczycy zaczynaja rozpoznawac polakow ale tych co glosnio krzycza o tym ze nie sa gorsi suto zakrapiajac swoje wrzaski kurwami kazdy brytyjczyj juz wie co to kurwa i huj tak jak mu wiemy co to fuck i po tym rzpoznaja ale tylko tych hamowatych jerslim jestes normalnym czlowiekiem to normalnie wygladasz we wszystkim Zgłoś do moderacji Dzesika 02.11.2007 - 10:16 jaki zabawny artykul heh.no coz ja Polaka czy Polke potrafie tu rozpoznac z daleka oraz nawet od tylu.Wszyscy oni wygladaja kurna tak samo.Niestety najbardziej nie lubie wasaczy Zgłoś do moderacji piotrsolek 02.11.2007 - 10:31 kolejny spatrzony obraz Polaka.. Zgłoś do moderacji luna_666 02.11.2007 - 10:31 a ja sie zgadzam z technikiem. pracuje w miejscu, gdzie przychodzi mnostwo polek i polakow i jedyne, po czym poznaje rodakow to slowianska uroda i akcent. Oczywiscie, kazdy ubiera sie na swoj sposob, ale tak naprawde widzialam tylko kilka polek- typowych lampucer. Tak na dobra sprawe to jest wlasnie druga rzecz po ktorej polki rozpoznaje- w miare (podkreslam-w miare) normalny ubior. a co do legendarnego juz lidla- qrcze, robie tam zakupy, bo tanio! Czemu mialabym wydawac na jedzenie wiecej niz to konieczne, skoro w lidlu nie jest najgorsze (nie mowie o pieczywie, ktorego tam nie kupuje)? W polsce, ze tak zapytam, chodzili wszyscy do najdrozszych delikatesow, nie? Zgłoś do moderacji Dzesika 02.11.2007 - 10:35 z tym lidlem to przesada.Ja tez robie tam zakupy,oczywiscie nie kupuje tam wszystkiego ale maja fajne dobre rzeczy Zgłoś do moderacji monikaf555 02.11.2007 - 10:52 Jest mi naprawde przykro i glupio gdy o 6,7 rano jade autobusem i wszyscy(w wiekszosci jednak Szkoci) cichutko czytaja Metro,a Polacy strasznie glosno rozmawiaja,czesto przeklinajac.Temat glowny-ile kto zarabia,gdzie znalezc sprzatanie..Troche subtelnosci i wyczucia,nie badzmi tacy nachalni. Wielka Brytania nauczyla mnie otwartosci i tolerancji.Moi menadzerowie to czest geje i lesbijki,sa przy tym madrymi,niesamowicie wartosciowymi ludzmi.Orientacja seksualna nie ma znaczenia.W Polsce nigdy nie widzialam pary gejow trzymajacych sie za rece,no chyba ze zdarza sie to w Wa-wie,ja nie jestem ze stolicy. Zgłoś do moderacji brenna 02.11.2007 - 15:11 do rozpoznawania to ostatnio słyszałam ciekawą rzecz, mianowicie że brytyjczyka można poznać po tym że przyjeżdża do Polski ( tak jak niemiec na Ibize) szasta kasą na panienki (na które nie stać go w GB) pije na umór i wszczyna awantury( u siebie tego nie zrobi bo go wszyscy znają i popsuje sobie reputacje) , biega nago wokół pomnika naszego wieszcza narodowego, przeklina, wrzeszczy, niszczy, a najgorsze - płaci dzieciom i nastolatkom za usługi ( w większości to pedofile którzy są pod stałą obserwacją w GB a w Polsce .... bez komentarza) .... cudownie by było żeby szanowni brytyjczycy wspomnieli o tych faktach w swojej tv lub gazetach ... Zgłoś do moderacji osdset 02.11.2007 - 17:29 O co wam chodzi z tym Lidlem ? Bylem dzisiaj w Lidlu po owoce i warzywa i mnostwo Szkotow, Polakow, Rosjanow itd. Pojechalem pozniej do Tesco i to samo zakupy skonczylem w Asdzie i tez spotkalem wszystkie marodowosci, Nawet kiedys poznalem sympatyczna polska pare w Mark&Spencer . Zgłoś do moderacji eddapl 02.11.2007 - 21:26 absolutnie zgadzam sie Technik w 100 procentach kazdy jest inny Zgłoś do moderacji piotrsolek 03.11.2007 - 11:05 tak sie zastanawiam po co ten temat?sami sie oczerniamy przed soba.polak swego zawsze pozna. rownie dobrze mozna swe spostrzezenia umiescic odnoscie szkotow i innych nacji z roznych dzielnic. nowbody is perfect! Zgłoś do moderacji pluszak890 03.11.2007 - 12:34 no wiec ,nie mnie widza jako mieszkanca szkocji, nie upodnilem sie , a jednak nie mam jak sie wytlumaczyc ,ze jestem z polski,dziwi mnie ze polki tak mocno chca u d a w a c szkotki! Zgłoś do moderacji irysh 03.11.2007 - 18:24 sorki,pluszak,polki nie chca,i nie musza udawac szkotek. z jednego,prostego tytulu-to nie ta kategoria.mowie to jako dojrzaly juz facet,bede sie zen il ze szkotka,ale polki to klasa sama w sobie,nie ma wyzszej. Zgłoś do moderacji Malyyniak 04.11.2007 - 02:01 Radnor ja juz tu jestem dosc dlugo i bedac szczery bavarska wole z asdy a oak smoked z lidla i nie argumentuj ze mna bo jestemm samozwanczym smakoszem ) Zgłoś do moderacji traszka 04.11.2007 - 21:11 KRZYZAK-TORUN, MOJ GG TO 8008211, ODEZWIJ SIE ZIOMIE Zgłoś do moderacji Olivia 06.11.2007 - 14:36 Owszem- o gustach sie nie dyskutuje... Ale o jakich GUSTACH mowimy? Czy gustem nazywacie ubieranie sie w UK w ciuchy ktore sa w Polsce drogie i "fajne" a tu dostepne za grosze i powszechnie uwazane za wsiunskie? Nikt nie pomyslal ze tu Nike, Reebok, Addidas itd to firmy SPORTOWE a nie "na codzien" i juz z pewnoscia nie "fancy"? I ze nikt nie pochwali Cie mowiac "wow! ale masz zajebiste nike z systemami!" albo nie obsra sie na widok polo CK czy jeansow Hilfigera bo kosztuja w TKMaxx jakies £10/25?!? Jezeli chodzi o widoki w kolejce do odprawy to poza wszechobecna "kurwa" i wsiunskim "jo"(tlum. tak) podziwialam kozaki z czubem jak alladyn (gdzie w uk przeciez moda na okragle) i szpila 10cm (gdzie tu modne plaskie)- no ale tak- nie nosimy tego co modne tylko to, w czym sie dobrze czujemy. Pytanie tylko- jak mozna sie czuc dobrze kiedy wszyscy dookola sie patrza, smieja, wytykaja palcami albo np. notorycznie klepia na forum, ze popalone na bialo wlosy sa feee, zwlaszcza kiedy drapiesz sie po glowie akrylami obklejonymi roznokolorowymi hologramami ktore sie blyszcza na odleglosc; ze biel od stop do glow w polaczeniu z opalenizna a'la mulatka jest bueheheheh, ze na imprezie slonce az tak nie swieci zeby bujac sie w wieeelkich muchac od Armaniego, ze torebka w geparda nie pasuje do Puma Speedcat... malo? wiecej? Nie mam sily! I bardzo prosze nie pisac mi tu o gustach, bo gust ma dla mnie tylko jedno znaczenie i z pewnoscia UK /Edynburg/ to wiekszosc bezguscie niz styl. Bo tak naprawde to styl swiadczy o czlowieku a nie cena, firma, sklep... Zgłoś do moderacji eddapl 06.11.2007 - 21:09 chyba Oliwio do mnie ten post bo ja napisalam ze o gustach sie nie dyskutuje cytujac popularne powiedzenie ...dlaczego bo kazdy ma prawo sie ubierac jak chce...nie podoba mi sie jak ja to nazywam kaszaniarstwo o czym piszesz ale tez to ludzi sprawa jak chodza ..na ubior ma wplyw wiele czynnikow m in wychowanie miejsce gdzie sie urodzilas przyjaciele i czy interesujesz sie moda czy nie czy po prostu you don't care about it osobiscie wypowiadam sie w tej kwestii bo interesuje sie moda lubie przez ubranie wyrazac swoja osobowosc i ogolnie lubie ciuchy a jak jestem w tk maxie to kupuje naprawde cudowne rzeczy ostatnio kupilam plaszcz taki jaki chcialam a nie moglam znalezc na high street pozatym jak pisalam ja pozostaje wierna swoim sklepom ktorych kolekcje naprawde mi sie podobaja czyli mango zara bennetton .......nie mam tipsow a moje wlosy sa czarne jak wegiel i nigdy w zyciu nie widzialam kozakow z czubem hehe podoba mi sie to kozaki z czubem .....bo jak komus sie podobaja dlaczego ma ich nie nosic???????? szkotki ubieraja sie fajnie gorzej fatalnie tak jak polki a styl ...o stylach sie nie dyskutuje Zgłoś do moderacji tomekGLA 08.11.2007 - 22:30 A moim zdaniem Polaka najłatwiej jest poznać po kumacji, a raczej jej braku. Mam tu na myśli brak obycia i samoświadomości. Ale nie ma się co dziwić, kilkadziesiąt lat komuny zrobiło swoje Aha, Polskie matki zwykle drą się na swoje dzieciaki, nawet te świeżo upieczone powielają (niestety nieświadomie) krzywe schematy wychowawcze. My, Polacy też często wyżywamy się słownie na innych, z któych opiniami się nie zgadzamy. Co ciekawe, siła wyżycia rośnie wraz z anonimowością (szególnie widać to na forach dyskusyjnych -- czyt. powyżej). Takie tam moje 3 grosze. Zgłoś do moderacji eddapl 08.11.2007 - 22:59 TOMKU na poczatku sie pomylilam i przeczytalam ze po kumacji mozna poznac polaka i z tym bym sie zgodzila ...jesli ktokolwiek skonczyl studia w polsce tu bez problemu studiujac bedzie w czolowce ale po chwili zajarzylam ze myslales na odwrot .. podam przyklad ze szkoly szkoci nie wiedzieli co to znaczy ad hoc...dodam pisze o studiach............ Zgłoś do moderacji Thol 09.11.2007 - 00:47 Polki łatwo poznać: wyprracowane-dobrane kolorystycznie ciuchy z wyższej półki Topshop,Zara,Diesel zrobione włosy, estetyczny wygląd, ale widać w tym wysiłek, ZERO fantazji, artystycznego nieładu. wiesniary- odrosty, ordynarna biżuteria, spódniczki nie w ten deseń, cieplo ubrane Zgłoś do moderacji ayssy 09.11.2007 - 07:14 Widze ze wam sie naprawde nudzi na tych wyspach:D;P, zamiast zajac sie czyms konkternym,poplywac,pograc w tenisa, albo co kolwiek, to wszyscy maja problem,"jak(po czym) poznac Polaka/Polke"czy to istotne???Przeciez i wy jestescie Polakami!!!!Dla mnie ten caly temat , to jeden wielki idjotyzm!!! Przez to co robimy(czyli piszemy i rozmawiamy) sami rysujemy wyglad Polaka,i co jest nasmieszniejsze ze nie Brytyjczycy to robia,ale my!!! A oni naprawde maja to gdziesss....Bo jak wyglada Polak i jak go odruznic, to wiedza tylko od nas!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zgłoś do moderacji defjukie 09.11.2007 - 07:21 O lat baggy jeansy kontra legginsy.. Zgłoś do moderacji barbara38 09.11.2007 - 09:12 co za bzdurny artykuł , sam tytuł , " po czym poznać polaka , a po czym Azjate czy jakąs inną narodowość , jasne że każdy lubi oceniać i na tej podstawie jesli wydaje mu sie ze jest lepszy od drugiego i o niebo czuje sie lepiej , ale to tylko tak mu sie wydaje ... ale z drugiej strony to chyba bardzo ciężko mu życ ... bo zdania o sobie nie ma wogóle lub ma ale nie najlepsze i potrzebuje tej oceny by czuc sie lepiej , az zasługuje prawie taki człek na wspólczucie.. .. ale tak z innej beczki gdyby w Polsce dalo sie GODNIE zyć to przeciez nikt by nie siedzial na wyspach i nie tyrał ... a prawda jest taka ze każdy tęskni za krajem i gdzies te flustracje musi wyrazić....nawet tak bzdurnym artykułem Zgłoś do moderacji DZIADEK_UK 09.11.2007 - 09:58 Masz rację Baśka, artykuł jest bzdurny i nie warty uwagi, nawet go nie przeczytałem do końca, bo temat jest beznadziejny. Jest więcej ważniejszych spraw, niż rozpoznawanie po wyglądzie zewnętrznym, kto jest jakiej narodowości. Polak, Słowak czy Węgier... bez różnicy. Nikt z nas nie jest tutaj dlatego, że podoba mu się Szkocja, każdy chce prowadzić NORMALNE życie. Pozdrowienia dla autora artykułu. Bez urazy, ale nawet szkockiemu KP nie przyszedłby do głowy taki temat... Zgłoś do moderacji normalna 09.11.2007 - 12:56 A ja robie zakupy w Lidlu bo mi tak pasuje i z siatka do domu ide przez cale miasto bo tak mi sie podoba na dodatek podkreslam ze idę nie jade bo tak zdrowiej i lepiej czasem i nie dlatego ze polaczka nie stac na samochod tylko na rower w dodatku idąc trzymam za ręke mojego faceta ktory jest łysy i ma na sobie dres i powiem ze w d.... mam co se ktos pomyśli bo nie to jest wazne bo nic zlego ani krzywdy nikomu nie robie a chętnie pomoge bo wedlug mnie to jest normalne czyli dla wielu dziwne i ci wlasnie co wstydza sie swojej osobowości i wytykaja innym bezsensowne rzeczy im mowie ze to jest zwykle frajerskie zachowanie to na tyle pozdrowienia dla normalnych Zgłoś do moderacji piotrek33 09.11.2007 - 13:21 ayssy juz Cie lubie mieszkasz w glasgow? Zgłoś do moderacji sygus 09.11.2007 - 14:24 Przedruk z parodnowym poslizgiem z www.onet.pl ... Wstyd nawet nie podane zrodlo artykulu. Zgłoś do moderacji sygus 09.11.2007 - 14:25 sorry zrodlo podane Zgłoś do moderacji eddapl 09.11.2007 - 21:48 dziadek uk a ja tu jestem bo mi sie podoba Szkocja!!!!!!!!!!!!!!i zamierzam juz tu zostac.......a do mojego Szczecina jezdzic na wakacje chyba najbardziej podoba mi sie TOLERANCJA NA BYCIE INNYM gruby chudy hetero homo katolik muslim wegetarianin niepelnosprawny bezdomny etc kazdy jest wartosciowy jako czlowiek i to mi sie podoba i w mojej pracy propaguje te wartosci i juz nikt mi nie mowi ze jestem idealistka..... Zgłoś do moderacji lennys 09.11.2007 - 21:59 Wszystko by sie tutaj zgadzalo ,Polacy czepiaja sie samych siebie o wszystko , wyglad i te siatki z lidla ,jak sie tak poczyta to mozna wyjsc z zalozenia ,ze te siadki wydaje sie w sklepach po okazaniu polskiego dowodu osobistego.wszystko smiechu warte .Artykul jest prawdziwy jak najbardziej i oddaje cala prawde o nas jesli ktos jest przeciwko to znaczy ze sie tylko boi do tego wszystkiego przyznac.Takie jest moje zdanie.Jakiego polaka bym niepoznal to interesuje go wyglad innych i historie o innych .Pozdrawiam wszystkich Zgłoś do moderacji afro_t 09.11.2007 - 23:56 ja bym radzil autorowi podejsc do tego wszystkiego z wiekszym dystansem, bo chyba sie troche zachlysna wielokulturowoscia. Fakt jest taki ze wyglad sie liczy wszedzie i to chyba kraje angielskojezyczne maja najbardziej rozwiniety rynek tzw. brukowcow, w ktorych to czepiaja sie glownie i chyba nawet tylko wygladu Zgłoś do moderacji blonoskrzydle Wczoraj - 20:49 Ja mam w d....... co myślą inni dlaczego ktoś ma mi mówić jak mam wyglądać albo narzucac dane ciuchy Zgłoś do moderacji Ignorant Wczoraj - 23:01 witam.hmm tolerancja tolerancja ale moim zdaniem to padly tu bzdurne kometarze na temat niezwracania na nas polakow uwagii.przez kilka tych miesiecy co mieszkam na wyspach bylem swiadkiem takich ze kometarzy na temat przechodzacych osob rozmawiajacych po polsku(pewnie wracali z pracy rodacy) i niebylo to nic milego,z perspektywy czasu wiem ze wyspiarze sa falszywi i niewierze w ich dzien dobry.a moze to tylko anglicy i szkocii tacy sa ?!! jesli tak jest to niech ktos mnie poprawi.dzieki pozdrowienia z Glasgow! Janusz Młynarski | |
| AND1 (1997 - 200x) | |
HISTORIA W roku 1997 powstała firma AND1, która była kolejną, niemal niewidoczną konkurencją dla takich wielkich koncernów jak Nike, Adidas czy Puma. Zamysł tej firmy polegał jednak tylko na promocji koszykówki oraz ubioru do uprawiania tego sportu. Zajmując się tylko jedną, z góry ustaloną kategorią (basket), firma okazała się najlepsza w tej dziedzinie. Na początku istnienia AND1 nie osiągał zbyt wielkich sukcesów. Jednak nastąpiła pewna rewolucja... AND1 nagrało kasetę VHS i rozdawała ją za darmo wszystkim tym, którzy kupili parę obuwia bądź odzież tejże firmy. Kaseta okazała się idealnym pomysłem - zarówno marketingowym, jak i... artystycznym. Przeczytajcie historię firmy AND1, którą przetłumaczył dla Was Brashh: Seria mixtape'ów i tour, który został przez nie zapoczątkowany są rezultatem wielu wydarzeń, które oddzielnie nie przyniosłyby wiele - i prawie tak było. Ale czasami pewne wydarzenia mają miejsce, a te które dają pozytywne efekty tworzą błysk szczęścia. Dzięki za nie Bogu. Początek Mix Tape'ów AND1 jest taśmą, którą AND1 otrzymał w 1998 od Ron'a Naclerio, trenera New York's Cardoza High School, który spędzał lato na obozie z dzieciakami AAU wśród których był Rafer Alston, z którym niedługo potem AND1 podpisało kontrakt - pierwszy takowy na promocję butów z zawodnikiem spoza NBA. Taśma domowej jakości, ze słabą rozdzielczością i dźwiękiem prawie nie do odczytania pokazywała grę Alston'a na boiskach Nowego Yorku i okolic. Wzbudzała podziw mnóstwem szalonych tricków, można było ujrzeć tam jego własne zagrania, dzięki którym zyskał przezwisko "Skip to My Lou". Kiedy Naclerio dał AND1 nagrania z Rafer'em, założyciele i pracownicy AND1 byli zajęci obmyślaniem strategii firmy w zakresie podpisywania kontraktów z graczami NBA, aby rozszerzyć dział butów. Młody Rafer był na skraju burzliwej kariery w college'u, która mogła okazać się bezużyteczna jeśli chodzi o jego promocję do Ligi. Stwierdzenie, że przyszłość firmy i szalonej legendy boisk połączyły się w tym momencie byłoby nieprawdą - to byłoby za piękne aby było prawdziwe - ale ich przyszłość była rzeczywiście wspólna. Legenda głosi ze ludzie z AND1 najpierw używali taśmy ze Skip'em, kiedy stała się znana w otoczeniu biura w Philly, po to aby rozerwać siebie i odwiedzających firmę. Z jednym czy dwoma telewizorami w małym biurze łatwo było zebrać wszystkich i oglądać taśmę na okrągło w towarzystwie okrzyków, pomroków, jęknięć i tekstów w stylu "nie, on tego nie zrobił!" za każdym razem gdy Skip ośmieszał obrońcę. Marketingowcy AND1 wiedzieli, że taśma ma niezłą wartość, ale nie wiedzieli za bardzo jak ją wykorzystać. Tak było dopóki firma nie nakręciła serii reklamówek w pobliskim Haverford College latem 1999, wtedy zrozumieli jaka moc tkwi w taśmie. AND1 zgromadził swoich graczy NBA w college'u aby zrealizować kampanię reklamową "Moves". W ciągu trzech dni Darryl Armstrong, Rex Chapman, świeżo pozyskani Larry Hughes, Reaf LaFrentz, Toby Bailey i Miles Simon przybyli do Filadelfii i ćwiczyli w sali, a w tym samym czasie firma reklamowa "Crispin Porter + Bogusky" wrzucała ich popisowe moves'y na taśmę. AND1 chciał aby praca odbywała się w warunkach jak najdogodniejszych dla graczy i stworzył specjalny "zielony pokój" poza salą gdzie gracze mogliby się zrelaksować i odpocząć w przerwach pomiędzy kolejnymi ujęciami. Pokój był wyposażony we wszystkie możliwe przekąski i napoje, skórzane fotele, Playstation i wielki telewizor oraz video. Dzień przed kręceniem starano się ustalić jakie filmy i gry lubią poszczególni gracze, co miało być przydatne w czasie ich pobytu w "zielonym pokoju". Okazało się to tylko stratą czasu i pieniędzy. Wszyscy gracze oglądali kasetę Skipa przez cały czas trwania zdjęć. Gdy tylko nie byli potrzebni na planie siadali na fotele i oglądali taśmę od nowa. Następnie na planie naśladowali ruchy Skipa i próbowali nauczyć się nowych tricków. Gdy legenda przybyła na plan we własnej osobie ostatniego dnia zdjęć, Skip został uznany królem boisk, a myśli na temat taśmy wszystkim się skrystalizowały. Pomysły zaczęły się sypać, a AND1 ostatecznie wykorzystał motyw z wczesnych taśm skate'owych i zdecydował się edytować film ze Skipem, dodać trochę muzyki i zapodać pierwszy Mix Tape graczom z całego kraju latem 1999. Firma wydała limitowaną serię taśm (50,000) i wysyłała je na obozy, szkółki, do wydawnictw muzycznych i innych znawców street'a w ciągu ośmiu tygodni. Odpowiedź była natychmiastowa i jednogłośna: DAWAJCIE WIECEJ!!! Taśma zrobiła ze Skipa ogromną sensację, zdobył dzięki niej ogromną popularność i spowodowała, że każdy gracz chciał mieć własną kopię. Wtedy AND1 dał prawa do Mix Tape'u dla FootAction. Poszukując możliwości szerszej dystrybucji i powiązania taśmy z towarem AND1 uczestniczył w Footaction tworząc późnym latem program "prezent do zakupu". Piękno programu polegało na tym ze każdy dzieciak kupujący cokolwiek w Footaction dostawał Mix Tape od AND1. Nawet dzieciak który kupił parę Jordan'ów lub Iverson'ów mógł wyjść ze sklepu z darmowym Mix'em AND1 i uśmiechem na twarzy. 200,000 kopii Mix Tape'ów rozeszło się dzięki Footaction w niecałe 3 tygodnie, była to najbardziej sukcesywna promocja w historii firmy. Wtedy prawda okazała się oczywista. AND1 użyło najlepszych motywów z taśmy aby stworzyć mix i uświadomiło sobie, że aby zrobić z Mix Tape'ow swój towar, będą potrzebowali dużo materiału w krótkim czasie. Najlepszą metodą na zdobycie tego materiału, albo przynajmniej czegoś w tym rodzaju potrzebnego do nakręcenia filmu (pełnego szalonych moves'ów ale w czasie normalnego meczu) było znalezienie najlepszych motywów z meczy do nagrania lub samemu zorganizować takie mecze. AND1 zdecydował się zrobić obie rzeczy. Razem z agencją reklamową, AND1 rozesłał kamerzystów po całym kraju jak wirusa, aby udokumentowali letnią grę i znaleźli najlepsze zagrania (a następnie graczy) i uchwycili je na taśmę. W sierpniu 1999 AND1 znalazło lokalną legendę Main Event'a (Waliyy Dixon) i nagrało jego popisy w domowym mieście Lynden w NJ razem z najlepszymi streetballerami w okolicy, którzy przychodzili grać. W czasie tych meczy można było zobaczyć jak Main przeskoczył nad motocyklem i zrobił wsad, był to jeden z pierwszych takich moves'ów zapisanych przez ekipę AND1. AND1 natychmiast sięgnął po Main Event'a i wrzucił go na swój pokład, ale nie dając mu w tym czasie żadnych konkretów. Jasna była jedynie decyzja AND1: nagrywać wszystko co jest związane z wspaniałą grą i jest warte zobaczenia oraz tworzyć więzi z tymi którzy byli sercem ulicy, czyli z samymi graczami. Mix Tape'y były szansą. Możliwością pokazania stylu gry ludziom, którzy nie widzą jej w żaden inny sposób i szansą wysławienia najlepszych graczy którzy w pełni na to zasługiwali. Tego samego lata AND1 ogłosiło plany swojego meczu "Platinum Player", który miał się odbyć pod koniec października w Hunter College w Nowym Jorku. Gdy zostało kilka miesięcy na planowanie i przeprowadzanie wydarzenia, ekipa marketingowców zwróciła się do Skipa i Main Eventa o pomoc w zebraniu ekipy w Nowym Jorku na ten mecz. W tym samym czasie AND1 rozmawiało z wytwórniami muzycznymi aby rozkręcić mecz i myślało o rozgłoszeniu wydarzenia wśród ludzi. Zdał sobie sprawę, że nagranie wspaniałej gry to jedna strona, drugą jest reklama meczu, sprzedaż biletów, znalezienie rapera chętnego do występu w czasie gry i wypełnienie areny. Tak narodził się AND1 Mix Tape Tour. Grupa ludzi z AND1, która zorganizowała mecz w Hunter College była tą samą grupą, która zrobiła pierwszy letni tour w 2000 i drugi, jeszcze dłuższy w 2001. 31 październik 1999, to był zimny, ponury dzień w Midtown Manhattan, silny wiatr dmuchał gdy ekipa AND1 przybyła do miasta w swoich samochodach lub pociągiem prosto z Philly, aby przygotować mecz. Wczesno-ziomowy chłód nie zatrzymał tłumów przed staniem w kolejce przez kilka godzin, w kolejce która rozciągała się wzdłuż trzech ścian Hunter College i oznajmiała sukces meczu nawet zanim się on zaczął. Wnętrze sali było zapakowane po brzegi, mecz wypalił bez żadnych problemów, a Mos Def na koniec meczu jak zawsze rozwalił tłum swoim niesamowitym występem. Wcześniej tego samego miesiąca AND1 wydał drugi Mix Tape, znowu współpracując z FootAction, skupiający się głównie na tych, którzy mieli tworzyć drużynę AND1, czyli Main, Headache, Future, AirCraft, Half Man i Shane. Ponownie kasety natychmiast znikły ze sklepów pozostawiając AND1 i Footaction w niewiedzy co będzie dalej. W międzyczasie dzieciaki z całego świata dzwoniły, emailowały, pisały i robiły wszystko aby otrzymać od AND1 MixTape'a. Taśmy znikały tak szybko, że sprytni gracze sprzedawali Tape'y na Ebay i Dr. Jay's w Nowym Jorku zarabiając 25$ na sztuce. Następnego czerwca 2000 oczekiwanie na Mix Tape 2: Remix było tak duże że przed każdym Footaction'em tworzyły się kolejki, w których rozprowadzano Mix'y i czerpano zyski dzięki programowi "prezent za zakup", stworzonemu by promować pierwsze buty "do chodzenia poza boiskiem" (off court) AND1 Tochillin. Pomimo wydania kilku pierwszych taśm i ogromnej wyprzedaży, AND1 ciągle myślało nad zorganizowaniem dodatkowych meczy jako doskonały środek do zgromadzenia materiału na nowe Mix'y i pozyskania nowych graczy, nie myśleli o tym tylko jak o narzędziu marketingowym albo efektywnym generatorze dochodów. Taśmy, uważali, były doskonałą okazją marketingową i wiązały markę z jej ideami dla "zwykłych ludzi". Z ogromnym głodem na zawartość i planami dotyczącymi przyszłych Mix Tape'ów (i ciekawością czy ten styl streetballu był uprawiany gdzieś indziej i przez kogo) AND1 rozpoczął plany, które zapoczątkowały pierwszy Mix Tape Tour. Korzystając z wynajętych Expeditionsów (autobusy?) ekipa pięciu pełnoetatowych pracowników AND1 podróżowała z graczami i uderzyli w trasę w sierpniu zapodając pierwszy tour, ghetto fabolous-style. W Chicago, Atlancie i Los Angeles ich ekipa przylepiała plakaty, dzwoniła po stacjach radiowych, zatrzymywała się w lokalnych sklepach, rozrzucali ulotki u fryzjera, w sklepach z płytami, salonach piękności na rogach i wszędzie gdzie tylko się dało. Zaczepiali gorące laski w centrach handlowych i dj'ów w stacjach radiowych. Gracze prowadzili lokalne akcje charytatywne i spotkania młodzieży na których gromadziły się ogromne ilości ludzi. Ponadto ludzie brali udział w meczach z graczami AND1 i najlepsi z nich byli werbowani (włączając w to obecnych graczy Mix Tape Tour Hot Sauce i 50, których znaleziono w ATL). Takie działania pozwoliły graczom zdobyć ogromną popularność nie tylko w swoich rodzinnych miastach New York i New Jersey. Dodatkowo AND1 poznawało nowych graczy i werbowało ich w czasie tour'u, proponując im stanie się gwiazdami. W lutym 2001 AND1 wypuszcza Mix Tape Volume 3 prezentujący akcje z poprzednich lat oraz nowych graczy zwerbowanych tego roku, czyli AO z Philly i Hot Sauce'a z ATL. Oczywiście zabrakło taśm, aby zaspokoić żądania graczy z całego świata, ale właśnie tak miało być. Było wiadomo, że tour był bardzo wartościowy jako sposób na dotarcie do społeczności i pokazanie im tego unikalnego stylu gry w kosza i zbudowanie potęgi imion graczy których AND1 promował. Po rozegraniu meczu w DC (Waszyngton) podczas meczu gwiazd, AND1 ogłosił plany dotyczące drugiego Summer Tour w odrobinę zmienionej formie niż ta w roku poprzednim. Tour 2001 zakładał rozegranie pełnych spotkań w czterech miastach oraz 18 dodatkowych postojów w innych miastach, aby gracze mogli prowadzić różne akcje i open run'y (a AND1 mógł pozyskać więcej materiałów). W lipcu 2001 Mix Tape Tour rozpoczął swoją drugą serię. W odstawkę poszły Expeditions'y, ale w zamian gracze mieli do dyspozycji zajebitny autobus ze wszystkimi dodatkami jakie mogli sobie wyobrazić. Sam autobus był pokryty wrzutem podobnym to tego jaki znajdował się na pudełkach mixtape'ów wiec trudno go było nie zauważyć gdy przejeżdżał przez dzielnice Ameryki tego lata. Ekipa kamerzystów wynajęta przez AND1 towarzyszyła graczom przez całe lato i zbierała materiały nie tylko z boiska ale także prywatne, "behind the scenes" motywy które pomogły określić przyszły wizerunek tape'ów i kontynuowały robienie z graczy (wcześniej znanych jako "szczęśliwcy, którzy mogli zagrać w Rucker Park'u") prawdziwe gwiazdy pośród graczy i fanów. Pod koniec tour'u 2001 było jasne dla AND1 i ich konkurentów, że rozrastająca się firma robi niezły interes. Po drugim tour zrobiło się naprawdę gorąco. Nike i Reebok starali się wrzucić street w swoje reklamówki zapraszając do nich nawet graczy AND1 aby wzbudzić zainteresowanie. Ale pomimo wielu pretendentów do tronu, koronę wciąż trzymał AND1 i to on rządził na boiskach, zdobywając miłość graczy, fanów podobnie jak i dystrybutorów. Kiedy AND1 wydał swój pierwszy DVD "Four Volumes One Love" ("Cztery Części Jedna Miłość"), jego pozycja jako prawdziwej firmy dla graczy uformowała się, a ciśnienie aby przenieść Tour na szeroką skalę stale się powiększało. Wiosną 2002 planety ustawiły się w jednym rzędzie. Firma Activision zajmująca się produkcją gier oraz AND1 ogłosiły, że współpracują nad streetball'ową grą, która będzie zawierać graczy AND1 i nosić nazwę "Street Hoops". Po wydaniu jej tego lata stała się trzecią pod względem popularności grą o koszykówce która pojawiła się na półkach sklepowych tego roku. W czerwcu AND1 zapowiedział ze ESPN stworzy show o trasie pt. "Street Ball: The AND1 Mix Tape Tour presented by Mountain Dew Code Red", który po premierze we wrześniu przez 8 tygodni trwania był jednym z najlepiej oglądanym programem w historii sieci. AND1 zaczęło sprzedawać taśmy po raz pierwszy, na VHS i DVD, w Circuit City, Blockbuster i Best Buy. Volume 5, pierwszy możliwy do nabycia u dystrybutorów, stał się najlepiej sprzedająca taśmą sportową w kraju, kiedy została wydana w lipcu 2002. Kiedy wydano Ball Access na video w grudniu 2002, także on doszedł do pierwszego miejsca na liście najlepiej sprzedających się taśm sportowych w kraju. Tour 2002 był o wiele bardziej profesjonalnym wydarzeniem w stosunku do swoich poprzedników. Dwa autobusy przewoziły graczy i ekipę kamerzystów przez 24 miasta, jednocześnie kamery ESPN były na każdym z pięciu głównych meczy kręcąc cały show. Tłumy gromadziły się wszędzie tam gdzie byli gracze, fani prosili o autografy, kawałki ciuchów, buty z meczu lub headband'y któregoś z graczy AND1. To był kontrolowany bałagan, gdy gracze (którzy chcieli znaleźć się na Mix Tape) na open run'ach musieli przez dwie godziny mierzyć się z lokalnymi gwiazdami street'a. Niektórzy grali nawet jeśli mieli być wyśmiani przez cały świat (pamiętacie białaska w Bostonie na ESPN tour?). To lato stało się również punktem zwrotnym w życiu Skip'a, który przyłączył się do tour po zakończeniu sezonu z Bucks'ami i uczcił wyjście pierwszych butów nazwanych na cześć legendy street'a Skip Mid. Wypuszczono je nie w czasie sezonu NBA, ale właśnie latem aby podkreślić rolę Skip'a w propagowaniu street'a wśród ludzi. Kiedy "Street Ball: The AND1 Mix Tape Tour" pojawił się na antenie ESPN po raz pierwszy we wrześniu, zaraz po tym jak skończył się tour, oglądalność sięgała szczytów. Show - wszystkie osiem odcinków - były od tamtego czasu powtarzane tyle razy, że fan który je widział, ale nie był nigdy na meczu czuł się jakby znał graczy osobiście, a wielu baller'ów wprawiało swoich trenerów w zakłopotanie zapodając moves'y, których szkolne sale nigdy wcześniej nie widziały. Show był tak popularny, że ESPN przedłużyło go na drugi sezon, zaczynając w lipcu 2003 z grubej rury. W tymże roku firma AND1 podpisała konkrakt z nowymi baller'ami: legendą Alimoe znanym także jako the Black Widow, Prime Objective, Escalade, a kilka miesięcy później z Proffesor'em (pierwszym białym w ekipie AND1), Helicopter'em oraz Go Get It. Firma AND1 uderzyła w 35 miast USA i 5 w Europie. Zadziwiające jest to, że esencja pierwszego lata przenika cały tour i wszystko wokół. Partnerzy firmy docenili moc AND1 Mix Tape Tour i pomagali pokryć ogromne koszty związane z tour'em. Ale AND1 nie zapominało i skupiło się głównie na streetballu i potędze hip hopu, młodych dzieciakach i wyrażaniu samych siebie czyli tym, co stworzyło ten styl. AND1 wciąż prowadziło darmowe pokazy, w każdym mieście do którego zawita, wciąż kręci zabawy dla dzieciaków, aby mogły ujawniać swoje talenty, oraz daje dotacje potrzebującym w każdym mieście tour'u. Styl ghetto fab, polegający na wjeździe Expeditions'ami do miasta i wyjeździe z nich może już odszedł, ale nawet z tour autobusem i ekipą AND1 Mix Tape Tour daje radę i ciągle traktuje sprawę na serio. AND1 is still keeping it real. Zwycięzcy poszczególnych edycji And 1 Mixtape Tour: 2003 - Grayson "Professor" Boucher 2004 - Dennis "Spyda" Chism 2005 - Taurian "Air Up There" Fontenette 2006 - Jerome "Circus" Holman 2007 - Rob "Wolverine" Brown 2008 - Kareem "Air Bama" Ward ZAWODNICY Andre "Silk" Poole Miasto: Baltimore, MD Wzrost: 188 cm (6'2") Waga: 77 kg (170 lbs.) Silk to gracz ze świetnym opanowaniem piłki. Jest showmanem, potrafi zapodawać triki jak mało kto + asystować w wybornym stylu kolegom na czyste pozycje i alley'e. Był gwiazdą streetballowej ligi SBA (Street Basketball Association), gdzie bronił barw swojej rodzimej ekipy Baltimore Blazers. Dodatkowo podróżował również po USA i nie tylko wraz z teamem SBA All-Stars. W 2003 roku stał się rozpoznawalny dzięki telewizyjnemu show emitowanemu na MTV pt. Who's Got Game, gdzie 12-ścioro zawodników mieszkało i rywalizowało ze sobą o główną nagrodę w postaci 100 000 $. Kilkukrotnie występował na And1 Tour jako zawodnik drużyny rywali, robiąc przy tym niesamowite show i udowadniając, że należy do czołówki. W końcu firma zaoferowała mu kontrakt w 2006 roku i tak znalazł się w szeregach And1. Więcej o tym zawodniku dowiecie się z działu Top Streetballers. John "Helicopter" Humphrey Miasto: Morehead City, NC Boisko: Center (Beaufort, NC) Wzrost: 185 cm (6'1") Waga: 93 kg (205 lbs.) Urodzony: 8.09.1980 John Humphrey aka Helicopter to krótko mówiąc maszynka od wsadów. Jego wizytówka stał się wsad "between da legs", który wykonuje z taką łatwością jakby to w ogóle nie wymagało wysiłku, a warto dodać, że mierzy zaledwie 185 cm wzrostu. Jeśli chodzi o jego skoczność to jest w graniach 130 cm (50 cali). Ukończył szkołę średnią w Swansboro. Występował w drużynie akademickiej Blue Raiders, notując 9.0 pkt/m i 4.8 zb/m. Ma na swoim koncie występy w streetballowej lidze SBA oraz semi-pro ligach jak ABA czy liga japońska. Występował w spotkaniach z SBA All-Stars, wziął także udział konkursie wsadów NCAA Final Four Dunk Contest w 2003 roku, kiedy to zajął drugie miejsce. Wtedy zaczęło się o nim robić głośno. Po turnieju poznał Prime Objective'a z And 1 i zaczęli utrzymywać kontakt. Po jakimś czasie Helicopter wziął udział w Open Run'ie w Raleigh (2003 rok), gdzie okazał się rewelacją. Został zaproszony do autobusu And 1, a reszta już wiecie jak się potoczyła. Co prawda to Proffesor wygrał wtedy kontrakt, jednak Helicopter nie miał nad czym ubolewać, ponieważ sam otrzymał go zaledwie kilka miesięcy później. Więcej szczegółów na temat Helicopter'a znajdziesz w dziale Top Streetballers. Grayson "Professor" Boucher Miasto: Salem, OR Boisko: Marion Park, Chemeketa Community College Gym Wzrost: 178 cm (5'10") Waga: 68 kg (150 lbs.) Urodzony: 10.06.1984 Objawienie roku 2003. Ten niski, mało ważący gracz, w dodatku wyglądający bardzo niepozornie był jednym z najlepszych graczy AND1 Mixtape Tour 2003! Stał się tam drugim co do popularności showmanem za Hot Sizzlem. Grayson uczęszczał do liceum McNary przez 3 lata do momentu kiedy na swój ostatni rok nauki przeniósł się do Class 2A Salem Academy. Notował tam średnio 18 pkt/m oraz 7 asyst. Dalszą naukę podjął na Chemeketa Community College, gdzie wystąpił w zaledwie dwóch spotkaniach, zdobywając 3 punkty. Sytuacja miała się tak a nie inaczej, ponieważ Boucher nie miał stypendium sportowego. Podczas trasy, And 1 występowało kiedyś przeciw lokalnej drużynie z Boucherem w składzie. Zrobił on na nich tak mocne wrażenie, że zaproponowano mu udział z tournee z And 1 JV Squad. Dotarł wtedy do finału touru 2003, w którym to rywalizował ze Spydą i Helicopterem. Dzieki swoim zagraniom i popularności jaką zyskał nie dał wyboru And1 i wygrał kontrakt. Tony "Go Get It" Jones Miasto: Chicago, IL Boisko: Lakefront - Chicago, IL Wzrost: 201 cm (6'7") Waga: 93 kg (205 lbs.) Urodzony: 9.09.1979 Go Get It jest pochodzi z Chicago. Ma jeden przesąd - jeśli wychodzi na boisko, zawsze musi trafić pierwszy rzut - wtedy wie, że zagra dobrze. Tony gra na pozycji niskiego skrzydłowego (trójce). Koszykarzem, który inspirował go do uprawiania tego sportu był Scottie Pippen. Go Get It został zaproszony na kilka spotkań do składu przeciwników And1 w 2003 roku. Bardzo szybko udowodnił, że obrona przeciw niemu to bardzo ciężki temat. Kiedy już tylko minął obrońcę było wiadomo, że akcja zakończy się power dunkiem. And 1 zainteresowali się nim i jeszcze tego samego lata podczas przystanku na trasie w Phoenix został oficjalnie wcielony w szeregi And 1. Hugh "Baby Shaq" Jones Miasto: Washington, DC Wzrost: 191 cm (6'3") Waga: 104 kg (230 lbs.) Baby Shaq to kolejny power dunker, który wykonuje wsady z takim impetem jakby chciał wyrwać obręcz. Był jedna z gwiazd w streetballowej lidze SBA, gdzie bronił barw lokalnej ekipy D.C.Legends. Brał także udział w wielu trasach, po całym świecie wraz z SBA All-Stars. Jakby tego mało w 2003 roku został "królem DC", w spotkaniach 1 on 1 i zakwalifikował się do finałów programu Nike Battlegrounds. Po drodze musiał wyeliminować aż 32 zawodników. Praktycznie co roku od jakiś 4 lat pojawia się także w Rucker Parku na rozgrywkach tamtejszej EBC. Kilkukrotnie występował na And 1 Mixtape Tour, aż w końcu otrzymał od firmy kontrakt w 2004 roku. Wystąpił wtedy w 4-rech ostatnich spotkaniach touru, przy czym w jednym zanotował aż 47 punktów. Taki wyczyn nie mógł przejść bez echa i już kilka miesięcy później był pełnoprawnym członkiem składu. Więc o nim znajdziecie w Top Streetballers. Jamal "Springs" Nelson Miasto: Detroit, MI Wzrost: 188 cm (6'2") Waga: 75 kg (165 lbs.) Springs zyskał popularność w 2003 roku kiedy to pojawił się w TV Show MTV's Who's Got Game. Miał wtedy zaledwie 19 lat. Później przez jakiś czas występował w składzie kipy Suave and Smooth, której roster wyglądał naprawdę imponująco, jednak cały skład nigdy nie zagrał ani jednego spotkania. To był typowy internetowy crew, jednak na wysokim poziomie. Ma na swoim koncie występy w składzie Headache Team, czyli składzie stworzonym przez byłego ballera And 1 Headache'a. Kilkukrotnie pojawiał się na Open Runach And 1, aż w końcu w 2006 roku został zaproszony w trasę. Dotarł wtedy do finałowej trójki wraz ze Special FX'em i Circus'em. Wygrał ten ostatni, jednak po rozłamie w składzie And 1, firma zaproponowała mu kontrakt w 2007 roku. Więc o nim znajdziecie w Top Streetballers. Jerry "Assassin" Dupree Miasto: Los Angeles, CA Wzrost: 201 cm (6'7") Waga: 91 kg (200 lbs.) Urodzony: 5.09.1981 Assasin jest jednym z najbliższych ziomów Bad Santy. Obaj dwukrotnie (2005, 2006) sięgali po mistrzostwo Summer Pro League, w Kalifornii, z zespołem Play2Win-Delta Jammers. Jerry na na swoim koncie również kilka campów z zespołami NBA, jak np. z L.A.Lakers w 2004 roku oraz Golden State Warriors w tym roku (2007). Uczęszczał na kilka uczelni, na także na swoim koncie występy w ABA. Na And 1 Mixtape Tour pojawił się w 2005 roku, w kilku spotkaniach drużyny przeciwnej. Udowodnił, że dysponuje dobrym rzutem i potrafi powalczyć na tablicach. Jednak przychylność publiczności zyskał sobie swoimi efektownymi wsadami. Firma zaproponowała mu kontrakt w 2006 roku i wtedy to po raz pierwszy przywdział na tourze koszulkę ze swoja ksywą na plecach. Troy "Escalade" Jackson Miasto: Płn. Jamaica Queens, NY Boisko: OCP w Queens Wzrost: 209 cm (6'10") Waga: 168 kg (370 lbs.) Urodzony: 11.01.1976 Pierwsze skojarzenie - jak taki gigant potrafi grać w kosza? Jak się okazuje, potrafi. Zachwyca tym, że mając taką masę posiada niezłą koordynację oraz całkiem nieźle panuje nad piłką. Troy urodził w północnej części Jamaica Queens, w Nowym Jorku. Może trudno w to uwierzyć, ale Troy Jackson jest młodszym bratem Mark'a Jackson'a, byłego point guard'a z NBA (dla porównania - wzrost 191 cm, waga 88 kg). Troy występuje regularnie z letniej lidze streetballowej SBA, gdzie rezpezentuje w niej barwy swojego miasta wraz z ekipą New York Street Ball Legend. Od kilku lat można go regularnie oglądać na ESPN w serii Street Ball: And 1 Mixtape Tour. Pojawia się również dość regularnie w nowojorskich ligach streetballowych w tym i tej najbardziej popularnej EBC, rozgrywanej w parku Rucker'a. Może mało kto z was wie ale Escalade występował również przez pewien czas z Harlem Globetrotters. Natomiast w sezonie 2000-2001 grał w lidze IBA, gdzie reprezentował klub Magic City Snowbears. Notował wtedy średnio 9.6 pkt/m i 6.6 zb/m, w trakcie 36 spotkań. Zajął 6-tą pozycję w lidze, pod względem skuteczności rzutów z gry z wynikiem 53.5 %. Po zakończeniu rozgrywek otrzymał nagrodę "Ulubieńca publiczności". W szeregi And1 został wcielony w 2002 roku po spotkaniu w Nowym Jorku kiedy to zadziwił wszystkich swoją grą. Przy swojej masie kręcił nawet triki czym zyskał sobie aprobatę zawodników i publiczności. Kenny "Bad Santa" Brunner Miasto: Compton, CA Wzrost: 180 cm (5'11") Waga: 84 kg (185 lbs.) Urodzony: 8.10.1978 Bad Santa to najlepszy point guard w składzie And 1. W szkole średniej występował wraz z Tayshaun'em Prince'm, obecnym graczem Pistons. Zdobył wtedy dwa mistrzostwa stanu. Prywatnie bujał się ze Baron'em Davis'em, którego to skład pokonał w mistrzostwach stanu. Ma za sobą występy na uczelniach Division I NCAA (Georgetown, Fresno State). Miał otwardą drogę do NBA, jednak namieszał sobie trochę w życiu i jego kariera nie potoczyła się tak jakby tego chciał. Ma za sobą bardzo bogatą karierę koszykarską, wiele nagród i wyróżnień oraz 3 tytuły mistrzowskie (2005-07) w letniej lidze Summer Pro z ekipą Play2Win-Delta Jammers. Wg słów Baron;a Davis'a I Gilbert'a Arenas'a ma posiada umiejętności na grę w NBA, niestety zabrakło mu w życiu nieco szczęścia. Na tourze And 1 pojawił się po raz pierwszy w 2004 roku, ganiając w czapce św. Mikołaja. Występował wtedy z drużyną przeciwną. Udowodnił, że posiada świetne umiejętności playmakera i potrafi zadbać o show. Potem pojawiał się na trasie już regularnie, aż w końcu w 2006 roku forma And 1 podpisała z nim kontrakt. Więcej o nim i jego dokonaniach znajdziecie w Top Streetballers. Antwan "8th Wonder" Scott Miasto: New Bern, NC Wzrost: 204 cm (6'8") Waga: 98 kg (215 lbs.) Urodzony: 01.09.1979 Uczęszczał do Oak Hill Academy w Virginii. Podczas występów w tym liceum otrzymał tytuł Most Spectacular Player, a będąc w ostatniej klasie (1998) otrzymał honorową wzmiankę w składzie All-American. Notował wtedy 14.4 pkt/m, 6.2 zb/m i 2.4 bl/m przy skuteczności ponad 65 %, prowadząc swój zespół do wyniku 25-2. Jest absolwentem uczelni Wake Forest. Grywał w lidze USBL z Dodge City Legends (2002), w Turcji z Erdemirspor (2005) oraz z Harlem Globetrotters. Po raz pierwszy na trasie And 1 pojawił się w 2005 roku i wystąpił w 4-rech kolejnych miastach. Pokazał się od strony dobrego rzemieślnika, walczącego na deckach i serwującego monter bloki. W ataku niszczył wszystkich wsadami i udowodnił że można się dobrez ruszać przy tym wzroście. W 2007 roku otrzymał kontrakt od And 1. INNI GRACZE Rafer "Skip To My Lou" Alston Miasto: South Jamaica Queens, NY Boisko: Rucker Park i Madison Square Garden Wzrost: 188 cm (6'2") Waga: 78 kg (173 lbs.) Urodzony: 26.06.1976 Rafer Alston. Skip To My Lou. Żywa legenda streetball'u. Od niego wszystko się zaczęło, i nawet jego przeciwnicy (których pewnie nie ma wielu) muszą przyznać, że gdyby nie on, to nie byłoby takiego zainteresowania basketem ulicznym. Firma And 1 budowała swoja reputację dzięki mixtape'owi z jego udział. To on spowodował ten wielki bum w mediach na basket uliczny a i tym samym produkty And 1. And 1 Mixtape vol. 1 rozszedł się niczym ciepłe bułeczki w bardzo szybkim tempie, wtedy And 1 zdało sobie sprawę, że trafiło na żyłę złota. Ale wracając do Skipa jest on showmanem dysponującym porządnym fundamentalem, dzięki czemu stał się legendą nowojorskich playgroundów oraz później niezłym graczem NCAA, a w rezultacie i NBA. Można go było zobaczyć dodatkowo w odcinkach ESPN Streetball emitowanych przez te wszystkie lata oraz na AND1 Mixtape vol. 5, Alimoe vs. Skip: Battle Tape, czy w mniejszym stopniu na innych. Skip wraz z Alimoe byli wchodzącymi gwiazdami nowojorskiego basketu i większość ich akcji został wykorzystana na vol.1 oraz Battle Tape. Jeszcze kilka słów o Skipie. Pochodzi z South Jamaica Queens w Nowym Jorku. Jego ulubionym boiskiem jest Rucker Park. Ukończył uczelnię Fresno State w 98 roku. Wystartował do draftu NBA i został wybrany w drugiej rundzie, z numerem 39 przez Milwaukee Bucks. Spędził jeden sezon w CBA (1998/99), następnie 3 z Milwaukee już w NBA, potem kolejno jeden sezon w Toronto (2002/03) oraz NBDL (Mobile Revelers), Miami (2003/04), ponownie w Toronto (2004/05) oraz kolejne w Houston (2005-07). Więcej o nim i jego osiągnięciach znajdziecie w Top Streetballers. Antoine "Flash" Howard R.I.P. 1975 - 2004 Miasto: Chicago, IL Boisko: Tremil Park i Merril Park Wzrost: 183 cm (6'0") Waga: 80 kg (177 lbs.) Urodzony: 24.12.1975 Zmarł: 6-7.03.2004 "Flash" występował już w AND1 Mixtape 4, ale został oficjalnie przedstawiony na AND1 Mixtape 5. Mimo niewielkiego wzrostu wykonywał niesamowite wsady. Jego ulubionym zagraniem był crossover, zakończony efektownym dunk'iem lub jakiś efektowny, ale prosty trick. Michael Jordan był jego idolem. Zanim pojawił się w ekipie And 1 grywał z kumplami w Tremil Park'u. Według niego najlepsi s-ballerzy to: Main, Half Man, Alimoe, Skip i AO. Flash studiował w Iowa Western CC (1996) oraz University of Texas (1997). Później miał epizod z meksykańskim zespołem Fila SPL Mexico (1998). W 1999 roku otrzymał nagrodę Len Vlahov Memorial Trophy oraz tytuł MVP ligi SBL. Ma za sobą również występy w Europie. Niektórzy mówili o nim "On był tak szybki, że nie można go było dojrzeć na mixtejpach!"... jest to ironia, a to dlatego, że akcje oraz wywiady z Flash'em bardzo rzadko pojawiały się na filmach, a nawet jeśli się pojawiały, to "tak szybko, że nie można było ich dojrzeć". Teraz już wiadomo, dlaczego Antoine odbiegał od reszty składu i nie występował zbyt często. Nie było to wcale spowodowane jego kiepskimi umiejętnościami. W 2002 roku Flash dowiedział się, że ma raka, rozpoczął leczenie w celu usunięcia go. Po "wyleczeniu", gdy już uznał, że może grać - dołączył do AND1 Mixtape Tour w 2003 roku. Nie był jednak w stu procentach sprawny, dlatego dostawał limitowany czas gry. Gdy rozpoczął się tour po Europie, Flash był już silny i coraz lepiej prezentował się na boisku. Niestety, w lutym 2004 roku Flash poczuł się słabo na boisku i został odwieziony do szpitala. Lekarze stwierdzili, że Antoine ma nawrót nowotworu. Rozpoczęło się ostre leczenie. Niestety, było ono nieudane. Walka o życie Flash'a zakończyła się w nocy z 6-tego na 7-dmego marca 2004 roku. Flash był graczem, dla którego gra w koszykówkę była prawdziwą miłością. Mimo raka Antoine grał i dawał z siebie wszystko na boisku. Był duszą ekipy AND1. Powiedział kiedyś, że chciałby zostać zapamiętany jako dobry człowiek, który grał zespołowo, z czystej przyjemności i miłości do gry. Nie zapomnijmy o nim i wspominajmy go takim, jakim był naprawdę - dobrym człowiekiem z pasją do gry ... BYLI GRACZE Philip "Hot Sauce" Champion Miasto: Atlanta, GA Boisko: Run'n'Shoot Wzrost: 185 cm (6'1") Waga: 73 kg (160 lbs.) Po raz pierwszy pojawił się na AND1 Mixtape 3 i zrewolucjonizował grę w streetball. Dla boiska Run-N-Shoot uczynił to, co Skip dla Rucker Parku. Philip co chwilę tworzył i stosował nowe zagrania, stał się mistrzem superszybkiego i efektownego dryblingu. Można stwierdzić, że Hot Sauce jest najbardziej innowacyjnym zawodnikiem streetballowym w AND1 Team. Zasłużył na miano "żywej legendy" i już chyba do końca swoich dni będzie uważany za jednego z największych showmanów w historii basketu ulicznego. Pochodzi z nowojorskiego Brooklynu, jednak po pewnych przejściach wyprowadził się do Atlanty gdzie rozpoczął wszystko od nowa. Tam jego talent eksplodował i zaczął być rozpoznawany na każdym boisku w Ameryce. Na boisku ośmieszył już setki graczy, w tym najlepszego point guarda z Cleveland Indians, Kenny Loftona, oraz, Jaquez Greena, Reidel Anthony'ego, Derek'a Bell'a (Pittsburgh Pirates)... Nie wliczając wszystkich graczy z AND1 Mixtape's. W szeregi And 1 został wcielony w 2001 roku, tuż po swoich wyczynach, podczas przystanku na trasie w Atlancie. Od tamtej pory już nic nie było tak jak wcześniej, a jego życie zmieniło się diametralnie. Więcej o tym zawodniku możecie się dowiedzieć z działu Top Streetballers. Tim "Headache" Gittens Tyrone "Alimoe" Evans Lonnie "Prime Objective" Harrell Robin "Sik Wit It" Kennedy Eric "Spinmaster" Holmes Dennis "Spyda" Chism Waliyy "Main Event" Dixon Jamar "Pharmacist" Davis Taurian "Air Up There" Fontenette Shane "The Dribbling Machine" Woney Robert "50" Martin Aaron "AO" Owens John "High Octane" Harvey Anthony "1/2 Man 1/2 Amazing" Heyward Jerome "Circus" Holman Crafton "Aircraft" Ferguson James "Speedy" Williams Malloy "Da Future" Nesmith by B-X | |
| Trzy słowa | |
Dołączył: 17 Lis 2007 Posty: 357 Przeczytał: 9 tematów Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: stąd PostWysłany: Nie 19:24, 02 Lis 2008 Temat postu: Odpowiedz z cytatem szedł Grzes przez ciemny las i spotkał dwie małe owieczki i sie zdziwił. Owieczki były złe. Tak, były złe i goniły Grzesia. Tak, goniły go. Uciekając, wpadł na zapomniną scieżkę i podszedł do zaczarowanego kamienia z kosmosu. Grześ kopnął kamień, a kamień powiedział: "Ała! Ty zbóju" A kosmiczny kamień wleciał do magicznej rzeki czasoprzestrzeni, kamień spotkał tam Grzesia, starszego o 10 lat i zaczeli rozmawiać o złych owieczkach, ale Grześ nie słuchał starszego Grzesia i zaprzyjaźnił się ze złymi owieczkami, bo to złe. A potem Grześ zakochał sie w ślicznej dobrej owcy, która okazała się zaczarowaną księzniczką Przyszłości o magicznym imieniu Enjafąsikrotartsinimda. Która była uzależniona od trójki swoich nieślubnych pociech, mają jednego ojca, który naraził się Kristofilii, ponieważ swą Yamahą rozjechał tulipany, które rosły na zaczarowanej, błękitnej grządce obok pięknych goździków. I księżniczka długo płakała, aż pojawił się starszy Grześ i ją mocno pokochał. Ale złe owce nie zapomniały i zaplanowały atak, zaplanowały skrupulatnie wszystko, chciały napaść Grzesia i jego nową narzeczoną, która była kiedyś synem mafioza zwanego Czarna Baraniną,bo lubiał zajadać, stare,twarde barany.A popijał je czarną polewką, bo wino drogie jest. Złe owce złapały więc bejsbole i urządziły polowanie na niewinnego Grzesia i piękną królewne Enjafąsikrotartsinimda. Czekały na nich zagadki ciemnego lasu bo owce zostawiły tam swoje bejsbole, i musiały wrócić właśnie po nie.Zabrały więc Grzesia a narzeczoną zostawili, zostawili w odjechanym czerwonym owcomobilu ( ), zaparkowanym na opuszczonym terenie starej fabryki młotków.Fabryka należała do Karola Młota-Kowadełko był on ojcem mafioza- pseudonim Pnełmatyczny, ale to inna historia. Stary Grześ...na drugie miał...Wieś . Więc ten nasz Grześ lubił jeść, bo mama mu...gotuje obiad snów przez co czuje głód, bo je tylko Fast Food- y robione z żab. Były one ciężkostrawne, i zabolał go brzuch, gdyż on... jadł bardzo szybko i miał słaby, żołądek w pewnym momencie musiał zwymiotować, na pobliskie krzak. Nagle z krzaków wyskoczył mafioso Czarna Baranina, który zaczął strzelać z pistoletu na wodę (pamiątki po ostatnich Świętach). Grześ wybuchnął śmiechem, wyciągną rewolwer i odstrzelił mu głowę. Niespodziewanie głowa Czarnej Baraniny zaczęła śpiewać operę tą z reklamy Ajaxa i uciszyła się, bo zauważyła, że Grześ wkurzył się, bo baranina fałszowała, wszystkie zwierzęta uciekły. A byli w zoo. Czarna Baranina zaczął płakać, bo.. kochał małe zwierzątka. Kiedyś chciał zostać zoologiem, ale mama mu nie pozwoliła, bo przy nim zdychały wszystkie muchy i komary. Baranina popadł w depresję i gryzł kamień aż połamał zęby i potym juz zmarł. Pochowano go na warszawskich powiązkach, gdyż nigdzie nie było grabarza. Na pogrzebie było wesoło, bo Grześ wziął gre telewizyjną. Wszyscy grali w Mario Bros, bo to interesująca gra, ale nikt nie umiał w nią grać. Postanowili więc pograć w zwykłe Mario który jest lepszy i ma mniejsze wymagania techniczne. Grześ był najlepszy, dopóki nie zjawił się prawdziwy Mario z obciachowym wąsikiem na twarzy. Grześ się zdenerwował i tupnął nogą aż zatrzęsła się ziemia. I nagle wyskoczył kret, który nazywał się Redcret. Był on czerwony, dlatego nadano mu to imię. Kret jest bardzo zdziwiony czemu Grzes jest zdziwiony jego zdziwieniem xD. Dlatego kret usmiechnął sie do Grzesia i powiedział: "co jest, doktorku?" Na te słowa Grześ odpowiedział : cześć. Kret był w szoku nienagannej dykcji Grzesia i zaprosił go na przechadzkę do starej fabryki młotków. Grześ zastanawiał się czy iść bo bał się śmierci a kret wyglądał podejrzanie, zadzwonił więc do swojego agenta który kazał mu iść na przechadzkę z kretem więc posłuszny Grześ nie miał wyjścia i wykonał polecenie agenta, który był niezwykle dobrym człowiekiem. Pomyślał sobie że krety nie jedzą ludzi tylko robaki ale, jednak się go bał bo miał takie dziwne przyduże rękawiczki nigdy nie wiadomo, dlaczego dzisiaj je założył. Może chciał po prostu coś ukryć albo nie zabrudzić sobie rąk żółtą farbą, którą malował swoje ogrodzenie. Grzesia zdziwiło też to że kret szedł w milczeniu i dziwnie się patrzył swoimi przy ślepawymi oczkami na jego osobę. Szli, szli i szli i się zgubili. Kret zapomniał mapy, zostawił ją na biurku swojej córki. Jego córka była bardzo cierpliwa dla wszystkich małych stworzeń. Pewnego razu w stolicy pewnego nieistniejącego państwa owa córka kreta przeszła operację plastyczną swojego nosa. Była teraz podobna trochę do świni i zażądała wysokiego odszkodowania. Wracając do Grzesia, jego niepokój narastał, bo bał się gdzie dojdą z kretem to go zjedzą. Ale jego obawy ciągle rosły, bo spotkali duuużego niedźwiedzia, który był wściekły bo ktoś zjadł jego chipsy Lays. Wybór zjedzenia przez niedźwiedzia padł jednak na wiewiórkę. Grześ odetchnął i zaczął konwersację (chyba konserwacje ) zdrewniałego okna. W końcu kret doszedł do celu najszczęśliwszy na świecie. Grześ rozejrzał się, bo zgubił buty. Buty były nowe, różowe firmy NIKE z zieloną podeszwą. Buty zostały znalezione w sklepie monopolowym pod ladą gdzie oprócz nich leżał nóż do chleba. Nóż był własnością żony właściciela sklepu. Zakupiła go ona na Allegro od Tajemniczego Sprzedawcy Noży z Południowej Afryki. Buty znalazł pewien młody arabski szejk który przechodził na czerwonym świetle w Nowym Jorku. Oddał buty Grzesiowi - był dobrym człowiekiem. Grześ wynagrodził go i dał mu swoją ulubioną niebieską czapkę z daszkiem. Kret i Grześ po odzyskaniu butów | |
| PYTANIE DO STUDENTÓW ;P | |
Osobiscie dodam, ze bardzo sie ciesze, ze sa tacy jak Ty ktorzy zdaja sobie z tego sprawe, ze poiwazanie przayczynowo-skutkowe to nie to, ze pojawily sie wyjazdy setek tysiecy ludzi, pomimo ze bylo duzo pracy, lecz ze pojawilo sie duzo pracy, wlasnie DZIEKI wyjazdom setek tysiecy ludzi. Nie, nie - nie wypaczaj moich slow - to co piszesz mija sie z sensem. Skoro bylo duzo pracy, to dlaczego niby wszyscy wyjezdzali/wyjezdzaja? Moje wnioskowanie bylo takie, ze dzieki temu ze zrobila sie luka na rynku podniosly sie place. A powstawanie nowych miejsc pracy zawdzieczamy niewtracaniu sie politykow do gospodarki... Widze, ze poddales sie dziennikarsko-politycznej fali hurraoptymizmu. Polska jako kraj - raj - wysmienity, inwestycje szaleja, PKB na turbodoladowaniu, wszyscy lgna do Polski jak na styczniowa promocje w MediaMarkcie. No nie...znowu ten ton...jak ja to uwielbiam...Majac do wyboru pozytywne nastawienie do zycia i to co Ty reprezentujesz swoja wypowiedzia to jednak wole to swoje. No ale przerzucamy sie statystykami? Prosze bardzo - szacowany wzrost PKB na pierwszy kwartal 2007 w Polsce: 7%, Polska: kraj o jednej z najwiekszych mobilnosci i elastycznosci pracownikow w Europie. Jeden z najnizszych kosztow zatrudnienia w Europie. Pierwsze miejsce w ilosci i wielkosci inwestycji planowanych na rok 2007 w UE. JA poprostu pisze o ludzkim mysleniu - jada na tzw. Zachod aby znalezc lepsze zycie...A co zastaja na miejscu? Prace na zmywaku i parokrotnie wyzsze koszty utrzymania niz w Polsce. No tus to dowalil do pieca rowno cala kolekcja stereotypow. Po kolei wiec: Oslawiony zmywak- heh Domyslam sie, ze nie chodzi o doslownie zmywak,tylko traktujesz tu zmywak jako synonim prac prostych, nie wymagajacych szczegolnych kwalifikacji, umiejetnosci, praca ktora moglby wykonywac kazdy. Zreszta w przeciwnym razie okazalo by sie ze caly Zachod przemyslem zmywakowym stoi, i jest swiatowa potega w zmywaniu i temu zawdzicza swoj gospodarczy prym i sile Wiesz, jeszcze nie tak dawno takim synonimem,majacym na celu ponizenie, gardzenie pracujacych na Zachodzie i wyolbrzymieniem gnusnosci zycia tychze nedznych gastarbeiterow byl zmywak lub harowa na budowie. Od jakiegos jednak czasu, dziennikarze i 'obieg ogolny' nagle stulil pysk, i odkad murarze, slusarze, gipsiarze, ciesle, cegiel podawacze i wszelacy budowlancy zaczeli byc poszukiwani, zaczeli byc cenionymi pracownikami, zauwazono ich duzy wklad na gospodarke - a takze place zaczely konkretniej rosnac - o czym sam pisales zreszta - i nagle to juz nic takiego 'demeaning' tylko dobra, porzadana fucha, a Ci 'robole harujacy na budowach' - to przeciez cenieni specjalisci, mogacy niezle zarobic. A przeciez to dokladnie Ci sami ludzie. Nadal nawiasem mowiac zarabiajacy kilkakrotnie mniej, niz robiac to samo na tzw zachodzie. No, coz , wiec pozostalo mowic o "zmywaku" I tu klania sie druga sprawa - no tak, prace sa rozne rozniste. Calkiem pokazna czesc Polakow rzeczywiscie pracuje w kuchni, m.in. przy zmywaniu naczyn, w recyclingu przy przerzucaniu niezbyt pachnacego kompostu, na liniach produkcyjnych, na kasie w supermarketach. Tylko autentycznie nie ogarniam w jaki dziwny sposob stworzono w Polsce taka dziwna atomsfere gardzenia tego typu praca na Zachodzie. Ze rzadko jest to szczyt marzen kogokolwiek to jedna sprawa. Jednak to jakis fenomen -uwaza sie niekiedy tutejszych Polakow w UK - w tym pracujacych podobnie jak inni imigranci na przyslowiowym zmywaku, ze sie 'ponizaja' i godzac sie na taka prace zajmuja sie czyms niegodnym i w ogole fuj, ble, hanba. Powiedzmy, ze byloby to jeszcze zrozumiale, ale doprawdy - a jakiej narodowosci ludzie pracuja w Polsce na najprostszych, najslabiej plathych pracach? kto jest sprzedawca w sklepie, kto siedzi na kasie ? kto w Polsce sprzata kible, kto wykonuje ciezkie prace na tasmach produkcyjych, kto zmywa naczynia? Francuzi? Niemcy? Anglicy? Nie - Polacy. W czym identyczna praca w Polsce - np czyszczenie kibli w Polsce jest godniejsze, szlachetniejsze i lepsze? Jakos nie widze duzej roznicy. Procz placy. W Polsce po miesiacu ktos wysupla 100-200zlotych na np monety, na Zachodzie pare tysiecy. Dlaczego uwazasz to za looserstwo ? I at last but not least - Polacy pracuja w najrozniejszych zawodach. Znajoma jest pomoca dentystyczna. Kolega jest inzynierem. Inny tez inzynierem - nie znam sie dokladnie na roznicach miedzy inzyneirami-ale ten z kolei buduje mosty. Kolega w Londynie architektem. Znajoma z Exeter - niezalezny audyt, kolega w Macclesfield, polnoc Angli, pod Manchesterem - praca w finansach. Ja jutro lece sluzbowo do Belgii. Ja wiem po co tam lece, ale naprawde - jesli ktos chce myslec,ze lece dyskutowac najnowsze techniki wklady naczyn dozmywaka w naszej beligjskiej zmywakowej filii - to mnie to srednio obchodzi. Szczerze mowiac dopiero sie rozkrecam, ale juz tu utne, choc jeszcze az sie prosi o komentarz do zabobonu dotyczacego tego, ze w bogatych krajach nei da sie dobrze zyc,bo co prawda zarobi sie pare razy wiecej, ale wszystko kosztuje tez kilka razy wiecej wiec na jedno wychodzi - wyszlo by na to, ze im bogatsze panstwo tym trudniej sie zyje, a w krajach gdzie wode bierze sie z pobliskiej studni, je to co sie upoluje, a mieszka w lepiankach recznej roboty zyje sie najwspanialej. Ale to juz moze zostawie Tytulem nieco pozytywniejszego zakonczenia, bo wbrew temu jakie byc moze wrazenie odniesc mozesz, Twoje wypowiedzi nieraz sa calkiem ciekawe i robisz wrazenei inteligentnego goscia. Tylko miewasz bardzo dziwaczne wnioski, takie jak w tym watku. Podobnie zgadzalem sie w 90% z Twoja wypowiedzia pamietam swego czasu co do Enigmy i Nike - jednak oprocz oceny tego, ze nadwyzka zagregowanego kapitalu inwestycjnegio po emisji Nike w moim mniemaniu wcale nie bedzie masowo pakowana w Enigme, tylko raczej jesli juz to w pozniejsze emisje. Powstrzymam sie od komentarza kto w tamtym akurat przypadku trafniej przewidzial losy zwlaszcza, ze madry czlowiek robi bledy i ma prawo palnac cos glupiego, podobnie jak idiota moze miec racje. Pozdrawiam[/u] | |